logo2

Medycyna postępuje...
81 363 147
164 online
31 064 VIPy
Reklama

 

MACA This is BIO REGULUJE HORMONY

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • A mogłoby być z facetem normalnie, z miłością, bez fochów, ale z super partnerstwem?

    man/ ssk-ji.info

    Ta gra nie jest zdroworozsądkowa, gdyż ego nigdy nie było zdrowe, ego to chory program na umyśle.

    w didaskaliach
    Niektórzy identyfikują ego z umysłem, jednak ego to oprogramowanie, ostatecznie zawsze na „nie”, a myśli bywają pozytywne.

    Pomyśl co by było, gdyby tygrys zjadał antylopę, a następnie przeżywał ostre poczucie winy. Przecież zaraz siły równoważące walnęłyby w tygrysa jakąś karą, przed którą tak się trzęsie.

    I taki komć

    Pepsi a co, gdy widzisz ze inni ludzie manipulują Twoimi bliskimi wpływając na ich decyzje niekoniecznie korzystne dla nich, dla własnych korzyści?

    Przyglądać się temu, czy reagować? Aczkolwiek jakakolwiek próba wyprostowania sytuacji stawia mnie na najgorszej pozycji, bo osoba manipulowana jest tak zaślepiona manipulatorem, że nie widzi problemu i on zawsze ja przekabaci. Więc skoro ta manipulowana osoba jest ok, to i ja powinnam odpuścić?

    A druga sprawa: mąż i dziecko.

    Czy jest sens rozmawiać z mężem po raz tysięczny na ten sam temat (takie standardowe rozmowy, kto czego robi więcej w domu, a kto mniej, a kto więcej zajmuje się dzieckiem i wstaje w nocy itp typowe rozkminy ego). Czy lepiej zająć się sobą i zmieniać siebie i dawać więcej od siebie i szczerze robić więcej, to lustro pokaże nam to samo?

    Reklama

    Tu znajdziesz szkocki 100% organiczny KELP This is BIO, świetne źródło jodu, reguluje działanie tarczycy, pomaga chudnąć i upiększa dermę, dobry dodatek do 4 SZKLANKI


    A co jeśli szczerze robimy dużo więcej w domu, zajmujemy sie dzieckiem i też zawodowo pracujemy, to wiem że nie możemy oczekiwać czegoś w zamian, bo od razu jest to nieszczere i wahadła nas zrównają, ale czy tak normalnie po ludzku ta druga osoba nie powinna się ogarnąć i zrobić czegoś dla nas, tak po prostu, bez gadek, bez upominania, bez ciągłego proszenia, a weź idź coś zrób?

    Trochę tego nie ogarniam i to nie chodzi o to, że czegoś oczekuję nadzwyczajnego, chciałabym tak normalnie z miłością, bez czepiania się, bez fochów, ale z takim super partnerstwem i bez proszenia, czy tak się w ogóle da z facetami?

    Żeby ogarniali takie rzeczy, jak kobieta, żeby wiedzieli co trzeba zrobić, nie zadając przy tym tysiąca pytań i leniwie spoglądając na Ciebie, wiedząc, że im więcej pytań zadadzą, to kobieta zrobi to sama?

    Takie rozkminy dnia codziennego, o ile ogólnie jestem szczęśliwa, takie codzienne „problemy” czasem mnie przytłaczają.

    Reklama

    Tu znajdziesz 100% organiczny jarmuż KALE This is BIO, wraz z KOLAGENEM morskim PEPTAN F TiB idealnymi dodatkami do oczyszczającej 4 SZKLANKI


    Oczywiście obie kwestie poruszone przez Ciebie są proste dla Twojej duszy jak budowa cepa i Ty dobrze znasz odpowiedź transcendencji, ale właśnie trochę nie ogarniasz. Dlaczego nie ogarniasz? Bo chcesz mieć ciasteczko przebudzenia, czyli świadomości i nadal jeść ciasteczko uśpienia, czyli ego.

    Dlaczego nie ogarniasz? Bo wciąż śpisz i nie zrobiłaś jeszcze pierwszego kroku ze skrzyżowania, jeszcze nie jesteś w drodze. Nic dziwnego, bo dom, praca, dziecko

    sen

    To co napisałaś to nic innego, tylko dwa donosy. Na kogoś, kto daje sobą manipulować i godzi się na to, bo być może nie wie, że to manipulacja, oraz na męża, który powinien bardziej palić się do prac domowych i odciążania żony, na której spoczywa coraz więcej obowiązków.

    Na tle tych ludzi wypadasz na bardziej światłą, sumienną i obowiązkową, a jednak najbardziej rozczarowaną, a nawet pokrzywdzoną.

    woman/ ssk-ji.info

    Czy w związku z tym masz związane ręce tą całą transcendencją przeplecioną transerfingiem rzeczywistości i nie wolno Ci (really?!) uświadomić zmanipulowaną i upomnieć się o należne Ci, według Ciebie, partnerstwo? Czy to aż tak?

    … to nie chodzi o to, że czegoś oczekuję nadzwyczajnego, chciałabym tak normalnie z miłością, bez czepiania się, bez fochów, ale z takim super partnerstwem i bez proszenia …

    Z przebiegłą maestrią i lekkością woalu przedstawiasz postawienie stanowczych warunków swojego właściwego zachowania, z zastrzeżeniem, że coś za coś. Owszem, będzie normalnie, bez fochów i z miłością, ale za coś, za super partnerstwo.

    Sorry, ale to budowanie potężnych potencjałów ważności, to porównywanie ile on ile Ty, to coś za coś, to wahadło destrukcji, to krzywe zwierciadło rzeczywistości.

    Ta gra nie jest tak oczywista. To jest zmaterializowany świat wirtualny, to jest tak naprawdę bardzo dziwne.

    Pomyśl co by było, gdyby tygrys zjadał antylopę, a następnie przeżywał ostre poczucie winy. Przecież zaraz siły równoważące walnęłyby w tygrysa jakąś karą, przed którą tak się trzęsie.

    porównania

    Mąż nie bawił się w dom, jako dziecko, to nigdy nie była strefa jego pasji. A teraz zamiast chodzić na polowania z odchowanym już synem, oczekuje się, że ma się zajmować kaszką, kupką i porządkowaniem pawlacza, do tego z własną inicjatywą. Nie odczuwa więc żadnego poczucia winy, nie piętrzy potencjałów, nie spada na niego wyrównanie sił równoważących.

    man/ ssk-ji.info

    czy on się bawił w dom?

    Owszem ten mężczyzna coś tam ślubował Tobie, ale gra w tę grę na własne konto, a gdy pojmie o co w tym wszystkim chodzi, ewoluuje, będzie Cię jeszcze bardziej kochał,  ale nie musi nic robić z wymienionych czynności.

    Owszem dzięki Wam zalogowało się do gry dziecko, którym opiekujesz się z miłości. Dziecko zniesie wiele zaniedbań, ale nie zaniedbanie miłości. Dziecko bez miłości gaśnie.

    Nie porównuj się z nikim, ani z kuzynką, że nie skumała oczywistego, ani z mężem, że Agata więcej zamiata, bo piętrzysz tylko potencjały. Ta gra nie jest zdroworozsądkowa, gdyż ego nigdy nie było zdrowe, ego to chory program.

    po co tutaj jesteś?

    Grasz w grę, a jednocześnie wiesz, że do przebudzenia musisz być w drodze, żeby osiągnąć jakikolwiek własny cel musisz być w drodze, bowiem gdy tylko leniwie przycupniesz na zapiecku, natychmiast pojawią się lęki, lub piętrzenie ważności celu, własnej osoby, poczucia niesprawiedliwości. Nie ma lepszego sposobu na codzienne rozbrajanie bomby lęku i ważności, niż przez działanie.

    Każda czynność pozornie niezwiązana z celem i tak Cię do celu przybliży, bylebyś tylko wykonywała ją z uważnością. Gdy sprzątasz, czekasz na przedszkolaka, czy zerówkowicza, przewijasz dziecko, zbierasz skarpetki męża rozrzucone wokół tapczana, wszystko to może być Twoim ruszeniem ze skrzyżowania, pod jednym warunkiem, że wyciszysz natenczas ego. Że pobędziesz sobie w tej czynności, bo wszystko jest tak samo ważne.

    girl/ ssk-ji.info

    Uważasz, że dzień, w którym kupujesz swoje pierwsze Porsche jest ważniejszy, od dnia, w którym kupujesz słoik organicznego dżemu. Że wigilia jest ważniejsza od pochmurnego poniedziałku, gdy czeka Cię tylko poniedziałkowa rutyna.

    Tymczasem każdy dzień jest Twoim świętem.  Grasz, uczysz się codziennie jak żyć świadomie i sprawdzasz swoje umiejętności. Każda sytuacja, którą odbierasz za nie w porządku jest oczywiście Twoją nauką, zrozumieniem.

    ego

    Wiesz co widzi wokół siebie fatalista? Widzi bezsens.

    A wiesz dlaczego? Bowiem tak myśli o rzeczywistości, ma pewność, że dostanie łupnia i właśnie dokładnie to bierze od Wszechświata.

    Tymczasem jest absurdalna zasada wręcz niepojęta i niepojęte jest to, że działa zawsze.

    Jeśli postanowisz postrzegać pozornie negatywną zmianę w scenariuszu jak pozytywną, to wszystko takim właśnie się okaże

    Ale co może być pozytywnego w jawnej porażce i co może być dobrego w nieszczęściu? Za każdym razem stykając się z tym lub innym zdarzeniem dokonujesz wyboru jak się do niego ustosunkować. Gdy tracisz równowagę w drobnostce, potem lawinowo rozwijają się przykre sytuacje.

    To Ty jesteś sprawcą łomotu

    To do Ciebie należy wybór jak podejdziesz do sytuacji, że mąż zadaje dziesiątki pytań pomocniczych, naprowadzających go na lokalizację szafy, czy zmywarki w domu, albo adresu przychodni weterynaryjnej, ba, mąż nie wie, że w domu jest pies.

    mariage/ ssk-ji.info

    zapomnij to tylko reklama patelni, do tego z teflonem

    Masz dokładnie takie życie, jakie myślisz, że masz. Mąż jest dokładnie taki jak o nim myślisz. Bliska osoba z rodziny jest dokładnie tą dupą wołową, która daje się robić w bambuko, bo tak postrzegasz tę sytuację.

    Wyobraź sobie, że bardzo kulturalna osoba daje się w milczeniu okraść, bo nie chce udowadniać swojej racji, że właśnie się ją okrada, bo taktownie nie chce złapać złodzieja za rękę, bo świat nie składa się ze złodziei, tylko czasami ktoś chce coś posiąść szybciej niż konwencjonalną drogą zdobywania przedmiotów.

    Widziałaś ludzi, którzy nikogo nie przekonują o swoich racjach, rozmawiają pięknie, nie piętrzą potencjałów własnej ważności, z zaciekawieniem słuchają innych, nawet według Ciebie idiotów?

    Ta zasada działa zawsze

    Możesz w ten sposób spojrzeć na osobę, która daje się manipulować. Po prostu godzi się na to i sobie obserwuje co dalej. Gdy tak będziesz patrzyła na świat, dostaniesz taką rzeczywistość. Wokół pojawią się ludzie uprzejmi, mili, dobrzy, będzie mniej jazgotu i problemów.

    i kto się bawił się w dom?

    Jeśli założysz, że zabawa w dom, dziecko, urządzanie salonu, to nie są pasje Twojego męża, bo nigdy się w to nie bawił  w dzieciństwie. Tak naprawdę nasze pasje i najbardziej szczere cele rodzą się w dzieciństwie. Miliony kobiet na świecie doskonale realizuje się w tej samej pasji, jaką była zabawa w idealną panią domu i idealny dom z żurnala o designie.

    girl/ ssk-ji.info

    a Ty byłaś taka …

    Ale chłopięce awatary (najczęściej) nie bawiły się w dom. Była akcja, były łuki, machiny oblężnicze, budowanie struktur klockowych, zero jednorożców i koników Pony. Tacy byliśmy, takie cele nam pozostały, bo były prawdziwe w tej grze, płynęły z duszy.

    Po czym ego Ci mówi, rób dziewczyno karierę, bo dojdziesz do czegoś, zobacz ile fakultetów ma Dżiena (w domu Gienka), od czego masz równouprawnionego męża, niech się budzi z ręką w nocniku, to nie Twoja brocha.

    I idziesz w tę swoją orkę, po sukces, po ważność, po porównania z innymi, i ocenianie wszystkiego i w końcu lądujesz w wyścigu szczurów, a obok Ciebie dyszy w kołowrotku Twój ślubny, z mściwą satysfakcją udając, że nie wie, gdzie jest schowek na szczoty, a w tle dygoczą z powodu kolejnej porcji sprawdzianów Twoje dzieci.

    Tymczasem cel osiąga się lewą nogą do lusterka.

    … z super partnerstwem i bez proszenia, czy tak się w ogóle da z facetami?…

    A czy mikro faceci pasjonowali się kiedykolwiek zabawą w dom? Czy jak pojedziecie na surwiwalowy biwak, to on nie będzie miał pojęcia, gdzie leży tomahawk, szpadel i grochówka w puszcze na ognisko? I kto będzie zadawał milion pytań ze wzrokiem mętnym i niechętnym jakimkolwiek odpowiedziom?

    … Takie rozkminy dnia codziennego …

    Jeśli chcesz, aby życie przebiegało tak jak chcesz, zgodnie z Twoim zamiarem, zejdź z siebie i z innych, a w zamian za to naucz się akceptować to co jest i dostrzegać y każdej sytuacji. Wesprzyj swojego męża i osobę z rodziny w ich zamiarach. Patrz na świat nie tyle, że przez różowe okulary, bo to jest kłamstwo, to się nie sprawdzi, ale przez śmiech. To zadziała zawsze.

    Jeśli jakakolwiek drobnostka wywoła w Tobie gniew i poczucie niesprawiedliwości, czyli podbijesz własną ważność, już za chwilę będziesz emitować na niższej częstotliwości niekorzystnego odgałęzienia. I poleci.

    Jeśli ta sama drobnostka wywoła w Tobie śmiech i poczucie kij z tym, czyli własna ważność nie pojawi się wcale, już za chwilę będziesz emitować na wyższej częstotliwości korzystnego odgałęzienia. I poleci.

    No i dzyń dzyń, się budzisz się

    z miłością

    (Visited 5 446 times, 7 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog ssk-ji.info nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
    Udostępnij

    Powiązane artykuły

    Komentarze

    1. anka 9 stycznia 2019 o 15:47

      Peps co poradzic na ropiejace oczko u 2 latki? Przemywam szałwią i krople starazolin ale slabo to pomaga…

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 19:23

        jaka jest przyczyna? pływała w brodziku z innymi dziećmi? dziecko jest dobrze odżywione, nie choruje?

        1. anka 9 stycznia 2019 o 19:42

          Jest po chorobie katar i kasze- ciagle przynosi cos ze żłobkal ale jest juz lepiej, daję jej wit c je warzywa i ogolnie jest nie tak źle tylko teraz ti oczko

          1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 20:20

            To oczko jest wynikiem tego wszystkiego, złapała jakąś bakterię, czy wirusa, a jej odporność nie jest za wysoka. Przemywaj oko rumiankiem, zacznij jej podawać 1,5 grama chlorelli This is BIO dziennie, zacznij od 1/4 tabletki, i powolutku zwiększaj. Jaki dziecko ma poziom 25(OH)D? podajesz jej D3? Pilnujesz co je? Bierze/je Omega 3? Bio makarony gryczane, bataty, awokado, oliwę z oliwek, olej kokosowy, zero cukiernicy. Noemi Demi wypuszcza już wkrótce e-book nad którym pracuje kilka miesięcy o odżywianiu małych dzieci, będą też przepisy, mega pozycja dla mam. https://noemidemi.com

      2. Dorota 10 stycznia 2019 o 08:45

        Masuj oczko. Nasz syn zawsze przy katarze na ropiejące oczka. 2-3 dnia masowania. Zatkanego kanalika łzowego 4 razy dziennie po 10 razy z każdej strony i pomaga. Przyłuż palec serdeczny do oczka, opuszki palca przy wewnetrznej stronie oka i teraz naciśnij i schódz palcem w dół nosa

    2. martafig 9 stycznia 2019 o 16:22

      Peps ja to wszystko rozumiem i ruszyłam ze skrzyżowania (juhuuu), ale czy próba niepodbijania własnej ważności nie jest działaniem wbrew sobie? Bo to chyba powinno wychodzić z serca, ze nie podbijamy? A jeśli nie wychodzi to co? To nie będzie trochę udawanie? Bo ja mam właśnie różnie, często nie podbijam tej własnej wartości bo mi się po prostu nie chce i nie mam takiej potrzeby i tak mi z tym dobrze i normalnie. Ale są sytuacje, że jednak podbijam tą swoją ważność i czuje, ze jakbym robiła inaczej to bym trochę udawała..
      Ech, nie wiem czy mnie ktoś zrozumie 🙂
      Love love love

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 19:06

        jeśli to jest udawanie, albo ciągła praca nad sobą żeby nie podbijać własnej ważności, to nie jest dobre, to piętrzy potencjały, dlatego rozprosz to działaniem, love2

    3. Niki 9 stycznia 2019 o 16:57

      (nieco poza tematem, zza kurtyny) Cóż, taka kultura wychowania, była… dziś nadal tak wychowuje się chłopców, dziewczynki też, ale to już nie jest regułą, młode mamy zauważają czego należy się wystrzegać, jakie błędy zostały popełnione wtedy, nie chcą ich powielać, same kształcą się w wychowaniu rozwojowym dziecka, literatury jest od groma. Nie można po fakcie, po wielu latach wychowywania mieć teraz do tych panów – i do ich mamuś, rzecz jasna – pretensji, nie można cofnąć przeszłości, nie można ponownie wejść w ten proces nauki życia między ludźmi i stworzyć z chłopca mężczyzny z gruntu świadomego, kiedy on już ma zbudowany i zakorzeniony wzorzec rodziny, nie przyjmie teraz, że o dom należy dbać, regularnie majestatycznie wykonując te zwyczajne czynności, że to nie jest jak sami mówią ironicznie „przywilej” kobiet, tylko własna odpowiedzialność. Teraz można zacząć inaczej wychowywać własnych synów. Żeby sytuacja się nie powtórzyła i nie powtarzała wielokrotnie, wielopokoleniowo. A wręcz już patologicznie. Odwrócić bieg. Chłopców można wychować na odpowiedzialnych za dom, relacje rodzinne, można, jest wiele przykładów potwierdzających i nie są to wcale ciapy w pantoflach i pod pantoflem, a faceci z krwi i kości, robiący biznesy, lubiący wędrówki w trudnych warunkach z kumplami, jazdę terenówką, a drugim torem idąc karmiący swe dzieci, zaplatający warkocze córkom i krzątający się po domu ze ściereczką na kurz. I to wszystko z uśmiechem na ustach, bez przymusu i odgrażania się kobietom/sprzątaczkom/praczko/kucharkom, z własnej dobrej woli, zaciekawienia tymi domowymi zajęciami, które też mogą być inspirujące i chęci utrzymania rodziny w kupie, blisko bo domowe zajęcia bardzo zbliżają. Dzieci naśladują rodziców, obserwują jak się rozkładają role dorosłych w rodzinie, nie że córka będzie naśladować matkę, a syn ojca – matka donosząca pod nos synkowi i sprzątająca jego pokój w uniżeniu nie stanie się dla niego autorytetem, nie będzie jej naśladował – wybierają sobie tego rodzica, który w ich odczuciu, ocenie jest tym „silniejszym”, przejawiającym przewagę mentalną nad inną osobą mu podległą. I z drugiej strony, dziewczynki również można inaczej wychowywać, nie na bezwolne i delikatne księżniczki, ofiary domowych obowiązków, którymi ktoś chce, by się czuły (i wcale nie chodzi mi o wprowadzanie w nurt feminizmu)

      1. Rozczarowanka 9 stycznia 2019 o 21:26

        To wlasnie mowie i temu jestesm przeciwko i niestety zawsze jedna osoba bedzie sie czula poszkodowana chyba, ze ma od malego wtloczone do glowy, ze jest gorsza od mezczyzny, bez mezczyzny jest nikim i zyje po to by mezczyznie sluzyc. Jesli kobieta nie ma takiej mentalnosci i rowniez pracuje zawodowo to zawsze nierowny podzial bedzie ja gryzl lub wyczerpywal. Milo jest tez dostawac a nie tylko dawac.

    4. Bubu 9 stycznia 2019 o 17:19

      Pepsi, poradź proszę, a co jesli w przeciągu kilku miesięcy w moim życiu dosłownie wszystko się posypało? Rozstałam się z kimś dla mnie bardzo ważnym, nie potrafię się z tym pogodzić, bardzo poważnie złamałam rekę, przez co potrzebne były dwie operacje i jednocześnie problemy finansowe. Wszystko w tym samym czasie. Zupełny dołek. Jak mysleć pozytywnie w takoej sytuacji, jak to wszystko wyprostować?
      I jeszcze kwestia tego chlopaka. To ja go zostawiłam miałam powody. Ale teraz z perspektywy widzę jak bardzo go kocham.Chciałabym powrotu, tylko on czuje się skrzywdzony, nie mamy kontaktu od miesiąca. Czy jest możliwość tak to poprowadzić abysmy znowu mogli byc razem? Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Wiem ze on rowniez bylby szczesliwy ze mną.
      Pepsi kochana wskaż kierunek.

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 19:01

        Te wszystkie rzeczy zdarzyły się razem, bo tak reagujesz myślami na złe doświadczenia, wszechświat natychmiast daje Ci tego jeszcze więcej, o tym napisałam przed chwilą. Zmień myślenie, zobaczysz inną rzeczywistość. Droga Bubu, to Ty sobie to robisz. Niestety rozstanie sprawia, że to już jest inny człowiek.

        1. Morela 9 stycznia 2019 o 19:30

          Pepsi rozwin prosze ta mysl, ze to juz inny czlowiek… W sensie ze rozstanie zmienia czlowieka na gorsze ? Dziekuje:*

          1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 19:35

            dlaczego na gorsze, po prostu jest inny, dlatego trzeba w trakcie związku rozwiązywać zagwozdki. A przecież miałaś do niegom poważne zastrzeżenia , to po co Ci on teraz? To może być taka przewrotność ego, że wydaje się, że go kochasz, bo znikł i nie zabiega o powrót

            1. Ola 9 stycznia 2019 o 22:01

              „A przecież miałaś do niego poważne zastrzeżenia , to po co Ci on teraz?” Love Pepsi
              Przepraszam, wiem, że sprawa ważna i że nie siedzę w tym temacie. Ale to taka fajna odpowiedź, że nie sposób się nie uśmiechnąć.

    5. Ania 9 stycznia 2019 o 18:36

      Pepsi, a jeśli chodzi o takie zwykłe codzienne życie, takie pozytywne wibracje ale jednak z ogarniętym domem i ugotowanym obiadem, to mam nadzieję, że proszenie męża o coś jest OK? Takie bez pretensji i z zawoalowanym „mogłeś pomyśleć o tym sam”? Coś w stylu, „Ty odkurzasz, ja jadę na mopie, OK?” Wydaje mi się, że w porządku, bo mi odpowiada, jemu odpowiada, fuczenia na siebie nie ma, robi wszystko chętnie, bo sam lubi mieć czysto, ale jednak to ja muszę wyjść z inicjatywą, bo małż nie wpadnie. I nawet mi to na rękę, bo ja lubię rozdzielać zadania domowe.

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 18:57

        generalnie możesz robić co chcesz, prosić, żądać, tylko bez porównań z sąsiadem, bez piętrzenia swojej ważności i przede wszystkim bez poczucia winy, ale on też może zrobić co chce.

        1. Ania 9 stycznia 2019 o 19:11

          Ok, dzięki drogowskazie <3 Brak porównywania męża do innych idzie mi dobrze, na szczęście zawsze tak było, nie trułam mu, że Zdzisiek Wiesiek robi więcej lepiej i szybciej. Po prostu jakoś nigdy nie przyszło mi to do głowy, co właśnie mi uświadomiłaś, fajnie. Gorzej, że siebie całe życie porównuję z innymi, trudno to wyłączyć, ale staram się. Z miłością!

    6. Bubu 9 stycznia 2019 o 19:12

      Powiedz mi Pepsi, co to znaczy, że po rozstaniu to juz jest inny człowiek? To znaczy ze nie ma możliwości powrotu? A jesli jest, to w jaki sposób?

      1. Morela 9 stycznia 2019 o 20:35

        Juz pepsi odpowiedziała wyzej 🙂

      2. Niki 10 stycznia 2019 o 10:57

        „Wszystko płynie”… nic nie jest takie samo jak było sprzed wydarzeń, nie dostrzega się tych zmian w fizycznym wyglądzie gołym okiem, ale pojawiają się te mikro-zmiany w twarzy, oczach, bo świat wewnątrz człowieka uległ zmianie i to zranienie czy odepchnięcie, jakiekolwiek dramatyczne zdarzenie wychodzi na zewnątrz, niezabliźnione niewybaczone niezrozumiane nieprzetrawione niezaakceptowane przez lata tworzy na twarzach i w oczach zamglenia, bruzdy, zmarszczki, zapadnięcia, zasinienia, ludzie zewnętrznie starzeją się psychosomatycznie. Człowiek przestaje być tym kim był, bo już ma inny świat wewnątrz siebie, tam rozegrała się walka, a on czuje się przegranym, ofiarą, odbija ten obraz, często separuje się od ludzi nie tylko fizycznie ale też emocjonalnie, trzyma dystans bo nie chce być znowu zraniony, dopóki nie zaakceptuje tego stanu trudno jest rozmawiać i rozpocząć od nowa, tym razem na nowych warunkach, dla obu osób nowych, bo każda z osób jest już innym człowiekiem niż była zanim…

        1. Ssk-ji 10 stycznia 2019 o 12:01

          przepięknie napisane, dziękuję Niki, i nadal nie wiem dlaczego nie piszesz artów na blogasa

          1. Niki 10 stycznia 2019 o 12:54

            ukłony ślę 🙂 …obawiam się że tym samym zamknęłabym się w takiej klatce powinności, hmm tak to określę, odpowiedzialności za życiowe decyzje osób czytających moje „rozważania”, to też emocjonalna odpowiedzialność, bardzo lubię być częścią, na równi, albo głosem zza kurtyny niż na świeczniku w blasku fleszy na scenie, mogłabym wtenczas pogubić się oślepiona rozjarzonym światłem i lekkomyślnie napleść głupot ;> a tak całkiem serio, wszystko ma swój czas, jest doświadczeniem, obserwacją, relacją, idzie biegnie swoim rytmem, tak jak potrzeba prowadzi, może kiedyś poprowadzi inną ścieżką w stronę fleszy

            1. Milkman 13 stycznia 2019 o 22:30

              Niki Kochana, jestem zaszczycona Twoją odpowiedzią. Chcialam jeszcze dodać, że od zawsze nie przepadam za poezją i romantyzmem w tradycyjnym rozumieniu. Ale Twoje posty lubię. Po prostu. Czasem czuję jakbyś grzebała w mojej głowie i ładniej nazywała i opisywała to co myslę i czuję. Suuuuper xx.

          2. Milkman 10 stycznia 2019 o 14:40

            To prawda. Za kazdym razem, kiedy czytam taką dłuższą wypowiedż Niki zanużam sie w inny świat, Jej świat? Nawet trudne sprawy wydają sie łagodniejsze, i (mimo zawiłości tekstu) jasno opisane.

            1. Niki 10 stycznia 2019 o 19:25

              Świat jest tak skomplikowany splątany zakneblowany przez ludzi, którzy dostali go w posiadanie, na wykorzystanie, że trzeba go rozpakowywać z tych warstw papieru, upraszczać, objaśniać, rozjaśniać, najprostszym językiem przemawiając wprost do człowieka a nie obok niego, słuchać prostej i finezyjnej poezji, piosenek trafiających w sedno swoim tekstem i wokalem, co rzadko się zdarza w polskich piosenkach, jak ta rozumiana na wiele sposobów z różnych perspektyw „Być dla kogoś” (światłem)
              https://www.youtube.com/watch?v=x4FVLfaKZig – właśnie ją odkryłam, wsłuchuję się na okrągło tak że nawet ukochane fado na chwilę odstawiłam, ona dotyka czegoś w sercu <3 jeśli nie dziś od razu to jutro się włamie 😉 nie radzę powstrzymywać łez! puść wolno… Ma 12 milionów odsłon. słuchajcie, bo łagodzi, otrzepuje z kurzu po bitwie i nawet na siebie można spojrzeć łagodniej, z otwartym sercem wchodząc na nową ścieżkę.

    7. Aga 9 stycznia 2019 o 19:41

      Pepsi…. no uwielbiam twoje wpisy… niby w kółko to samo, ale inaczej… loveciam

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 20:20

        lovciam2

    8. Ju ju 9 stycznia 2019 o 19:49

      spojrzeć na swoje serce, poczuć, że nogi są bardzo ciężkie i wbijają się w podłogę, śmiać się cichutko do siebie, samą drgając przeponą bez głosu, a potem śpiewać gdy nikgo nie ma. wyobrażać sobie dwa strumienie energii w górę i w dół po kręgosłupie. Wyjść z chaty na chwilę. Zasadzić wiosną marchewkę w ogródku.
      …. ostatnio picie tej wody z cytryną, i paroma ziarenkami soli przypomniało mi tequilę z cytrynką z czasów studenckich… no i czuje się jakoś tak miło z tą mineralką w ręce.

    9. Rozczarowanka 9 stycznia 2019 o 20:14

      Nie jestem sama. Dopiero co byl dla mnie temat o choince i tak dalej. Niestety nie da sie duzo dawac przez caly czas bo przychodzi dzien kiedy ma sie naprawde dosyc. I nie chodzi tylko o romantyczne relacje typu maz zona, takze inne typu przyjaznie, zawodowe. Mnie to nie dziwi, wiem, ze meczy. Zwykle odzywa sie ten ktory cierpi, ten kto ma gorzej, bo ten kto ma wygodniej napewno nie bedzie na to narzekac. Sa kobiety, ktore nie narzekaja bo tak sa wychowane, uwazaja, ze taki ich los, tak robila matka, babka. Tylko, ze czesto te babki i prababki zajmowaly sie tylko domem, dlatego to nie jest fajne, gdy kobieta pracuje zawodowo a wszyscy oczekuja od niej ze ( z usmiechem na ustach) bedzie zajmowac sie rowniez wszystkim co domowe. Przykre jest gdy partnerowi trzeba wszystko pokazywac palcem bo sam nie widzi, albo uwaza, ze ciezej pracuje to nie musi, bo tak zostal wychowany… mozna wyliczac. Boli gdy sie milo poprosi a ktos odmowi i nie widzi jak duzo jemu sie ulatwia zycie. Jesli sie nie jest kobieta ktora potrafi odpuscic, kurz na meblach itd to moze sie zajechac.

      1. Niki 10 stycznia 2019 o 11:14

        Poza miłym proszeniem – każdy ma zakodowaną inną definicję proszenia, prośby, jeden powie to z ledwie słyszalnym naciskiem, co drugą osobę elektryzuje, że w ogóle ktoś próbuje na nim jakichś nacisków, inna osoba użyje niewłaściwej formy bezosobowej (zrobić, wyczyścić, wynieść), niewłaściwego tonu głosu, niepotrzebnych wibracji, które tylko czekają na teatralne rozwścieczenie z lataniem talerzy w pakiecie, ktoś inny stanowczym głosem odbieranym jak uderzenie głową w beton i żołnierski rozkaz bez sprzeciwu – są też do przyswojenia podstawowe zasady komunikacji interpersonalnej oraz znajomość osobowości i charakteru osoby, z którą jesteśmy w jakiejś relacji rodzinnej, komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Poznanie ich i sprawdzenie na sobie zmienia perspektywę, nagle rozmowy inaczej prowadzone stają się satysfakcjonujące, lżej na sercu, atmosfera opada rozrzedza się, warto spróbować choćby z parafrazą, acz już z dobrym przyjaznym nastawieniem

        1. malacza 10 stycznia 2019 o 15:47

          Rozumiem, że to co piszesz dotyczy też mężczyzn? czy tylko kobieta ma „ładnie” prosić?

          Nie pojmuję, czemu tak naprawdę ma prosić. Czy to tylko jej dom, jej dzieci, jej brudne talerze do zmywania, jej brudne ciuchy do prania? Faceta trzeba prosić, a kobieta ma to wszystko robić bez proszenia? a jeszcze jak niewłaściwie poprosi, to też źle?

          To, że facet nie bawił się w dom jak był dzieckiem, to go usprawiedliwia?
          Nie jest już dzieckiem, powinien zachowywać się więc jak dorosły: sprzątać, prać, prasować itd. Jeśli tego nie robi to kobieta ma go miło prosić? Nie dajmy się zwariować!
          Dziecko nie potrafi tego robić, ale dorosły mężczyzna? no chyba, że jest niepełnosprawny.

          1. Niki 12 stycznia 2019 o 11:36

            malacza, zasady komunikacji międzyludzkiej dotyczą wszystkich, obu płci. a nawet i tej trzeciej. więc tak, poprosić drugą osobę to jeszcze nie ujma, prawda, nikogo nie powinno to poniżać, w zdrowej relacji…
            …wyczuwam dużo gniewu, żalu, urazy w tym co napisałaś, warto by zadbać o wątrobę, przewody żółciowe, w nich magazynujemy te emocje (często śmieciowym jedzeniem „dopasowanym do stanu emocjonalnego” zapychając żal po kolejnej kłótni czy choćby wewnętrznym cichym konflikcie podświadomie umiejscawiamy w tych narządach martwą energię z tego jedzenia, która niszczy nam je stopniowo przez lata)

            1. malacza 12 stycznia 2019 o 16:42

              Nie trafiłaś Niki, akurat ja nie mam z tym problemu, mój mąż częściej niż ja, sprząta, gotuje i robi inne prace domowe, bez mojego proszenia.
              Nie zgadzam się z tym co mówisz do kobiet, których mężowie nie chcą tego robić, o to miłe proszenie. Ale to tylko moje zdanie.

            2. KasiaM 12 stycznia 2019 o 19:14

              A skad sie biorą pretensje tej osoby nic nierobiacej w domu, ze jest syf? Z mojego poczucia winy? Serio tez pracuje zawodowo jak on i nie mam sily na dom. Tylko ja wszystko robię w domu Malo tego tylko ja zarabiam na dom bo on wszystko wydał na hazard Strasznie sie zadluzyl.
              Dzieki za artykuł Wiem co robic. Od zawsze sie z nim porownywalam. On rozpieszczona łajza vs moje ekchm.. germanskie wychowanie. I do czego doprowadzilo mnie ego……
              A gdybysmy pojechali na biwak to ja wiem a on nie, bo bylam harcerką 😉
              Jego narzedzia jak sie cos popsuje to tasma klejaca i sznurek….. chce zeby sie wyprowadzil z mojego zycia Tym bardziej ze ma inna kobiete. Niestety oboje mają problemy finansowe a u mnie on ma jak w bajce niestety bo ja sie martwie i place za wszystko choc nie zarabiam duzo.
              Czy jak odpuszcze to pn odpadnie wreszcie ode mnie? … Sprobuje Choc ego moje mocarne jest ech..

            3. Ssk-ji 12 stycznia 2019 o 23:06

              a co Cię z nim wiąże?

          2. Niki 13 stycznia 2019 o 00:31

            wcale się nie dziwię że się nie zgadzasz, to bez sensu zgadzać się z cudzym zdaniem i bez sensu też jest rozmawianie o tym w internecie, a nawet bezpośrednio, każdy mówi innym językiem, inaczej definiując pojęcia, mając inne doświadczenia i żywo reagując na doświadczenia innych ludzi … itp itp. … można czasami zatrzymać się poczytać, posłuchać bez filtra, pozwolić im mówić żeby się wygadali, ale nic poza tym. takie barwne jest to życie i tak zostanie.

            1. KasiaM 13 stycznia 2019 o 18:12

              Nwm jak odpowiedziec Pepsi. Wiąże mnie z mężem hazardzistą to, ze on sie nie chce wyprowadzic. Bo nie ma kasy a ja sie staram i u mnie w domu jest ok. Bardzo chcę zeby sie wyprowadzil a on mnie zbywa ze nie ma nic taniego itd ze ciągle go nie stac na mieszkania ktore sa na rynku. Czestuje sie moim jedzeniem ze tylko”troszeczke”.. Zajmuje najlepszy pokoj, jezdzi moim autem o ktore nie dba bo go nie stac.. No i ma tą kobiete na ktora wydaje niestety kase jezeli ją ma. Wiem to bo go troche poinwigilowalam, chce wiedziec na czym stoje. Ja chce sie go pozbyc z mojego zycia. Tylko tyle.

            2. Ssk-ji 13 stycznia 2019 o 19:51

              pozbędziesz się tylko, zrozum dlaczego on jeszcze tutaj siedzi, jaka to jest dla Ciebie nauka, wykorzystaj ten czas, w momencie, jak pojmiesz, on lada moment zniknie

            3. KasiaM 13 stycznia 2019 o 19:59

              Dziękuję 💙

    10. Taka siaka 9 stycznia 2019 o 20:24

      Pepsi, podzielisz się, co sądzisz o numerologii? Ja jestem niby takim numerem w tym roku, że dla mnie jest to rok czyszczenia ze złych rzeczy, a nie rok początku. Ktoś mi powiedział, że ze względu na to, jak kogoś poznam w tym roku to żebym nie wchodziła w związek z taką osobą, bo to i tak się rozpadnie, bo zaczęłam w tym roku, a powinno się kończyć..
      Dla mnie to trochę bez sensu taka numerologia, tak jak i wróżby i tego typu podobne.. Ale to siedzi mi w głowie ;/

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 20:32

        numery, jasnowidztwo etc nie mogą przedstawić przyszłości, bo nikt jej nie zna, na tym polega fizyka kwantowa. Jest przestrzeń wszystkich wariantów, taki zbiór i tam zawierają się wszystkie linie życia, ale którą pójdziesz zależy od Ciebie, masz wolną wolę i ogromny wpływ na wiele. Oczywiście zdarza się, że przypadkowo znajdujesz się na słabej linii życia, ale wszystko jest w jakimś celu. Numery mogą, ale nie muszą zbliżyć się do Twojej linii życia, którą ostatecznie podążysz.

        1. Taka siaka 9 stycznia 2019 o 20:54

          Dziękuję, kocham <3

          1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 23:07

            love2

    11. Asana 9 stycznia 2019 o 20:39

      No właśnie, też jestem ciekawa, jak to jest z dawaniem sobie po rozstaniu tzw. drugiej szansy? Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, mówią, ale to dlatego, że nawet jesli, to już nie będzie to ta sama rzeka, bo wszystko płynie.. a wiec tak czy nie?

      1. Keyt 9 stycznia 2019 o 23:41

        Intuicyjnie wyczujesz, czy warto. Nieistotne jest to, czy warto ogólnie rzecz ujmując, na to nie ma przepisu. Po prostu się wie. Po czasie przychodzi odpowiedź.

      2. Carrie 10 stycznia 2019 o 00:56

        Jest taka przypowieść
        Facet z problemem ze swoją laską przychodzi do guru po radę. Guru odpowiada, facet stosuje i jest tylko gorzej więc wraca z pretensjami do guru, a na to guru „W sprawach serca słuchaj serca, a nie guru.” 😀

        Więc niech gadają, to Twoje życie, Twoje wybory, a zawsze znajdzie sie ktoś kto będzie gadał. Niech gada, Ty rób swoje, słuchaj serca, idź swoją ścieżką i ruszaj ze skrzyżowania
        <3

    12. Kasia 9 stycznia 2019 o 20:52

      Nie potrafię nic więcej napisać niż dziękuję za odpowiedź. Wzruszyłam się kilka razy czytając tekst jakby jakaś osoba od środka mnie już to wiedziała i mówiła do mnie to samo. Pięknie napisane jak zawsze. Dziekuje, z miłością .

      1. Ssk-ji 9 stycznia 2019 o 23:10

        love2

    13. Keyt 9 stycznia 2019 o 22:23

      No, dobra. Choćbym nie wiem jak się wykręcała, choćbym nie wiem jak bardzo miała powyżej uszu haseł „wahadła”, „entropia” i tak dalej, po czystej obserwacji rzeczywistości własnej bazując na tych mierzwiących mnie informacjach, stwierdzam iż: tak to po prostu jest. Wprowadzanie tego w życie, nie, że hmm, skoro tak jest, to sobie teraz dzięki temu pomanipulujmy, nie! Zwyczajnie obserwując, żyjąc po swojemu – to się po prostu sprawdza. Aż mnie nawet zastanowiła myśl, ile byłoby harmonii, gdyby nie kobiece postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat rozemocjonowania. Niech tam jednak, to świetna okazja, by po prostu podoświadczać 😉 Z upływem czasu, bazując i na tego rodzaju wiedzy, bez emocjonalnego do niej podejścia w swoim tempie wzrastać.

      1. KasiaM 12 stycznia 2019 o 19:17

        Ładnie napisane..

    14. malena 10 stycznia 2019 o 18:31

      Pepsi- dzięki za piękny wpis, masz ten flow dziewczyno! 💗 Czy mogłabyś podpowiedzieć mi jak się ustawić do treningów, które są absolutnie początkujące-no dobra, powiem wszystko- poszłam dziś do klubu fitness na próbne zajęcia i teraz cały dzień chce mi się płakać- na bieżni przemaszerowałam 1,5 km z prędkością 6, pojeździłam na rowerku, trochę orbitreka i zdechlam po prostu. Kondycję mam… właściwie jej nie mam. O czym myśleć wtedy, gdy ledwo zipiesz a jesteś na paczce ledwo 15 minut? Poza tym nudzi mnie okrutnie to chodzenie i pedałowanie. Muszę zdecydować czy kupić karnet i może zrzucić te 20 kg. Jak się przełączyć?

      1. Ssk-ji 10 stycznia 2019 o 23:03

        zacznij od 40 minut marszu na bieżni, jak możesz przebiec minutę, to super, nie to nie. Idź 7 km na godzinę. Nic innego nie rówb przez 3 miesiące. JaK uda Ci się biec 3 minuty jest naprawdę git. Utnij żarcie o 16

        1. Bluetopaz 11 stycznia 2019 o 05:48

          Musi znalesc coś dla siebie. Zapisywał się na siłownię 3 razy, za każdym razem było to samo. Zaciąganie się tam na siłę przez dwa miesiące i kończyło sie, że płaciła rok nie chodząc bo kontrakt. Aż 9 lat temu brat i mąż zabrali mnie na kraj maga. Boks, kickboxing, bootcamp… zakochałam sie. I robie to do dzis. Kilka razy w tygodniu.

        2. malena 11 stycznia 2019 o 09:52

          Dziękuję kochana 💗 To jest jasna dla mnie wskazówka – 40 minut bieżni przez 3 miesiące i nic innego. Ok. Czyli mogę kupić karnet. Będę informować o postępach albo i nie. Love

          1. Ssk-ji 11 stycznia 2019 o 11:19

            spoks, będzie taka waga jaką sopbie weźmiesz od wszechświata <3

      2. Przemol 15 stycznia 2019 o 14:07

        Dasz radę. Kondycję można wyćwiczyć. Z każdym dniem będzie łatwiej. 🙂

        Tylko nie szalej. Stopniowo. Krok po kroku. Jak nie zrobisz dziś 40 minut, to zapewne jutro. Jeśli nie jutro, to pojutrze. W końcu zacznie Cię coś samą ciągnąć na siłkę. Jak się wciągniesz, to nie będziesz mogła przestać. W końcu zacznie Cię coś samą ciągnąć na siłkę. Po prostu będziesz musiała pójść.

        Dobrze odżywiaj organizm. Stosuj metody z bloga, 4 szklanki, PP i pozostałe Pepsiowe 😉 rady.

        Wczoraj spadł u mnie śnieg. Wyszedłem rano na trening. Pierwszy raz w życiu zimą. Nawet się nie zawahałem czy iść. Musiałem iść/biec bokami, przez chaszcze, bo drogą się nie dawało. Wróciłem po dwa razy dłuższym czasie niż zazwyczaj…

        … z dwa razy większym bananem niż zazwyczaj 🙂 🙂 🙂 Ha ha ha!

        Po drodze mijam siłownię zewnętrzną. Ćwiczą tam co rano takie dwa emeryty. Dzisiaj też byli !!! A jakże!!

        Powodzenia!
        🙂 🙂 🙂

    15. maj20 11 stycznia 2019 o 07:34

      O mój Boże,
      Pepsi, jaka jesteś kochająca, delikatna.
      Dziękuję, że do Ciebie trafiłam.

      1. Ssk-ji 11 stycznia 2019 o 12:06

        <3

    16. shatek 11 stycznia 2019 o 10:06

      Swietny artykul. Widac ze autor rozumie wiecej niz innym moze sie wydawac. Brawo. I dziekuje

      1. Ssk-ji 11 stycznia 2019 o 11:34

        thx

    17. shatek 11 stycznia 2019 o 10:15

      If you get the inside right, the outside will fall into place. As soon as you honor the present moment, unhappiness and struggle dissolve, and life begins to flow with joy and ease. When you act out the present-moment awareness, whatever you do becomes imbued with a sense of quality, care, and love – even the most simple action.
      ~ Eckhart Tolle

    18. Przemol 15 stycznia 2019 o 14:56

      Drogie Panie, mężatki, narzekające na faceta bez szmaty, którego trzeba prosząco nieomalże błagać. Jest tak, że jest równouprawnienie jest 😉
      (I jak bym chciał włożyć kij w mrowisko, to spytałbym się dzięki komu to? Kiedyś kosmitki takie były na Ziemi. Sufrażystki się zwały. Ale nie chcę. Więc się nie spytam ;-))

      Facet od wieki wieków ma rozmnażać swoje geny celem ich dalszego przetrwania. Geny te ma zostawiać gdzie się tylko da. Tak mu natura podpowiada. I nie musi, nie powinno nawet, to być w jednej li tylko jaskini. Tak mu natura podpowiada. (Skąd my to znamy, he he.)

      Zatem w obecnych czasach nie tylko kobiety mogą być samodzielnymi biznes woman, radzącymi sobie bez mężczyzny lepiej niż z. Facet co to umi i uprać, i uprasować, i ugotować, to po co mu żona?
      Nie sprawdzałem ale, poza tym, wielu twierdzi, że sprzątaczka na 1/8 etatu wychodzi taniej niż małżeństwo/partnerstwo jak to się teraz modnie mówi i robi.

      A taki jest jeszcze , że na topie jest aby singlem być. Co to z r(R)óży na k(K)alinę, z l(L)iliany na j(J)agodę. Bo skoro umi, to po co mu właściwie ciągle jedna tylko baba (przepraszam za zwrot). Dyć tego kwiatu jest pół światu. Nie trza się facetom obecnie teraz ograniczać, bo równouprawnienie zaczęło działać w obie strony.

      Choć prawdą jest, że aktualnie, ci co bardziej wrażliwi, to samotni zwyczajnie są. Zwyczajnie. I nawet nie szukają już kobiety. Choćby i najlepszej na świecie. Bo umią. Bo umią.

      1. Ssk-ji 15 stycznia 2019 o 15:14

        śpisz snem głębokim, ale to nic prawie wszyscy śpimy

        1. Przemol 15 stycznia 2019 o 15:56

          O tak. To prawda. To na pewno.

          Tym bardziej, że nigdy nie miałem do czynienia z jakąś tam duchowością, tak samo jak z brokułem zresztą też. 😉
          A przez lata nazbierało się przekonań.

          A teraz zamiast artykułów o zdrowiu siedzę i czytam prawie same 44.

          I ni w ząb nie rozumiem. Jeszcze nie rozumiem. Ale zrozumiem. 🙂
          Staram się. Nieomalże walę czołem w monitor żeby wbić tą duchowość do głowy. Heh! (Ale nierozsądnie zabrzmiało.) I w końcu się uda. Zadziała. Tak jak jarmuż zadziałał. Bo robię, to z coraz większą uważnością. I staję się tym czytaniem. A ono przeniknie do mnie i mnie otworzy. I mnie obudzi.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *