logo2

Medycyna postępuje...
84 772 004
263 online
31 449 VIPy
Reklama

WITAMINA C 1000+ TIB
O PRZEDŁUŻONYM DZIAŁANIU

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Co robić, gdy on lubi seks, cielesność, a ja kompletnie tego nie potrzebuję?

    buty/ ssk-ji.info

    Jest owszem jakaś odpowiedź, ale tylko dla dorosłych, to raz. Dwa, że wkrótce zniknie.

    And trzy, że, gdy jeszcze nie znalazłaś swojej drogi, można bujnąć się z wahadłem destrukcji, tyle, żeby zrobić to świadomie.

    I taki komć:

    Co zrobić jeśli jest się w bardzo dobrym związku, jest zrozumienie, akceptacja, miłość, bliskość, ale on lubi seks, cielesność, a ja kompletnie tego nie potrzebuję?

    Nawet bym powiedziała, że jak tylko pomyślę o tym to od razu staję się smutna. Wiem, że taka jestem, nie chcę tego i jest to ze mną na maksa zgodne, ale z drugiej strony czuję poczucie winy, że nie daję mu tego, czego potrzebuje, że nie spełniam jego oczekiwań.

    Próbujemy o tym rozmawiać, ale on nie potrafi mnie zrozumieć w tej kwestii, nie rozumie co jest w tym złego. Nie rozumie dlaczego przestałam „lubić” seks.

    Dodatkowo przez to pojawił się we mnie strach, że przyjdzie dzień kiedy po prostu ode mnie odejdzie. Wiem, że to ego podsyca we mnie te emocje. Nie chcę z niego (z partnera nie z ego, jak się domyślam) rezygnować i nie oczekuję od niego aby się zmienił.

    Jak znaleźć porozumienie?

    Reklama

    maca, ssk-ji.info

    Tu znajdziesz energię, oraz wyjątkowy regulator hormonów 100% ORGANIC MACA This is BIO, dobry dodatek do 4 SZKLANKI


    Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. No dobra, żartuję, ale musisz przyznać, że jest na rzeczy coś.

    Wyobraź sobie, że jednostka świadomości obdarzona wolną wolą wypadła z tej gry i teraz siedzi gdzieś w piątym wymiarze i myśli, że tu na Ziemi było tak fajnie, dość materialnie (zagęszczona energia), tyłki, cycki, mógł być bardzo przyjemny orgazm, a tu taka nuda, niby spokój i szczęście, ale bez skurczu łydek, tylko te harfy szarpią, tylko ten błogostan, tylko ta klasyczna muza.

    A gdzie synkopy dźwięków? A gdzie syki kochanek (udawane, czy nie, kogo to obchodzi)?

    Gandzi nawet tam nie ma, bo niby wszyscy na haju i jednostka świadomości obdarzona wolną wolą loguje się ponownie do gry. Robert Monroe (ten od OOBE/wychodzenia z ciała i takich tam) twierdzi, że to najprawdopodobniej ludzki ćpun.

    Wraca do gry, niby żeby ewoluować, obniżać własną entropię, ujmować chaosu i dostarczać sobie więcej danych (przez co całej Wszechrzeczy dogadzając), po czym zaraz po zalogowaniu i lekkim odchowaniu (nastoletnim) chce doznawać przyjemności ejakulacji, bowiem widzi, że te czynności tłumią emocje.

    A przede wszystkim tłumią strach. Seks, podobnie jak alkohol (też kupowanie długich, niskich i bardzo szybkich przedmiotów) jest antylękowy, a jednocześnie pozwala rozładować wąskie gardło nawarstwionego testosteronu.

    I spotykasz na swojej drodze człowieka, który zalogował się w tej zagęszczonej materii, zwanej grą, aby wzrastać, ale póki co, jest głęboko uśpiony, podobnie jak Ty, bo byście się przecież nie spotkali, chyba, że tak dla jaj (owszem Wszechrzecz bywa dowcipna) i co robisz? Idziesz uprawiać seks, bo to jest przynęta wahadła destrukcji. Jest struktura, więc musiały pojawić się pasożyty energoinformacyjne, bo one pojawiają się zawsze.

    No i zaczyna się jazda. To już nie jest seks ludzi wolnych, tylko układ wahadłowy.

    Raz on nie może, raz ona nie chce, raz jest strach o zaciążenie (ewentualne), innym razem strach, żeby do zapłodnienia nie doszło, a tu jeszcze kwestia HIV, a tu jeszcze opryszczka, a tu od oralnego seksu Michael D. dostał (jak twierdzi) raka gardła z powodu cudzego wirusa HPV, i nawet Osho taki zepsuty i komuna, i rozwiązłość, i pornografia (coś jak fast food dla jelit, tyle, że nie dla jelit najczęściej) i opis u Marqueza (Sto lat samotności) koszuli z dziurą w adekwatnym miejscu dla żony i seksu małżeńskiego.

    A tu komuś zagubiony bąk się wypsnął, a tu komuś nieładnie czadzi z jelit, lub otworu gębowego i ślina jakaś gęsta, a guma do żucia z aspartamem (odchudzanie) napędza skręt kiszek, i to wszystko wiruje jak styczniowe płatki śniegu, czy raczej żarzące się iskry inferno, i królowa śniegu nagle nie wie o co kaman w tym wszystkim?

    Widzisz, że to nie jest smutne, tylko zabawne?

    Niektórzy udają, że to romantyczne, a więc nie, w seksie nigdy nie chodziło o romantyzm, nawet w tantrycznym, zawsze chodzi o tłumienie emocji.  I to jest wporzo, jak najbardziej do zaakceptowania, robią to istoty obdarzone znacznie mniejszą świadomością i mikro wolną wolą, i nic się takiego nie dzieje, normalka.

    To dlaczego ludzie mają tyle woltów powiązanych z seksem?

    Dlaczego mogłaś, a teraz nie możesz? Skąd te smutki i humorki? O co kaman?

    Nic takiego, to zwykły matrix, wahadła muszą żreć, a seks jest wręcz do tego doskonały, tłumi strach, i zaciągasz mega kredyt u bankiera. Rumpel zaciera już rączki z uciechy, jesteś w tym po uszy.

    Obiekt seksualny, uczestnik, dawca, biorca, naprzemiennie, byle po równo, byle po sprawiedliwości, bo to temat gorący, acz bolesny, poddywanowy, panidulskowy, on nie pomyślał o mnie, albo myśli za dużo, a ja taka zmęczona, on zepsuty, albo nimfomanka, albo wręcz przeciwnie, przy tych dzieckach, garach, rolkach sushi, mopach, kawciach, u.

    No i poczucie winy, to nic innego, tylko lęk przed karą. On sobie pójdzie, nie ma seksu w domu, to zacznie szukać poza domem, koszmar. Robić seks, a w głowie sumować ułamki, liczyć sukienki, obmyślać kolację na ciepło? Czy po to się zalogowałam do tej gry? Tak to rozkminiam? Że znam tylko strach?

    To wszystko rzeczywiście jest snem. Śpisz Ty, śpi on, śpią prawie wszyscy. Żyliśmy dotychczas tym, co nam matrix narobił do głowy, oprogramował, nasączył przekonaniami i nagle niewiadomo skąd nadeszła straszna tęsknota za bezlękiem, za bezbólem, za nieczekaniem na nic, za zwykłym cudownym życiem teraz, z półuśmiechem półkretyna Foresta Gumpa, czy tajemniczej Mony Lizy, za nieudawaniem, za niemyśleniem chociaż przez minutę, kwadrans, wieczność.

    Na poziomie matrixu nie da się rozwiązać Twojego problemu, gdyż jest konflikt, dlatego nie będzie wygranych. Wahadła będą nażarte, będzie dużo obrażania, trzaskania drzwiami, rezygnacji, i sztucznych działań podtrzymujących.

    Seks w związku ma być, albo ma dochodzić na tym tle do konfliktów mentalnych, a nawet przemocy, bo tak nakazują wahadła, bo to jest ogromne obżarstwo.

    Na poziomie transcendentnym, na poziomie Twojej duszy, możesz zrobić co tylko chcesz.  I, gdy to zaakceptujesz, gdy dostrzeżesz dobre strony tej sytuacji (jakieś są zawsze), gdy postawisz na swój indywidualizm, a nie na to, na co społeczeństwo, politycy, organizacje rodzinne chcą zezwolić, lub nie, aby tylko wahadło grzmotnęło Cię w potylicę, żebyś poczuła, a więc wtedy Ciebie tam nie będzie. W sensie nie będzie Twojej potylicy.

    Twoje zwierciadło rzeczywistości pokaże naprawdę fajny obraz. Ja nie wiem jaki, Ty go zobaczysz, to Twoja gra do zagrania.

    Niby jestem Tobą, bo jesteśmy cząstkami tego samego wyższego systemu świadomości, ale bliżej Ci teraz do własnej duszy. Z nią pogadaj, i zrób to, co chce Twoja dusza.

    Niestety Wszechrzecz stanie na głowie (w istocie lewą stopą do lusterka to zrobi) dopiero wtedy, gdy Twoje ego będzie jednomyślne z duszą. Zapytaj duszę, potem pogadaj z ego, to ma być jednogłos.

    Jak koleś ma iść w siną dal, daj mu iść, bo on tu jest nie dla Ciebie konkretnie, tylko też zszedł z misją ewolucji własnej świadomości. Jak ma zostać, też się ciesz, bo widocznie to jest taki Twój schód do wzrastania. Bo, oj bedo, bedo problemy. No chyba, że zacznie się budzić, ale na to nie licz specjalnie, bo tylko spiętrzysz potencjały i nici.

    … Jak więc znaleźć porozumienie?…

    Przez sen porozumienia nie będzie. Chyba, że znowu polubisz seks.

    myślę, że bardzo pomogłam:D

    z miłością

    (Visited 7 455 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog ssk-ji.info nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
    Udostępnij

    Powiązane artykuły

    Komentarze

    1. A. 5 stycznia 2019 o 18:10

      …nie będę ukrywać, nic nie zrozumiałam..

      1. Ssk-ji 5 stycznia 2019 o 20:24

        szkoda, bo to rozkmina

    2. Taka siaka 5 stycznia 2019 o 18:10

      Można lubić seks, jednocześnie nie śpiąc? Robiąc to świadomie i robiąc to dla zwykłej przyjemności, tak jak lubi się jeść banany

      1. Ssk-ji 5 stycznia 2019 o 20:11

        orgazm nie jest tym co robią ludzie przebudzeni, ale wszystko można, przecież logujesz się tutaj tysiące razy, to od Ciebie zależy co tutaj skumasz

        1. Ju-ja 6 stycznia 2019 o 20:45

          super artykuł….gratuluje.
          tylko, no właśnie skąd wiesz, ze tysiace? setki ? skad ?jak świadomość jedna podzieliła sie pomiedzy awatary? czy moja dusza?zawsze bedzie moja? czy zmiesza sie z innymi?

          1. Ssk-ji 6 stycznia 2019 o 23:02

            Twoja, czyli czyja? Jesteś częścią i możesz zawsze przyłączyć się do wyższego systemu, ale masz wolną wolę.

    3. vba 5 stycznia 2019 o 19:16

      Coś tu się nie zgadza- „Nie rozumie dlaczego przestałam „lubić” seks.” To znaczy, że autorka posta kiedyś „lubiła” bądź udawała, że lubiła i z taką nią wiązał się ten pan/konkubent/mąż. Ludowe porzekadła się sprawdzają. Kobiety myślą, że on się zmieni. Mężczyźni, że ona się nie zmieni.

      1. Bogata 5 stycznia 2019 o 20:12

        Sluszna uwaga:)

    4. Mimi 5 stycznia 2019 o 19:33

      te wyjaśnienia są dla mnie bardzo skomplikowane 🙁

    5. lemondrpsiak 5 stycznia 2019 o 19:54

      Aaa! Nareszcie 44, już się steskniłam. ❤
      I temacik pyszny jak ciasteczko. 😀
      A mnie trapi antykoncepcja… jak ja sie robi naturalnie ale bez kalendarzyka? Termometry, slina i mikroskop…
      A może są już jakieś niestraszne pigułki (akurat!?)
      😉

      1. Ssk-ji 5 stycznia 2019 o 19:56

        sporo zależy od tego, co o nich pomyślisz

    6. Amy 5 stycznia 2019 o 20:44

      Wybacz.. ale może tak po polsku zaczęłabyś pisać, bo jestem pewna, że jedna połowa ludzi nic z tego nie rozumie, a druga połowa tylko udaje, że tak

      1. Kokosik 6 stycznia 2019 o 16:57

        słuszna uwaga:)

    7. Ola 5 stycznia 2019 o 20:55

      Najpierw padłam ze śmiechu przy słowach: „a tu taka nuda, niby spokój i szczęście, ale bez skurczu łydek, tylko te harfy szarpią, tylko ten błogostan, tylko ta klasyczna muza.”
      Potem łezka mi się ze wzruszenia zakręciła, jak napisałaś: „nagle niewiadomo skąd nadeszła straszna tęsknota za bezlękiem, za bezbólem, za nieczekaniem na nic, za zwykłym cudownym życiem teraz, z półuśmiechem półkretyna Foresta Gumpa, czy tajemniczej Mony Lizy, za nieudawaniem, za niemyśleniem chociaż przez minutę, kwadrans”.

      Uczymy się, tak, wszystkiego i tego uśmiechu Gumpa też. Staramy się budzić.

      1. Ssk-ji 6 stycznia 2019 o 09:03

        <3

      2. orzech26 6 stycznia 2019 o 16:06

        do mnie sposób pisania pepsi absolutnie trafia! jestem fanką

        1. Ssk-ji 6 stycznia 2019 o 19:13

          <3

        2. Ola 6 stycznia 2019 o 21:54

          Ja też. Wierną fanką. 🙂

    8. Kózka 5 stycznia 2019 o 22:50

      Ej, przeczytajcie sobie książkę „Misja” Michel’a Desmarquet . WYMIATA. Tam jest po prostu wszystko

    9. Mimi 5 stycznia 2019 o 22:52

      Proszę napisz w paru prostych zdaniach co chcesz przekazać w tym tekście. Bardzo lubię czytać twoje tekst ale czasami są tak zakręcone i zagmatwane ze nie wiem co masz na myśli. Pozdrawiam i mocno ściskam 🙂 Ps. Jest to temat dla mnie istotny ponieważ za 9 miesięcy ślubuje a ja i mój narzeczony od pół roku nie mamy ochoty na seks ( jesteśmy razem prawie dwa lata)

      1. MonaLu 6 stycznia 2019 o 10:41

        Się czepiacie, że nie kumacie, a jak Pepsi ma wasze życie skumać? Tym bardziej, że rada jest jedna: wrzuć na luz, uśmiechnij się i pójdź własną drogą! Mimi, na czym polega Twój problem? czy to nie jest cudowne, że jesteście tak wspaniale zgrani seksualnie? Autorka komenta na pewno Ci zazdrości… 😉
        Owocki pełne miłości

    10. Doom 5 stycznia 2019 o 23:24

      Wow, boski wpis. Utwierdzil mnie w przekonaniu że nie spadłam z Księżyca, co wszyscy wokół starają mi sie wmówić.
      Dzięki! Niech transcendentna moc będzie z Tobą.

    11. Zerka 6 stycznia 2019 o 00:30

      Jak zwykle wywód pozbawiony jakiegokolwiek sensu, durna paplanina

    12. Marrakesz 6 stycznia 2019 o 05:20

      44 – długo czytam tego bloga i myślę, że najlepsze teksty masz właśnie Ty 44.
      Można powiedzieć, że są one takimi roboczymi warsztatami do książek Tolle i Zelanda.
      Tylko teraz nie nabierz ważności ( jak to jestem cudowna) bo cię wahadła zeżrą 😊
      Czekam na następne i pozdrawiam serdecznie

      1. shatek 14 stycznia 2019 o 00:29

        Tylko ze ET wyraznie przekazuje ze seks jest ok jesli spelnione sa dwa warunki: 1. No attachment, 2. No identification. Oczywiscie to jest niewyobrazalne dla spiacych, i pewnie rowniez niezrozumiale.

        1. Ssk-ji 14 stycznia 2019 o 09:00

          Każdy gra sobie jak chce, zupełnym idiotyzmem byłoby zakazywać sobie seksu, gdy po prostu chce się to robić z miłością, seks byle jaki to fast food, można, tylko zaszkodzi z pewnością, może nie od razu, ale tak. Natomiast na pewnym etapie świadomości seks po prostu odpada sam, podobnie jak chęć kupowania coraz to nowych przedmiotów. Człowiek szczerze i to bez względu na wiek, po prostu nie chce ekscytacji, bo to nic innego, tylko lęk ze znakiem przeciwnym.

        2. shatek 14 stycznia 2019 o 22:13

          Ciekawa wymiana zdan. Dzieki. Oczywiscie ze sie nie zgadzam :). Powodow jest kilka. 1. Idac twoim tokiem rozumowania i wynikania logicznego – juz dawno by nas (humanity) nie bylo gdybysmy wszyscy byli swiadomi (zero seksu-zero potomstwa); 2. Zycie jest ekscytujace i magiczne (to z twojego bloga) wiec w czym rzecz jesli jeszcze jeden orgazm sie przydarzy obudzonemu?! 3. Seks idealny to seks without attachment pomiedzy dwoma oswieconymi jednostkami. Ktos zapyta dlaczego, skoro ciagle sa w present moment i ciagle medytuja i ciagle aware itp. No to odpowiem: zeby sie nie porzygali!!! 4. Sztuka kochania Wislockiej przydalaby sie niejednemu, bo cos czuje ze jak buraki zabieraj sie do czulej cipki to Pepsi ma wiecej placzu kobitek na blogu, 5. dla zdrowia.

          Z miloscia Pepsi

          1. Ssk-ji 14 stycznia 2019 o 22:24

            magiczne, to nie moje słowo, ale kij z tym, czasami mi się cudze przypląta, ludzie nie są konieczni na tej planecie, a po drugie ludzie na to nie pójdą, podobnie jak nie przestaną kupować

    13. Agniecha0107 6 stycznia 2019 o 09:00

      No właśnie, może polubić seks i żyć szczęśliwie z partnerem? Żądzą mani przekonania, można spróbować je zmienić, wybrać coś innego… Nie ma uniwersalnej prawdy, jest tylko nasza prawda.. Ostatnio byłam rodrazniona i pomyślałam sobie że to pewnie PMS i potem przyszła myśl:acha Aga czyli wybierasz PMS to masz PMS..
      Wybierz coś innego..

      1. Keyt 6 stycznia 2019 o 11:56

        Polubić, chyba, że to na dłuższą metę niedoborowość w kwestii temperamentu, upodobań, do której kobieta pod płaszczem miłości za nic nie chce się przyznać.
        Cudze prawdy niekoniecznie muszą stać się naszymi, a odbiór rzeczywistości to wynik naszych wyborów. Także miło było przeczytać tak rozsądny, w moich oczach, komentarz 🙂

        1. Agniecha0107 6 stycznia 2019 o 17:17

          🙂♥️

    14. Taka siaka 6 stycznia 2019 o 11:44

      Teksty Pepsi są idealne, napisane w idealnym języku. Czytajcie powoli, jeden raz, drugi, trzeci, na pewno z czasem będziecie więcej kumać. Polecam też zajrzeć do Zelanda 😉
      „Robić seks, a w głowie sumować ułamki, liczyć sukienki, obmyślać kolację na ciepło? ” hahah >3

      1. AniaS 7 stycznia 2019 o 11:43

        Też tak uważam 🙂

    15. Judyta 6 stycznia 2019 o 15:46

      Pierwszy mnie zdradzał a drugi chciał trójkąta ( notabene z obecną pierwszego ) wymiksowalam się bo się przestraszyłam, ze może za chwile zaprosimy zwierzątka. A ja. Typowa monogamistka. Tym razem krócej beczałam w poduszkę po tym jak rozłożyłam mu czerwony dywan. Poczekam na następnego.

    16. KasiaM 6 stycznia 2019 o 15:58

      Seks to za mało. Dotarło to do mnie po pierwszym orgazmie w wieku lat 40! I to w samotnosci bo pod prysznicem haha. Mialam kilku partnerów ale zawsze czulam że musi byc cos wiecej. Że swiat nie seksem stoi. Albo że nie trafiłam na tego jedynego że mi nie dorownują. Myślałam ze chodzi o moje doswiadczenia z poprzednich wcieleń a moi partnerzy w seksie raczkują…
      Doznania fizyczne na Ziemi sa cudne Jest tu wiele dobrych rzeczy ale seks???? ….
      Dziękuję za tekst!

    17. Carrie 6 stycznia 2019 o 16:18

      Jak to ladnie ujęte 🙂 z takim luzem, spokojem i miłością.
      Mam pytanie regularnie śnią mi się alternatywne wersje mojego życia. Coś to oznacza, czy tylko umysł wytrącony z egocentryzmu poszukuje nowych doznań?
      Dzięki z góry 🙂

      1. Ssk-ji 6 stycznia 2019 o 19:13

        śni Ci się dokładnie to co powiedziałaś, alternatywne wersje Twojego życia z przestrzeni wariantów

        1. Morela 6 stycznia 2019 o 21:10

          A co w przypadku gdy sny sa calkowicie nierealistyczne. Na tyle zeby mogly sie wydarzyc w 3D?

          1. Ssk-ji 6 stycznia 2019 o 23:00

            a kto mówi, że muszą się wydarzać w 3D, często sny są z ego i wtedy nic nie znaczą

            1. Carrie 7 stycznia 2019 o 15:06

              Dzięki 🙂
              niesamowicie wiele jest tych przestrzeni wariantów, powiedzenie „ile dusza zapragnie” zaczyna być …prawdą
              <3

    18. Suziii 6 stycznia 2019 o 16:43

      Nic nie zrozumiałam, jak zwykle.. To tak ma być o.O?!

    19. Vetala 6 stycznia 2019 o 21:44

      Jestem w identycznej sytuacji i czuję, że albo to jakieś hormony, albo kolejna lekcja dla mnie. Bo „niby” człowiekowi powinno się chcieć seksu, „niby” to świadczy o zdrowiu i poprawnie funkcjonującym organizmie. Właśnie „niby”, bo człowiek to przecież nie tylko biologia. Z różnych stron srają nam do głów tym, co się powinno i co jest normalne, ale przecież każdy jest osobną jednostką. Są ludzie seksualnie nakręceni, aseksualni, tacy, którym przechodzi z jednego w drugie, no i kto bogatemu zabroni? Temat jest do przerobienia tylko w gronie dwójki zainteresowanych, kwestia zrozumienia się. Nie ma uniwersalnej recepty. Dla mnie seks przestał być wart zachodu, wolałabym mieć tą godzinkę na swobodną medytację, a z brakiem ochoty przyszła ulga, jeden problem z głowy. Nie zaprząta myśli, nie kradnie czasu, spokój mam. Tylko teraz to chłopu przetłumacz 🙂

    20. Aneta 12 stycznia 2019 o 22:17

      Pepsi, bardzo Cię cenię i wiedzę, którą propagujesz na tym blogu. Czytam czasem, czasem korzystam.
      Jednak ten artykuł wprowadza ludzi w błąd. Oczywiście tych, którzy go zrozumieli.
      Wszystko o czym piszesz w tym artykule dotyczy, a i owszem, wirusa energii seksualnych.
      Powszechnie uważanego za seksualność. Wykrzywionego przez systemy żerujące na tym,ze można ludzi łatwo wykorzystać poruszając za te sznurki. Tantra rzeczywiście nie jest lepsza, też odzwierciedla wirusa, jak każdy system seksualny.
      Ale oprócz tego mamy jeszcze naturalną seksualność. To, że nieliczni jej doświadczają, nie znaczy, że nie istnieje.
      Totalne otwarcie na partnera i połączenie na poziomie pozadualnym to doświadczenie, które odżywia i pozostawia partnerów jednym połączonym na długo organizmem. Który czuje i myśli jednocześnie.
      Wszystko to dzieje się poprzez ciało, które mamy dane do doświadczania na ziemi. Nie sa ważniejsze przeżycia duchowe od seksualnych. Tu na ziemi ciało jest narzędziem naszej istoty. Poprzez ciało doświadczamy i mamy możliwość doświadczyć poprzez ciało WSZYSTKICH istniejących częstotliwości. Także najwyższych duchowych. Także poprzez seks z ukochanym. Tym jest nasza natura.
      A kobiety mają całe morze blokad seksualno-religijnych, przez które rzeczywiście ich libido jest marne.
      Nie tylko pożywienie i ruchjest ważne dla zdrowia. Jeszcze oczyszczanie przekonań, blokad rodowych itp aby w pełni poznać swój własny potencjał kobiecej mocy. Nasza seksualność to podstawa naszego istnienia. Energia życiowa to energia seksualna.
      Seksualność kobiet to narzedzie kreacji rzeczywistości.
      Bez kontaktu z własną seksualnością, rozkoszą i przyjemnością kobieta mocy nie używa!!!
      Pracuję jako terapeuta także i z tym tematem z kobietami, widzę jaka to plaga.
      Patrzcie kobiety w seks i szukajcie powodów dlaczego was nie interesuje. Zawsze są tego przyczyny.
      Odbieracie sobie więcej niż jesteście w stanie sobie wyobrazić.

      1. Ssk-ji 12 stycznia 2019 o 22:59

        Energia życiowa to nie jest energia seksualna, energia życiowa to jest silna wola. A jak dla mnie to co napisałaś, to nie jest prawda, to są Twoje przekonania, bardzo dobrze wpasowane w matrix. I fajnie nasze teorie wszystkiego nie muszą się pokrywać.

        1. shatek 14 stycznia 2019 o 22:17

          Pepsi, jestes krolowa swojego bloga, ale nie zawsze masz racje. Wiesz o tym?

          1. Ssk-ji 14 stycznia 2019 o 22:21

            Każdy ma swoją rację, każdy pisze swoją teorię wszystkiego, zawsze mam swoją rację, bo wszechświat każdemu daje to co myśli. Poczytaj co piszą ludzie głęboko wierzący pod skrzydłem kościoła katolickiego, mają absolutną pewność i rację, posłuchaj co mówią ateiści, to samo. Co mówią politycy. Taka jest ta gra. Ludzie dostają to co myślą. Ale z seksem jest dokładnie tak jak piszę, odpadnie jak każdy nałóg 😀

            1. shatek 14 stycznia 2019 o 23:07

              Rozumiem, ze nie chcesz puszczac tego w masy. Spoko. Widzisz, ja sporo wiedzy mam (doktorat z teologii, filozofia, itp – ale porzucilem to wiec zero ego w temacie). Ja jednak wierze caly czas , ze Prawda istnieje. I ET mnie w tym troszke potwierdza. Jego Teodycea jest troche pogmatwana (twoja jest bardziej) ale ja mam swoja i do tej pory nieobalona przez nikogo.
              Jesli chodzi o seks: uprawiam systematycznie – ale bez attachment (co jest tez ciekawe) i nie wierze ze to nalog jak fajki czy cos tam (bylem terapeuta w Sanepidzie wiec wiem??? hacha). Uprawialas kiedys seks medytujac jednoczesnie? Wychodzis z ciala ale czujesz lechtaczke/penisa? Wyzsza szkola jazdy. Oczywiscie na twoj blog moze napisac Grazyna i zalic sie ze jej nie wychodzi gra wstepna z Januszem (nie oceniam bo to ich present moment).

    21. AnetaS 12 stycznia 2019 o 22:27

      Dlaczego mój komentarz się nie pojawia?

    22. Ananasek 13 stycznia 2019 o 13:42

      A co w odwrotnej sytuacji? Stwierdziłam że napiszę komentarz bo widzę że na nie odpowiadasz a ja już nie wiem co robić.
      Będę się posługiwać teraz czysto egotyczno-matrixowymi określeniami jak „normalnie”, porównaniami itp.
      Moje libido określiłabym jako „normalne” (może kiedyś duże, bo bardzo wcześnie dojrzałam I popęd seksualny pojawił się bardzo wcześnie – pierwsza miesiączka w wieku lat 9-zawsze byłam dojrzałym dzieckiem, czułam też że seks to energia i odpowiedzialność ale ani nic złego, ani „grzech” ot po prostu odpowiedzialność dlatego nie warto tej energii wymieniać z „byle kim” może stąd pierwszy stosunek wieku lat 21)
      Seks lubię, traktuję jako taka największą bliskość z partnerem na poziomie fizycznym, oprócz tego oczywiście jako kobieta, porządna czuję się bardziej atrakcyjna, jakoś lepiej akceptuję swoje cialo, mniej się wstydzę itd. Mam jakias taka tęsknotę do swobody i naturalności, marzy mi się swobodne nagie bieganie po łące i wygrzewanie mojego awatara na słoneczku. Ten przydługi wstęp ma na celu pokazanie ze nie chodzi mi tylko o beznamietne bungabunga z filmów porno a o seksualność w ogóle.
      Mój obecny partner nie wyraża zainteresowania seksem, kochamy się w najlepszym wypadku raz na miesiąc, i to kiedy ja to zainicjuję. Podczas stosunku on nie dochodzi co na poziomie ego dla mnie jest obciążające. On wydaje się być zadowolony. Kiedy się powstrzymuje i niczego nie inicjuje, nic się nie dzieje przez 3 miesiące. Tzn on po prostu nie wyraża zainteresowania i już. Budzi to moja frustrację, oczywiście nie na zasadzie „masz chcieć i już” tylko moje próby zrozumienia sytuacji spelzaja na niczym, bo rozkminiam, może dieta, brak ruchu, słaby sen (alkohol i używki to nie jego bajka a chłopak ma 30 lat), może stres, może kościół, może po prostu go nie pociągam. Pytam o wszystko, w odpowiedzi słyszę że nie, a właściwie że nie ma problemu bo przecież „DOPIERO CO się kochalismy”. I tutaj zaczyna się mój problem, bo czytam Cię droga pepsi, trafiłam tu przez zupełny przypadek i okazało się że nasze „wizje świata” są bardzo podbne, twierdzisz że seks nie jest potrzebny może że jest zbędny( -nieneutralny – szkodliwy?) więc co ja powinnam zrobić, chłopak jest dobry, dobry dla mnie i ogólnie, ale abstrahując od seksu jest mocno związany z KK (ciotki na pożegnanie mówią „z bogiem”,. Większość znajomych, małżeństwa w młodym wieku, w jakiś wspólnotach). On wie co ja myślę, niby nie ocenia, albo przynajmniej nie na głos, ja też niby nie oceniam ale ego krzyczy i się boi bo oni w większości w tym kraju a jak ta jedna czarownica poganka. Już kończąc moje wywody, problem z seksem którego on wydaje się nie widzieć z poziomu Matrixa jest dla mnie (z wielkim smutkiem ale jednak powodem do zakończenia tej relacji na poziomie romantycznym) i tutaj wkracza ego z krzykiem i strachem że pepsi mówi że seks jest zbędny a chłopak jest dobry i rodzinę chce(nawet jeśli ty jeszcze teraz nie) i przytula i nie wyzywa, nie jesteś ofiarą a co jeśli już nikogo dobrego nie spotkasz i będziesz żyła sama (od zawsze byłam sama – brak wsparcia w domu – a samotna jestem od jakiegoś czasu bez względu na związki-kilka toksycznych). Do tego dochodzi jakiś lęk czy strach przed kościołem i znów głową mówi że to ego mnie straszy i ocenia bo przecież mili są I nic złego się nie dzieje. I tak oto jestem ja, „zaplątana w ego ” z każdej strony, wieczna gadaniną w głowie czuję że tonę. „czy to faktycznie niedobrany związek czy może wielkie ego?” – pepsi POMUSZ

      1. Ssk-ji 13 stycznia 2019 o 15:51

        nie będziesz z nim szczęśliwa, na poziomie ewolucji, na którym teraz jesteś, po prostu potrzebujesz seksu, i tego wszystkiego co jest z tym związane, czyli podobania się, podniecania siebie i partnera, potwierdzenia atrakcyjności. Będziesz robiła dobrą minę do złej gry, ale tak naprawdę będziesz myśleć,że Twoje życie nie jest pełne, zaczną się porównania z innymi koleżankami, do tego kwestia zapłodnienia i dzieci, i to wszystko sprawi, że zwierciadło rzeczywistości pokaże Ci właśnie taką , niezbyt dla Ciebie pożądaną rzeczywistość. Seks ma sam odpaść, jak każda używka, a skoro nie odpada, to znaczy,że ma być. Zaakceptuj, bo jak zaczniesz sobie wmawiać że tak jest ok i tak nie będzie ok, rzucisz się w jakąś inną ekscytację, bo tak działa ego. Powoli, najpierw sobie znajdź chłopaka, a raczej weź go sobie od wszechświata, który będzie lubił seks, i nie będzie z tym specjalnego problemu (z seksem zwykle są jakieś problemy) po czym sobie żyj z nim tak jak chcesz. Gdy będziesz zadowolona w zwierciadle rzeczywistości zobaczysz jeszcze więcej zadowolenia. Niczego czego pragniesz nie odrzucaj dla zasady, albo odpadnie albo nie, zgódź się na taką jaką jesteś Bridget. Z miłością.

        1. Ananasek 12 marca 2019 o 23:07

          Prawie dwa miesiące minęły zanim zauważyłam odpowiedź, ale sprawa nie jest przedawniona więc spróbuję odpowiedzieć. Nie chciałabym tutaj zabrzmiec jak rozemocjonowana „rosyjska kochanka” ze łzami w oczach i tekstem „pepsi ale ja go kocham to jak to tak” ale zdaje się że ja naprawdę go kocham, patrzę na niego sercem, widzę jak wspaniałą i dobrą osobą jest. Chyba w życiu nie doświadczyłam takiej bezwarunkownosci w relacji z kimś (chociaż z drugiej strony „bezwarunkowa” to chyba nie najlepsze określenie bo przecież on chce dzieci i ślubu, a ja nie wiem czy chcę)
          I tak jestem rozdarta, bo z jednej strony go przecież kocham i on mnie też, jest dobry i łagodny i mnie nie ogranicza i czego ja chcę więcej, a z drugiej strony to brakuje mi tego i nie widzę szans na poprawę skoro on czasem coś zainicuje ale te stosunki nawet jak się pojawią raz w miesiącu nie są dla mnie satysfakcjonujace, bo mimo że w wyniku stymulacji fizycznie może i mam „orgazm” to on nigdy nie dochodzi, mam wrażenie że to takie na „odwal się” (z milosci ale jednak) raczej przypomina mi to mastruabcję niż miłość. I w tym rzecz że może on nie jest na mnie ani na to otwarty, mimo że mówi że seks lubi to wygląda to jakby się zmuszał. No sama już nie wiem pepsi, czytam twojego bloga i czasem myślę ze powinnam odpuścić, patrzeć na niego sercem i skupić się na sobie, w ogóle tego tematu nie poruszać 8 czuję wtedy ulgę, ale potem w najmniej oczekiwanym momencie temat wraca jak bumerang i napawa mnie smutkiem. Porównywania z koleżankami nie ma, raczej myślę o tym czy „tak będzie wyglądać całe moje życie” skoro po roku tak to wygląda, I mnie to przeraża. A jednocześnie go kocham i nie wyobrażam sobie odejść. Najlepsze jest to że rozwiązanie tej sytuacji jets zapewne dziecinnie proste tylko że ja go oczywiście nie widzę.

          1. Ssk-ji 13 marca 2019 o 08:20

            to wszystko z powodu przekonań, religie, państwo, społeczeństwo, koleżanki, koledzy, nakłada na nas programy, że żeby związek był udany musi mieć udany seks, albo ma być seks. Nawet małżeństwo kościelne można unieważnić z tego powodu. I ludzie idą w to, nie zastanawiając się jakim cudownym przyjacielem i miłością może być parter życiowy pomimo tego, że się z nim nie uprawia seksu. Gdy dusza nie chce seksu nic nie będzie dobrze. Jest masa związków gdzie seks jest jakąś tam kartą przetargową. Orgazm jest do zaakceptowania, jak wszystko, ale to raczej doświadczenie podobne do głębokiego zasmucenia, tylko ze znakiem minus.

    23. AnetaS 13 stycznia 2019 o 17:41

      Żeby było jasne. Mówiąc o wielowymiarowej roli współżycia seksualnego nie mam na myśli pieprzenia się z byle kim byle gdzie, byle jak i byle więcej.
      Chodzi o dopełnienie relacji z mężczyzną, którego kocha kobieta.
      Tylko całkowite pełne otwarcie partnerów na siebie nawzajem spowoduje połączenie wszystkich ich ciał i stworzenie jednej istoty.
      Istoty, której możliwości kreacji przewyższają kwantowo możliwości samej kobiety i samego mężczyzny.
      Symbolicznie oddaje to zapłodnienie.
      Zobaczcie możliwości plemnika i jajeczka. Każde z nich ma możliwość życia przez kilka-kilkanaście dni. A połaczone w jedną istotę? Kilkadziesiąt lat. Jakie możliwości ma powstała z tych 2 dopełniających się energii istota ludzka?
      To samo dzieje się kiedy łączą się kobieta i mężczyzna. Kwantowe rozszezrzenie.
      Problem w tym, że ludzie nie wiedzą, że to możliwe.
      Drugi, że nie mają pojęcia JAK to zrobić. JAK otworzyć się bezwarunkowo na drugą istotę.
      To dopiero daje nam pełne możliwości kreacji.
      Matrix wypacza seks i seksualność. Albo robi z niego wulgarny akt pełen przemocy albo świętość, albo i to dla oświeconych deprecjonuje jego wartość.
      Wszystko to tylko po to, by ludzie nie poznali PRAWDZIWEJ roli seksualności. W której KOBIETA ma pierwszoplanową rolę.
      Wmówcie kobietom, że seks to używka. Nie musicie ich więcej piklnować. Nie sięgną po swoją moc bo jej nie znajdą. Matrix znów zwycięża.
      To jest temat rzeka i w kilku zdaniach nie da się oddać wielowymiarowego znaczenia seksualności istoty ludzkiej.

      1. shatek 14 stycznia 2019 o 22:18

        Aneta, bardzo ciekawe.

        1. AnetaS 15 stycznia 2019 o 21:22

          Cieszę się, że choć jedna osoba zaciekawiła się że może być inaczej. Ciekawość nas rozwija, bo szukamy odpowiedzi na pytania.

    24. AnetaS 16 stycznia 2019 o 08:13

      Pepsi,
      Prowadzisz blog przez co stałaś się osobą popularną. W naszym pokręconym świecie upoważnia Cię to do bycia autorytetem we wszystkich dziedzinach życia.
      Twoim zdaniem każdy ma teorię. Nie każdy. Każdy ma swoje przekonania. Które i tak w większości wcale nie są jego tylko przeklejone od innych.
      Swoje przekonania nabywa się poprzez osobiste doświadczanie i odczuwanie doświadczeń.
      Jeśli głosisz teorie publicznie i odpowiadasz w ten sposób kobietom na ich konkretne problemy, to powinnaś wiedzieć jaką odpowiedzialność bierzesz na siebie.
      Abstrahując od tego czy to prawda czy nie, zobacz co robisz, bo zachowujesz się jak dziecko z granatem w rękach.
      Piszesz jak mantrę ” seks to używka”.
      Wyobraź sobie że tak wyedukowana przez Ciebie kobieta, mająca z tym problem w związku, wygarnia mężowi, że to z nim jest coś nie w porządku, że jest prymitywny a ona to już jest na wyższym etapie rozwoju.
      Jest oświecona bo jej się seksu nie chce.
      Bardzo łatwo przyklei się do tego każda kobieta, której to przekonanie przyniesie ulgę i sprawi, że obwini partnera o problem.
      Że nie będzie musiała nad sobą pracować, bo od niej właśnie odpadł nałóg.
      Jak taka kobieta będzie postrzegać swojego partnnera? Jako prymitywnego.
      Jaką jakość wniesie w swoją relację z partnerem?
      Jakie są rokowania z tego miejsca dla związku, w którym kobieta czuje się LEPSZA?
      Czy starcza Ci wyobraźni, żeby odczuć zagrożenia dla związku a ostatecznie dla szcęścia tej kobiety? A jeśli ta para ma dzieci?
      Weźmiesz odpowiedzialność za konsekwencje swoich mądrych rad?
      Zdajesz sobie sprawę jaki zasięg może mieć to wypowiadane przez Ciebie-autorytet zdanie powtarzane jak mantra bez konkretnych argumentów, bez polemiki z kimś, kto ma odmienne zdanie?
      Co dajesz to wraca do Ciebie pomnożone.
      Masz świadomość tego co dajesz?

      1. Ssk-ji 16 stycznia 2019 o 08:49

        Ty może jeszcze nie masz

      2. moonwalker37 6 marca 2019 o 09:25

        AnetaS zgadzam sie z Toba co do slowa bo to co napisala Pepsi tez postrzegam jako zero-jedynkowe podejscie do tematu.
        Ale moze byc tak ze Pepsi ma racje a my tego nie dostrzegamy bo stoimy nizej.
        Moze byc tez odwrotnie ;)))
        Najwazniejsze że kazdy jest szczesliwy ze swoja racja.
        A jesli jakas aseksualna zona podejdzie bezkrytycznie do wszytskiego co przeczyta i wygarnie swojemu seksualnemu mezowi to juz nie nasz problem.

        1. Ssk-ji 6 marca 2019 o 10:36

          jak jest aseksualna już dawno powinna to zrobić, zmuszanie się do seksu jest cofnięciem się w ewolucji

          1. Lucy 29 marca 2019 o 14:42

            Mam podobny „problem” i niestety coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie dobrego rozwiązania. Mój mąż uwielbia seks, może go uprawiać kilka razy dziennie. To go uspokaja, rozluźnia. Od zawsze. Jeszcze rok temu bardzo rozluźniał go alkohol, poszedł na terapię- jest lepiej. Ma też dużo pieniędzy, fajne samochody. Tylko ta żona trochę nie pasuje. Nie mam ochoty na seks, zakupy i jazdę po krawędzi. Jednocześnie dodam, że nie ograniczają mnie religia, schematy itd. Ja po prostu nie mam tak często ochoty na seks. Jestem otwarta, uprawialiśmy seks w trójkącie, w dziwnych miejscach itd. Jeśli ma tak duże potrzeby może je spełniać poza domem. Serio, droga wolna. Ale…. on nie chce. Bo ja jestem taka cudowna, piękna, podniecająca bla, bla, bla. I on musi „kochać „, żeby uprawiać seks. No i co tu zrobić? Albo ja się naginam, jęcze mu do ucha, a w myślach liczę sukienki. Albo on się nagina i jest smutny, wkurzony, agresywny – zależy na co trafi. Czekam, szukam dobrego rozwiązania. Nie chcę go zostawić. Kocham go ( ale bądźmy szczerzy tak samo kocham koleżankę z pracy, czy panią która u nas sprząta). Nie potrafię inaczej. Inaczej kocham tylko dzieci. Mamy też firmę, dzieci. Rozstanie nie wchodzi w grę. Czasami tak sobie myślę, że najfajniejsze by było, żeby znalazł sobie jakąś mniej myślącą, bardziej w jego stylu dziewczynę. Bzykali by się od rana do nocy, jeździli 200/h na autostradzie, on by był szczęśliwy. Pragnę jego szczęścia, mam poczucie, że się że mną męczy. Jednocześnie nie potrafię założyć stringów, tipsów i szpilek i udawać kogoś innego. Nie potrafię i nie chcę. Czytam twoje teksty, czasami kilkakrotnie, bo nie rozumiem. Nie biorę ich bardzo dosłownie do siebie, wiem, że każdy ma swoją prawdę, ale ten wyjątkowo mi utkwił w pamięci.
            „Przez sen porozumienia nie będzie. Chyba, że znowu polubisz seks” – jak piosenka, która się nie podoba, ale wpadła do głowy i nie chce wypaść.

            1. Ssk-ji 29 marca 2019 o 14:48

              nie jest lepiej, ponieważ alkohol od niego nie odpadł, teraz zagłusza strach seksem, to taki sam nałóg, on się po prostu bardzo boi

    25. Lucy 29 marca 2019 o 15:10

      Ja to wiem. Ale jak mu pomóc? Jednocześnie nie rezygnując z siebie- ja nie z tych poświęcających się.
      Był czas, że nie pił wcale, ale doszli ze swoją panią psychterapeutką , że to jednak nie aloholizm i pije teraz „umiarkowanie”. Nie bylo tu „zamiany” alko na seks. Teraz kochamy się znacznie rzadziej, ale widzę I czasami słyszę w chwilach użalania się, że potrzebuje częściej, więcej, intensywniej.
      On lubi czułość, dotyk, wieczne trzymanie się za rączki i klepanie po tyłku,a mnie to zwyczajnie wkurwia. To bylo fajne jak miałam 20 lat. Mam wrażenie że „wyroslam” z seksu. W gruncie rzeczy fajny z niego facet, żal mi to trochę. Jestem szczęśliwa. Mam wszystko czego mi trzeba. On nie ;( Poradzisz?

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    готовые шторы недорого

    тадалафил инструкция по применению

    cialis-viagra.com.ua