logo

Medycyna postępuje...
Reklama

NIC CI NIE MUSI SPADAĆ Z NIEBA

DOWIEDZ SIĘ JAK POZYSKAĆ ENERGIĘ PIENIĄDZA POTRZEBNĄ W MATRIXIE …

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • O pieniądzu, żeby go po prostu mieć, gdy jest taka potrzeba

    A zwykle jest.

    Zacznę od innej strony. Słowo duchowy stało się ostatnimi czasy bardzo modne i stosuje się go dosłownie do wszystkiego. Od religii (wiadomo), poprzez programy ćwiczeń fizycznych, soki owocowe, zielone szejki, fizykę kwantową, entropię z ostatniego Dana Browna „Początek”, no i oczywiście docieramy do pieniędzy. Trzeba by dać odpocząć słowu duchowy na jakieś sto lat. Ale sie nie da sie.

    Póki co błądzimy i mamy problemy finansowe, co dziwniejsze też w szwajcarskich frankach.

    Właściwie wszystkie religie twierdzą, że są dla biednych. Religie, tak jak umysł pracują na płaszczyźnie poziomej. Wszystko jest wymyślone logicznie, tak jak program komputerowy. Komputer nie zrobi za Chiny Ludowe błędu logicznego, nawet jak dostał pięścią w obudowę. Dla rozumu  wszystko jest powieleniem tego co już zadziało się w przeszłości. Religie mówią, że bieda jest dobra, chociaż ci co reprezentują dane religie opływają w dostatek. Niektórzy żyją w ogromnym przepychu. I co z tego?

    Rozum jednak nie kuma pieniędzy.

    Rozum nie kuma pieniędzy, bo oczekuje logiki, a intuicja, świadomość, prawdziwe życie nie jest logiczne, ale też nie jest przypadkowe. Pieniądze są energią i pojawią się bez uprzedzenia (skokowo) czyli nie można tego prześledzić rozumem. Rozum wymyślił, że na duże pieniądze trzeba mocno zapracować. Ale wszyscy, którzy mają pieniądze (podobnie jak Ci, którzy coś odkryli, wymyślili, twórcy) wiedzą, że duże pieniądze, jak i wynalazki, w tym teoria względności, pojawiają się znienacka. Jedynym warunkiem jest, że jest się w drodze. Jak nie jesteś w drodze to nawet należny spadek świsną Ci sprzed nosa, albo stracisz szybko kasę z wygranej na loterii. Pomimo, że takie pieniądze pojawiają się skokowo, to Ty nie byłaś w drodze. Nie kumasz pieniędzy.

    Ludzie, którym wciąż brakuje na coś, a to większych, a to mniejszych pieniędzy skupieni są na braku pieniędzy na coś. Ich uwaga przez całe lata jest skupiona na tym, że może im zabraknąć, lub, że już im brakuje, albo boją się, że stracą to co mają. Podstawowe prawo rezonansu we Wszechświecie działa w ten sposób, że podobne przyciąga podobne. Za każdą naszą uwagą podąża energia i ta energia przyciąga podobną energię. Jesteś w ciągłym braku pieniędzy. Nawet jak masz pewne pieniądze, to i tak czujesz, że jest ich za mało, że to wciąż Cię nie zadowala. Jesteś uwikłany w niedobór, w niską energię.

    Emocja strachu o bliskich najczęściej lokuje się w okolicach serca, tam Cię boli, następnie po latach takiej praktyki nadchodzi problem somatyczny z sercem. Strach o pieniądze zwykle lokuje się w krzyżu, w dolnej części pleców. Im więcej strachu o pieniądze, tym większy ból i zwyrodnienia kręgosłupa po latach. Sztywność w dolnej części pleców to też objaw nieustającego strachu o pieniądze. Problemy z prostatą, pęcherzem i jajnikami też  się wpisują w ten strach.

    Osho nie tworzył religii, a jedynie krzewił świadomość. O ile religia i umysł leżą na płaszczyźnie poziomej, o tyle świadomość, czyli duchowość prawdziwa, wnika w głąb. Świadomość działa w pionie. Przebudzenie może nastąpić tylko wtedy, gdy uciszysz myśli w głowie. Gdy choć na chwilę ustanie ten dialog.

    Biedak z Indii zwykle nie rozumie Osho bo jest zaprzągnięty (ten biedak) w kierat zdobywania pieniędzy na przetrwanie. Biedak ma przez cały czas myśl w głowie o braku pieniędzy. Do tego wszystkiego do biedaka, jak do wszystkich, którzy nie żyją tu i teraz (czyli praktycznie do wszystkich) podłącza się rurka matrixu wysysająca energię? Do biedaka dotrze tylko obietnica, że teraz to nic takiego, ale za to jaka nagroda czeka go później? Biedak z Indii najchętniej podłączy się do pasożyta energoinformacyjnego. Pójdzie na Igrzyska, zje chleb, który spadnie z matrixowego stołu. Biedak być może nigdy nie polubi/nie zrozumie Osho. Dopóki nie ruszy ze skrzyżowania.

    Arystoteles był filozofem i działał na logice. Wyłącznie. Nie znosił Heraklita, bo ten według Arystotelesa wprowadzał chaos. Heraklit dostrzegł potęgę świadomości. Gdy zaczynasz się budzić stajesz się chaosem dla umysłu. Stajesz się entropią. Nie bój się, nie obudzisz się tak łatwo. Dziesiątki, setki wcieleń, a Ty dalej chcesz żyć w nieświadomości, a jakbyś mogła na nowo przeżyć swoje życie, chciałabyś tylko, żeby mąż był przystojniejszy i czulszy (coś jak na filmach), a on chciałby, żeby miał większy samochód. Albo wystarczy, żeby sąsiad miał mniejszy niż ma teraz.

    To co masz robić w kwestii pieniędzy, skoro takie właśnie myśli już są? Skoro myślisz o tym, że Ci brakuje? Z takimi myślami świetnie rezonuje brak pieniędzy. Po prostu idealnie.


    TU ZNAJDZIESZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?”
    Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza,
    tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie

    Skorą są takie myśli, skoro wypłynęły z Twojej głowy, wyprojektowałaś coś takiego, co Cię pogrąża, nie można z tym walczyć, nie można tego negować. Jest jak jest. Myśl się pojawiła, trzeba to zaakceptować. Nie wzdychać, tylko uśmiechnąć się z głupia i z lekka, coś jak Ddiokondea, czy Forest Gump  i zgodzić się z tym, że tak jest.

    Wszyscy jesteśmy na jakiejś wojnie, siedzimy w okopach jakbyśmy się nażarli szaleju, negujemy siebie samych i sąsiada, nie zgadzamy się na myśli o braku pieniędzy, o zazdrości, o chorobie, ale wciąż o tym myślimy. Nie puszczamy niczego. Chcemy trzymać wszystkie sznurki w teatrze marionetek, gdy tymczasem to my jesteśmy tą lalką, a sznurki trzyma nasze ego. To ono nami zamiata. Ta fałszywa osobowość podszywa się pod wszystko i dobrą ciotkę i złego wujka. Oboje policjanci.

    Kumasz już coś tego, o czym mówię?

    Zaakceptuj to co jest. Zaakceptuj każdą myśl, bo już wystartowała w Wszechświat. Już się zadziało, więc nie neguj tego. Natychmiast po takiej akceptacji z lekka podniesiesz swoje wibracje. To się dzieje samo, gdyż akceptacja ma wysokie wibracje. Gdy tylko podniesiesz swoje wibracje być może pojawi się pierwsza nieśmiała myśl o należnej Ci obfitości. Nie walcz o obfitość, nie zmuszaj się do nieszczerych myśli, że Ci się należy, skoro to nie jest Twoja prawda. Nie myśl obsesyjnie o pieniądzach, ale i tak, gdy pojawi się myśl o braku, spoko, zaakceptuj, niech odpłynie.

    Twoim zadaniem jest ruszenie ze skrzyżowania, czyli odepchnięcie się od własnego lenistwa i niechęci do działania, oraz zmiany. Rusz w jakimkolwiek kierunku, tylko rusz, nie siedź już tam, gdzie siedzisz, czyli na debilnym skrzyżowaniu. Im wyżej zaczniesz wibrować w drodze, pomagając sobie oddechem, pokarmem (dopóki jesteś niskowibrująca nie poradzisz sobie z pokarmem o niskich wibracjach, czyli z mięsem), śpiewem, tańcem, jakąkolwiek kreacją, mówieniem: dziękuję, proszę, wybaczam, kocham. W pewnym momencie zaczniesz przyciągać coraz wyższe wibracje. Nagle pojawi się szczera myśl o obfitości.

    Obfitość przyciąga obfitość.

    W ten sposób bogacze mają pieniądze. Puszczają i mają. Puszczają i mają. Gdy tylko zaczynają naciskać, srać w gatki, że stracą, tracą. Twarz pokerzysty, to nie tylko maska, to mega blef, który działa we Wszechświecie. Bo tak blefować potrafią tylko ludzie, którzy wiedzą, że obfitość, to to co już jest ich, nawet jak jeszcze nie w tej chwili.

    Osho miał w pewnym momencie 90 Rolls-Royce. Dostał od bogaczy z wdzięczności, że jest jakaś idea wyższa, kwantowa, entropiczna, która też ich uwzględnia. W rzeczywistości pieniądze to energia, czyli prana, mogą karmić.

    Stań w lekkim rozkroku z twarzą skierowaną ku słońcu i zacznij głęboko oddychać.

    Potok wschodzący idzie z Ziemi do góry, wchodzi przez Twoją najniższą czakrę, i wychodzi przez najwyższą, czyli czubek głowy. Potok schodzący wchodzi z Kosmosu przez czubek głowy, wzdłuż kręgosłupa i wchodzi do Ziemi przez czakrę w okolicach kości ogonowej. Owe potoki powinny być silne i płynąć gładko zgodnie z oddechem. Wdech do brzucha potok wschodzący z Ziemi i głęboki wydech potok schodzący z Kosmosu.

    Doładuj się energią, akceptuj rzeczywistość, to podniesie Twoje wibracje i pierwszy raz wypuścisz w eter szczerą myśl o należnej Ci obfitości. I ta myśl zarezonuje z obfitością. Jestem tego absolutnie pewna.

    Będziesz miała tyle ile potrzebujesz, tylko rusz ze skrzyżowania. Lenistwo i zatwardzenie przyciągają brak pieniędzy. Bycie w drodze podwyższa wibracje, przyciągasz obfitość.

    love

    (Visited 7 494 times, 2 visits today)
    Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
    Blog ssk-ji.info nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Aneta D Falkiewicz 24 stycznia 2018 o 15:42

      Hyhy, no a jak… Powtarzanie z głębokim przekonaniem „No, ale po co mi aż tyle pieniędzy? mam przecież wszystko, niczego mi nie brakuje, kasa zawsze się znajduje, zawsze jest, trza coś kupić to się kupi, w dobrym momencie kasa zawsze jest…” Wszystko to kwestia wszystkiego – biednemu z wiecznym brakiem pieniędzy takich „afirmacji” nie wciśniesz.Luzy, brak zamartwiania się, rozsądna beztroska i ufność. Ale czasem to i tak za mało…

    2. marsa 24 stycznia 2018 o 16:42

      Pepsi, dostałam Twoją książkę na urodziny (bo ją chciałam :D) i jestem zachwycona. Spora dawka mądrych i konkretnych rzeczy w tej książce. Zaczęłam świadomą dietę w momencie, gdy gastrolog doprowadził mnie do stanu, w którym mój żołądek nie pracował ( końskie dawki IPP, a mam dopiero 26 lat i juz takie problemy). Przeszłam na dietę bez glutenu, mleka i cukru i o dziwo wszystko powoli powraca do normy. Do tego Twoja książka + istotne dla mnie informacje na Twoim blogu i mam nadzieję, że w końcu wyjdę na prostą. Żałuje tylko, że tak późno odkryłam, że coś co rzekomo miało mnie leczyc (IPP) tak bardzo mi szkodzi.. Pozdrawiam 🙂

      1. Łukasz 24 stycznia 2018 o 17:45

        Hej, co to za ksiazka? Podpowiesz mi co zmienilas w diecie? Mam 23 lata, w wieku 14 lat wykryto u mnie przewlekłe zapalenie żołądka i dwunastnicy. Często mam zgage, a od roku problemy z jelitami – zalatwiam się z krwią… leczony ipp i podobnymi

        1. marsa 24 stycznia 2018 o 22:27

          Poczytaj o sibo u mnie to najprawdopodobniej bylo przyczyna refluksu slabe zakwaszenie zoladka. Ksiazka to leczenie dobra dietą.

    3. fila 24 stycznia 2018 o 23:46

      Niedzielna nawijka <3

    4. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 13:01

      Dystrybucja pieniądza jest ściśle ukierunkowana, czy używając innego sformułowania, kontrolowana. Dlaczego biedni nie potrafią się przenieść z myślenia o biedzie na myślenie o bogactwie?

      Z pozycji materii fizycznej dlatego, że biedny najczęściej nie posiada potrzebnych na rynku kwalifikacji, więc pracodawca nie jest zainteresowany jego aktywizacją (bo gonią go terminy, zlecenia, więc do pracy przyjmie tylko wykwalifikowanego pracownika, który zrobi robotę i przysporzy mu zarobku). System kapitalistyczny w obecnej formie jest tak skonstruowany, aby nie dawać szans na aktywizację ludzi z poza ,,systemu”. raz wypadłeś? Zapomnij o dobrobycie (inna sprawa, że ów dobrobyt to w 99 procentach ciężka harówka na kolejne samochody, gadżety, cały ten nikomu niepotrzebny plastik, który tylko przywiązuje, uzależnia, nadyma nasze Ego).

      Na poziomie duchowym zaś ktoś, kto boryka się z bieda będzie uparcie krążył wokół energii czakry pierwszej, odpowiedzialnej za przetrwanie a więc i strach przed utratą życia a nie myślał na poziomie czakry splotu słonecznego, o myśleniu na poziomie czakry gardła czy trzeciego oka już nie wspomnę bo to potrafią jogini i generalnie ludzie urodzeni i wychowani w trudno dostępnych dolinach górskich Dalekiego Wschodu, gdzie ciągle dba się o życie podług naturalnych mechanizmów.

      Plus czysto przyziemna rzeczywistość: nie masz potrzebnych kwalifikacji na rynku pracy, radź sobie sam.

      Witamy w neoliberalnym kapitalistycznym raju….

      1. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 13:15

        Nie wiem, czy żyjesz w obfitości, czy też masz poczucie, że potrzeba Ci czegoś na co Cię teraz nie stać. Zaspokajanie potrzeb jest naszym działaniem, jest byciem z drodze, jest ozdrowieńcze i ożywcze. Zaspokajanie pragnień to już inna sprawa. Pragnienia należą do matrixu, są projekcją ego. Zaspokajanie pragnień wiąże się z niskimi (wibracyjnie) emocjami pragnienia przedmiotów i seksu, dominacji, ocen i porównań. Życie świadome podnosi wibracje, co sprawia, że dostajesz to, czego potrzebujesz na tym planie. Dlatego trzeba wiedzieć jaką energię wyrzuca się we Wszechświat. Zaspokojenie potrzeby daje zaspokojenie, zaspokojenie pragnienia natychmiast wyzwala następne pragnienie.

    5. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 14:16

      Jestem na drodze potrzeby czegoś, czego teraz nie mam (nie jest to ani pozycja społeczna, ani posiadanie wielkich milionów choć pieniądze się z tym wiążą).

      Dokładnie, zaspokajanie naszych potrzeb jest ozdrowieńcze, jest naturalne. Tym bardziej, gdy idzie w parze ze świadomością.

      Pragnienie rozumiem jako chęć zaspokojenia potrzeb, nie naszego wizerunku (Ego). Np. ktoś pragnie być filmowym reżyserem. Potrzeba mu do tego szkoły oraz sprzętu więc naturalnym wydaje się, że taki ktoś będzie niezaspokojony, dopóki tym reżyserem nie zostanie. Pomijam tutaj powody podświadome takiej potrzeby, ale dajmy na to, że jest to ktoś, kto nie chce realizować przez takie coś swojego nad wyraz wybujałego Ego, ale dać coś ludziom, przedstawić jakiś odmienny punkt widzenia poprzez sztukę przez siebie tworzoną.

      Czasami przedmioty warto posiadać, jeśli spełniają one rolę pośrednią między uczeniem się a robieniem czegoś. Przykład reżysera dobrze to ilustruje – bez kamery i innych rekwizytów nie stworzy filmu. Poza tym nie ma tez co uciekać w skrajny ascetyzm, jeśli ktoś ma hobby (na zdrowym poziomie) i np. zbiera sobie znaczki, książki to nie widzę w tym nic złego. Inna sprawa, gdy takie coś wykracza poza jakieś naturalne pojęcie posiadania, np. kolekcjonerzy obrazów, którzy w większości podbudowują tym tylko swoje Ego zamiast użyczać swoich zbiorów i wiedzy społeczeństwu.

      Pogadałbym jeszcze o tym, bo czuję, że ja zafiksowałem się gdzieś między jedna ,,rzeczą a tym, jak to zrealizować (a może dlaczego chcę to zrealizować) ale to już chyba na priv’e albo w innym wątku.

      Ja tylko dodam, że osobiście nie rezonuję z obecną energią Ziemi, stąd takie niezaspokojenie bo jakby odcinam się samoistnie od tego, co teraz jest tutaj.

      1. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 15:09

        Nawet prowadzenie biznesu, czyli sensu stricte robienie pieniędzy, może być twórcze. Kreacją może być robienie pieniędzy, puszczanie ich w ruch i cieszenie się ich energią, no i dzielenie się, empatia. Nic w tym złego. Ale już skąpstwo, życie przeszłością, strach o stratę, siedzenie w przyszłości, żeby było wciąż więcej i więcej to matrix.

    6. Kim 25 stycznia 2018 o 15:24

      Tylko jak do tego dojsc? Czytam i nie wszystko jaze nie wiem jak sie uwolnic od tego blednego myslenia

    7. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 15:30

      Zgadzam się. Co w przypadku, gdy to czym się zajmujemy, co lubimy, w czym odczuwamy spełnienie, pieniędzy nie przynosi albo przynosi ich zbyt mało, np. ciągłe problemy z wypłacalnością, brak na zainwestowanie w sprzęt, w rozwój, cokolwiek, co pozwala osiągać inne rzeczy.

    8. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 18:19

      A ja jeszcze znalazłem inna odpowiedź.

      Problem z zarabianiem pieniędzy może być wtedy, gdy nie robimy tego, czego chcemy, z tym, że to ,,chcemy” rozumiem jako coś, co lubimy, kochamy. Np. ktoś pracuje w firmie i teoretycznie to lubi ale podświadomie w dzieciństwie interesował się czymś innym i teraz tęskni za tym, wyrzuca sobie, że tego nie robi, że zamiast tego pracuje nie tam, gdzie by chciał.

      Wiadomo, że energia wtedy ulega rozproszeniu i ktoś taki nie poświęca jej temu, na czym rzekomo zarabia i pieniądze przestają płynąć.

      Być może odnosi się to do mojej sytuacji, bo dziś uświadomiłem sobie, że bardzo tęsknię za sobą z okresu, gdy byłem dzieckiem i miałem moje pierwsze poważne zainteresowania. Dość często cos we mnie uskarża się, ze nie kontynuuję tego, że nie poszedłem tamtą drogą. Próbowałem jakoś przypatrzeć się temu bliżej ale nie dało się przekonać mnie na wejście w to ,,co’s ponownie, zainspirowanie się tym czymś na powrót tak, jak to czułem, kiedy byłem dzieckiem a jednak wnętrze ciągle tęskni za tym.

      1. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 19:21

        Przede wszystkim trzeba lubić robić biznes, a więc trzeba działać u siebie. Inne pasje, to pasje pomocnicze.

        1. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 19:23

          A jak się nie lubi biznesu i w ogóle zajmować się takimi sprawami?

          1. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 19:29

            Bo chyba doszedłem w końcu do tego, dlaczego mam problem z pieniędzmi i w ogóle z satysfakcji z pracy. Bo nie robię tego, czego chcę w sensie że nie jest to, co czuję w środku. A cały myk w tym, że zajęcia związane z tym, co lubię są dla mnie nieosiągalne (kwestia wykształcenia i umiejętności).

            1. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 19:39

              nie o to chodzi, poczuj pasję do zarabiania, do własnego biznesu, do tworzenia, a przy okazji rób jeszcze inne rzeczy, które są Twoimi konikami.

            2. Kats 26 stycznia 2018 o 10:00

              Inny Ktoś, sam tworzysz swój świat i Ziemia nie jest Ci niczemu winna, że Ci na niej źle:) Czy byś go tworzył w tym czy innym świecie, planecie , wymiarze czy co tam jeszcze, to byłoby pewnie to samo, bo swój bagaż masz ciagle ze sobą. Jesteś tam gdzie masz być, gdzie sam potrzebowałes być i to konkretne miejsce z Tobą zarezonowalo. I ma Ci to coś dac. Np właśnie musisz przerobić to o czym piszesz;) Jak się skupisz na wdzięczności za te lekcje, dzięki którym wzrośnieszz i sie rozwiniesz, zamiast na taplanie sie w tym swoim poczuciu „bycia nie na miejscu” to zobaczysz, że Twój świat się zmieni:) Jakie ma to znaczenie czy ktoś Cie tu zlapal, uwięzil czy nie? Jakie ma znaczenie czy pochodzisz z tej plantety czy z jakiejś innej? Teraz jesteś tym ludziem;) którym jesteś i korzystaj z możliwości które to daje. Masz niepowtarzalną okazję do przerobienia tych rzeczy, które Cię dzięki temu spotkaly, i za to trzeba być wdziecznym;) Wszystko może być na Twoją korzyść jeśli to wykorzystasz.

            3. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 19:08

              Ci znaczy być w drodze?

            4. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 19:53

              to znaczy podjąć decyzję i ruszyć. Nawet jakby była nienajlepsza, to i tak jest to lepsze niż siedzenie ma skrzyżowaniu i ciągłe narzekanie. Lepiej zawrócić, zmienić drogę, ale być w kroku, to podnosi wibracje, zaczynają się dziać cuda.

          2. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 19:41

            nie ma sensu, jak się tak założy, nic z tego nie będzie, ale kto nie lubi tworzyć czegoś co daje życiową energię na tym planie, czyli przepływy pieniężne?
            A z drugiej strony ludzie oddali się pasji i nagle okazało się, że to też model biznesowy. Generalnie nie pieniądze mają nas popychać, tylko pasja kreacji.

            1. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 19:50

              Eliot, właśnie tu jest sedno – jeśli nie lubię robić tego i tego, nie poczuję ochoty zarabiania na tym.

              Powiem Ci, w czym rzecz u mnie. Moje pierwsze zainteresowania to świat przyrody. Ale nie poszedłem w tym kierunku. jednak za każdym razem, gdy zajmuję się czymś innym, moje pierwotne marzenie przypomina o sobie i pojawia się poczucie, ze zajmuję się nie tym, co kocham. Czyli że Dusza czy cokolwiek kocha tak naprawdę świat przyrody a wszystko inne to tylko otoczka, dodatek.

              Można by w tym miejscu powiedzieć, dlaczego w takim razie nie robię niczego, aby przybliżyć się do moich pasji. I tu Ci nie powiem, dlaczego. Po prostu nie ciekawi mnie bycie ani leśnikiem, ani biologiem, ani fotografem przyrody. Podobnie, jak żadna inna praca.

              O co tu może chodzić dokładnie? Nawet ja sam dziwię się już, że odczuwam taką niechęć do jakiejkolwiek pracy. Praca kojarzy mi się jak katorga, więzienie, powoduje lęk (już w szkle miałem z tym problem, bo nie umiałem wytrzymać na lekcjach, im więcej godzin nam dodawali, tym bardziej ze szkoły uciekałem).

              Może warto poszukać na poziomie innym niż fizyczne przyczyny takiego zachowania? Bo póki co kręcę się w kółko i każde zainteresowanie kończy się tak samo – na początku jest fascynacja, a potem, jak przychodzi wybrać, zacząć coś studiować, nauczyć się czegoś konkretnego, energia opada i przestaje mnie to interesować.

            2. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 20:12

              Pieniędzy nie robi się przez katorgę, niskie nie przyciąga obfitości, ale lenistwo to podstawowa blokada, to siedzenie na skrzyżowaniu i przeszkadzanie we wzroście całego planu. Zacznij pisać bloga o przyrodzie.

            3. Aneta D Falkiewicz 25 stycznia 2018 o 19:53

              Inny Ktosiu, o tym cały czas Ci pisałam. Masz lubieć każdą czynność, którą wykonujesz, najduperelejszą nawet, masz znaleźć w niej pasję, entuzjazm do tego, do tych chwil. Wtedy robienie biznesu, pieniedzy przyjdzie automatycznie, zacznie sprawiać Ci przyjemność, będzie nakręcać.

            4. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 20:15

              Ello Anetka 🙂 Jak mam lubić skoro nie lubię? W tym się pogubiłem.

            5. Ssk-ji 25 stycznia 2018 o 20:25

              nie lubić, skoro nie lubisz, tylko zaakceptować, że nie lubisz

            6. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 20:18

              Eliot, tu jest większy pies pogrzebany, Nie o lenistwo chodzi tylko o blokady i lęki, silne lęki na wielu poziomach. Ten brak chęci do robienia czegokolwiek to nie jest kaprys tylko coś, nad czym ja nie mam absolutnie żadnej władzy, tak jakby ktoś mną kierował a nie ja sobą.

              Dlatego ja od dziecka bardzo silnie odczuwałem wszelkie rzeczy. Dla mnie pójście do szkoły, zrobienie większości rzeczy było koszmarem, czymś co powodowało bardzo silne negatywne odczucia i nadal tak jest.

              Czy to jest jakaś przypadłość psychiczna typu nerwica lub inne zaburzenie? Nawet ja nie znam nikogo z takim poziomem lęków i niechęci do wszystkiego.

            7. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 20:33

              Staram się akceptować ale nie powoduje to, że cokolwiek robię. Lęk i niechęć, negatywne emocje są dużo silniejsze,.Gdzieś w głębi nie umiem pogodzić się z sytuacją, w jakiej się znalazłem.

            8. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 00:24

              przecież nie mówię Ci, żebyś nie odczuwał negatywnych emocji, skoro je odczuwasz, tylko kurde flak weź się z nimi pogódź, po prostu jest jak jest i zmuś się do zrob ienia czegokolwiek. Zaleganie na skrzyżowaniu jest beznadziejne, niskowibracyjne, ściągniesz kolejne byle co.

            9. Inny Ktoś 25 stycznia 2018 o 22:27

              Ej,ktoś komentarz usunął ) jak jest z tą akceptacją? Próbuję ile sił ale widocznie za mało..gdzieś w środku ciągle jest brak pogodzenia się z tym, co jest, dlaczego tak jest? Ostatnio wręcz zalewają mnie pytania egzystencjalne, mam ciągle sny, w których zwiedzam różne światy, spotykam dziwnych ludzi i istoty, często nie są to przyjemne sny (często są to zapajęczone piwnice, podziemia z jakimiś zjawami, zombiakami ale co dziwne, ja się ich nie boję, a oni traktują mnie jak kogoś swojego albo kogoś na tyle silnego, że mogę być tam bezpieczny). Ale żadnego sensu w tym nie ma. Budzę się po takie nocy rozbity, brak mi energii, dokucza mi depresja.

              No i ta niechęć do rzeczywistości. Dlaczego? Co ona mi takiego zrobiła, że jej tak bardzo nie lubię. A może dlaczego ja taki jestem, że jej nie akceptuję? Czasami czuję się, jakbym był z zupełnie innej planety, ze świata, w którym wojny, rywalizacja nie istnieją i że trafiłem tutaj przez przypadek, zostałem uwięziony i teraz nie wiem, ani po co tu jestem (ziemskie cele nie interesują mnie) ani jak wrócić do siebie.

              Pomożecie pozbierać te wszystkie elementy do kupy? Z Anetką już pracuję, niedługo biorezonans, szykuje się rewolucja witaminowa ale czuję, że to cos o wiele grubszego, jakby ktoś kierował moim losem i programował mi życie podczas, gdy moje własne potrzeby są czasami całkowicie pomijane (to tak, jakby ktoś specjalnie przekierowywał Ciebie z Twojej własnej linii życia na czyjąś, bez Twojej zgody i świadomości).

            10. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 00:06

              powiedz sobie, że żeby się na coś zgodzić, ani nie musisz tego lubić, ani nie musi Ci się tom podobać. Po prostu taka jest teraz rzeczywistość i nie ma po co się wypierać, że nie. Żeby dokonać jakiejkolwiek zmiany trzeba się pogodzić z sytuacją teraz. Nie okłamywać się, że jest inaczej. Jest jak jest, widocznie tak ma być teraz po coś. Naszym zadaniem jest skumanie, że to jest po coś.

              Pewnie jesteś jakimś dzieckiem gwiezdnym, czy indygo, chociaż te nazwy tak naprawdę przynoszą więcej szkody niż pożytku, bo tylko łechczą ego, które uwielbia nazwy, oceny, porównania. Co nie zmienia faktu, że pewnie jesteś. Zacznij się wiec budzić, bo szczególnie stare dusze powinny się obudzić, bo przyszły tutaj pomagać nam malutkim śpiącym.

            11. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 09:24

              Możliwe bo ja całe życie czuję się tutaj obco i w dodatku nie wiem, po co tu jestem skoro jest mi tak ciężko (a nie czuję, abym składał jakiekolwiek śluby pokutnicze). Dziwi mnie, że wziąłem na siebie zadanie życia w tak mało sprzyjających dla mnie okolicznościach i to jest właśnie przyczyną tego braku akceptacji, chęci wyrwania się stąd.

              Co rozumiesz pod względem budzenia się dokładnie?

            12. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 13:04

              Bo widzisz Eliot, ja jakby jestem osoba z przed rewolucji komputerowej. Teraz wszystko przenosi się na nośnik cyfrowy a mnie kręcą rzeczy fizyczne i to te stare. W ogóle nie sledze obecnego rynku, jego zapotrzebowań bo mnie to odpycha. Nie dostrzegam w dzisiejszym świecie praktycznie niczego, co by mnie inspirowało,. A trudno pozyskiwać energię (pieniądze) skoro samemu się tej energii nie daje, nie jest się zestrojony z falami. A praca oferowana mnie absolutnie nie interesuje. Dla mnie to katorga nie ma tutaj siły, która mnie zmusi do pójścia do takiej. Próbowałem i wiem. Ja potrzebuję być wolnym i robić i żyć z tego, co mnie pociąga, w czym widzę sens. Może od tego by warto zacząć, bo mam kilka dziedzin, w których teoretycznie widziałbym się ale przeglądając sieć nie znajduję za bardzo niczego, co by wiązało te zajęcia z zarobkiem.

              No i z Human Design mam profil pustelnika więc nie da rady wyciągnąć mnie do ludzi na dłużej. Moja rola to być samemu, robić coś w ciszy, po swojemu, z ludźmi kontaktować się, kiedy zachodzi taka potrzeba a nie przymus.

            13. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 13:13

              Jest tylko jeden na to sposób, jakiś dobry startup, umownie go nazywam w ten sposób bo nie dotyczyłby nowych technologii. Czyli siedzisz sam na odludziu, ale jednak oknem do komunikacji biznesowej jest net, czyli taką starą maszyną do pisani i kopertą z listem. No przecież teraz też korzystasz z kompa, gadamy, a się nie znamy.

            14. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 13:18

              Wspominałam mu o tym. Pepsi, on znajdzie zawsze jakieś ale…

            15. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 14:06

              Spoko, takie coś mi odpowiada. Byle by Net nie stał się celem w samym sobie. Sprzedaż internetowa, nie widzę przeszkód, ale kocham wytwarzać produkty fizyczne. One maja swoja energię, to co mnie przeraża to przeciśniecie przez setki tysięcy innych produktów trafienie w zapotrzebowanie. Tu się ciągle kręcę w kółko.

              Widzisz, Anetka, w końcu znalazłem coś wspólnego :).

            16. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 15:32

              Ja też poproszę :).

            17. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 19:24

              Masz email to podesłałbym dane, nie chcę tutaj wklejać dla szerokiego forum publiczności 🙂

      2. eff 26 stycznia 2018 o 14:53

        InnyKtoś nie jesteś wyjątkiem z tym o czym piszesz, Pepsi tego nie zrozumie, Anetka też, to jest podobnie jak z wiarą np. katolicką: Maria Janion kiedyś powiedziała, że po prostu jest niewierząca, bo NIE DANA jej jest ŁASKA wiary. NIE DANA nam jest taka KARMA, jak ma Pepsi i inni, którzy stąd czerpią. Pepsi, przecież Ty nigdy nie miałaś sytuacji tego „stania na skrzyżowaniu” kiedy Osho nie znałaś, Ty zawsze byłaś PEŁNA wszystkiego: zdolności, kreacji, działań, architekt, dyrektor, projektant, od dzieciństwa zdolna, bystra, piękna. . . . no sorry, InneKtosie to InneKtosie, nie mają karmy, łaski czy jak zwał, tak zwał !

        1. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 20:09

          Że tak powiem – swoje się odpracowało, trochę to przywilej starych dusz i pochodzenia tychże dusz. Niektorzy rodzą się bez karmy, bo mają określone ‚misje’ do zrealizowania w tym życiu. Pepsi jest influencerem i zeby wplywac na ludzi, musi miec wbudowane takie a nie inne predyspozycje. Kazdy z nas ma cos do nauczenia sie. I nie ruszymy do przodu we wlasnym rozwoju, jesli nie podejmiemy jakiejs decyzji.

        2. Kats 27 stycznia 2018 o 12:41

          Eff bardzo mi przykro ale Twoja wypowiedź brzmi jak bronienie się samemu przed sobą, że komuś się udało a Tobie nie tylko dlatego, że masz gorsza karme czy coś tam a ktos ma lepsza i ma latwiej w zyciu:) Co Ty wiesz o czyimś życiu, przez co ten ktoś przeszedł? I ile pracy go to kosztowało? Zamiast marudzic jak Ci źle poświęć ta energię na robienie cos z tym. Od marudzenia może się zmienić tylko na jeszcze gorsze a nie na.lepsze;)

          1. eff 29 stycznia 2018 o 16:44

            kochana Kats, jeśli takie masz zdanie w temacie, to OK, wolno Ci! nie czuję cobym marudziła, jak mi żle, bo mam jak mam, najlepiej jak mogę mieć na teraz :D, Ty zaś nie wiesz, jak mam , czy dużo i ciężko pracuję jak rzeczony górnik, czy „siedzę i myślę” jak celebryta na „pudlu”, no sorry, ale nie wiesz 🙂 natomiast w całej rozciągłości rozumiem InnegoKtoś,również nie umiem odnaleźć się w tych nowych technologiach, sposobach na promowanie się na portalach, nie jestem na żadnej twarzoksiążce itd., ale w hic et nunc żyję od dawna, a to za sprawą śmierci z rakami w rodzinie, które to śmierci otwierały mi gały na bezsens wszystkiego, na śmiech pusty na życie etc. a szukanie ratunku dla następnej umierającej osoby natkło :p mnie na Pepsi, i z tą energią, z tymi przepływami, karmami. anatemami to jest dokłądnie tak, jak ma być . . . . tak, że ten . . . .

            1. Kats 29 stycznia 2018 o 20:56

              Ależ oczywiście, że nie wiem więc nie wypowiadam się na temat Twojego życia poza to co piszesz w komentarzu;) Marudzenie było z mojej strony oczywiście pół żartem. Ale piszesz jak to inni mają łatwo, Peps jaka od zawsze piękna zdolna i w ogóle itd. A z tego co kojarzę Peps wiele razy pisała o swoich lękach, przez które zaczęła biegać, i że dzięki temu właśnie przestała wyglądać jak cytując jeden z jej rysunków „plastuś”;) Oczywiście mogłam coś pokręcić;) Ale jakoś tak to było. I sama przyznaje, że nawet do całkiem niedawna „spała snem głębokim”;) Także teges, patrzmy na siebie, co możemy zrobić ze swoim własnym światem a nie skupiajmy się na tym, że u sąsiada ta trawa bardziej zielona. I jeszcze do tego sama się kosi;) Jasne, że niektórzy faktycznie maja jakby łatwiej w życiu. Ale każdy ma swoje unikatowe lekcje do przerobienia i jest w takim właśnie miejscu, które przerobienie to umożliwia. Oczywiście, że to wszystko ma w sobie piękno i sens. Tylko trzeba się nauczyć i chcieć je dostrzegac:)

    9. wielbicielka ;) 25 stycznia 2018 o 18:22

      Love love. Kiedyś gdzieś wyczytałam myśl, że gdyby cały majątek świata rozdysponować każdemu po równo, to za dwa lata będzie on rozłożony w dokładnie tych samych proporcjach co dziś na świecie.

    10. freakout 26 stycznia 2018 o 03:16

      Osho to książkowy przykład działania karmy 🙂 nie wiem czy ktoś sprawdzał jego kosmogram ale tam wszystko jest widoczne jak na dłoni 🙂 Pluton w 2 domu – od biedy do bogactwa i fortuny (lub na odwrót), Jowisz w 3 domu – piękny umysł i mowa, oczytanie, szczęśliwe i harmonijne relacje z ludźmi, wysoka aktywność społeczna, mnóstwo małych przyjemności na co dzień, Wenus w 8 domu – szczęście do cudzych pieniędzy, dziedziczenie majątków, otrzymywanie różnych korzyści od obcych ludzi (stąd też te 90 Rolls Royce’ów), no i na sam koniec najlepszy kąsek – północny węzeł księżycowy w 10 domu 🙂 karma na jego obecne wcielenie to światowa sława i uznanie, popularność, poczucie misji do wypełnienia 😉 widać jednak że nie miał lekko za młodu – Neptun w 4 domu wskazuje na problemy rodzinne (szczególnie z matką), problemy z alkoholem lub fanatyzm (np. religijny) któregoś z rodziców, w jakimś sensie ich nieobecność oraz utrata energii w tej sferze życia (ciągły mentalny niepokój związany z obowiązkami, manipulacjami, itp.) 😉 tak więc ten człowiek to fantastyczny dowód na to że aby cokolwiek na tym świecie mieć, wpierw należy wybrać sobie dobry moment na przyjście na ten świat 😉

      1. Keyt 26 stycznia 2018 o 10:37

        Yy czyli jeśli ja przyszłam pod 5 Marsem i 12 Jowiszem to może to oznaczać, że nic nie będę mieć? No, jeśli uwierzę i tak będę wibrować to proste, że nic nie będę mieć. Usiądę na tym skrzyżowaniu i nic nie zrobię bo i tak się urodziłam pod nie ta gwiazdą co trzeba. Tak jakby to że moja babka miała raka miało warunkować że i ja na bank będę miała.

        1. freakout 26 stycznia 2018 o 14:34

          Mars w 5 domu to bardzo aktywne życie, a Jowisz w 12 domu to świetna intuicja, współczucie, uzdrawianie i pomaganie innym 😉 i tu nie chodzi o nie posiadanie czegokolwiek tylko o to że większość osób (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie materialne) wiedzie bardzo przeciętne życie 🙂 ci którym udało się przyjść w odpowiednim momencie i dzięki czemu posiadają sprzyjające układy planet mają po prostu łatwiej i zdobywanie bogactw to dla nich bułka z masłem 🙂 wystarczy popatrzeć na horoskopy najpopularniejszych bogaczy – większość z nich ma albo Wenus, albo Jowisza usytuowanego w 2 domu, nierzadko obydwie planety razem co w astrologii jest najszczęśliwszą ze wszelkich możliwych konfiguracji 😉 problem leży w tym że nawet po dłuższym okresie napływu większej gotówki część osób zakłada że tak już będzie zawsze, aż do momentu jakiegoś ciężkiego tranzytu np. Saturna, kiedy nagle wszystko zaczyna się walić 😉 jak dla mnie to jest to takie bardzo pobieżne traktowanie tego wszystkiego, bez wglądu w najdrobniejsze szczegóły, a potem wszyscy się dziwią że im coś nie działa i frustracja wynosi ich niemal w kosmos 😉 planety sprzyjają tym którzy żyją zgodnie z nimi i im więcej osób obserwuję tym coraz lepiej widzę jak to działa – temu zwyczajnie nie sposób zaprzeczyć 🙂

          1. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 15:18

            Ej, też chcę taki kosmogram i analizę <3

            1. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 15:32

              Ja również poproszę bo ten co mam to chyba jaki lewy jest…

            2. freakout 26 stycznia 2018 o 16:05

              można to sobie samemu bez problemu zrobić – google i „kosmogram” lub „horoskop urodzeniowy”, tudzież „astrology natal chart” i posprawdzać albo podstawowe rzeczy, albo te bardzo zaawansowane 😉 od siebie polecam dwie witryny – astrotheme oraz grupovenus, chociaż i tak najlepiej jest poczytać interpretację danego aspektu na wielu innych stronach bo można znaleźć sporo przydatnych ciekawostek 😉

            3. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 16:11

              Wiem, właśnie siedzę na astrotheme. Ale jestem za leniwa, wolę komus to zlecić, zapłacić by mi wysłał konkretną pode mnie analizę 😛

            4. freakout 26 stycznia 2018 o 17:39

              ale to proste jest 🙂 na astrotheme klikasz na znak planety na kosmogramie i pokazuje Ci jakie tworzy aspekty z pozostałymi obiektami – potem pojedynczo kopiujesz je do google i sprawdzasz znaczenie 😉 w astrotheme warto też zaznaczyć sobie pokazywanie innych ciał – asteroid, planetoid, węzłów księżycowych, itd., wtedy analiza będzie dokładniejsza 😉

            5. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 19:45

              Zrobiłam to na grupovenus <3 fajna strona 🙂 dziękuję 🙂 wszystko się ładnie połączyło z moją wiedzą, z Human Design oraz z Tarotem 🙂 Dusze sprytnie się ustawiają zanim wejdą na plan ziemski.

            6. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 18:29

              Freakout, a gdybym Ci zlecił wykonanie takiego portretu, umiałbyś powiedzieć, dlaczego mi tak nie idzie w rzeczywistości, skąd mam takie poczucie wyobcowania i niechęci do wszystkiego, co tutaj obecnie jest?

              Dręczy mnie przede wszystkim to, czemu zawsze, gdy biorę się za coś i chce osiągnąć spełnienie w tym, to nie wychodzi albo wychodzi w małej części do tego, co zamierzyłem.

            7. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 19:16

              Sorry że tak zadaję pytania ale coś powoli mi się klaruje. Jak to jest, że niektórzy ludzie mający np. talent aktorski zostają znanymi aktorami a inni, również mający taki talent tymi znanymi aktorami nie zostają i pozostaje po nich jedynie kilka ról nieznanych szerszej publiczności, a które stoją na podobnym lub jeśli nie tym samym poziomie, co gra aktora znanego?

              Pytanie to odnoszę do siebie, bo zajmuję sie pewną dziedziną i pomimo naprawdę ogromnego wysiłku, jaki wkładam w to (nawiązywanie kontaktów, przeglądanie ofert, szukanie możliwości, dokształcanie się), nie udaje mi się osiągnąć celu? Czy to jest tak, ze rzeczywiście wszystko jest zależne od tej cholernej karmy (ja powoli przestaję w nią wierzyć) czy decyduje o tym jakiś przypadek?

              A może chodzi o to, że podświadomie to nie jest mój prawdziwy cel? Tylko wtedy jak wyczuć, co jest dla mnie prawdziwego?

            8. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 19:47

              wkładanie wielkiego wysiłku to nie jest wyznacznik, górnik pracuje cały dzień w pocie czoła i niekoniecznie mu się wiedzie

            9. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 20:04

              To ja już nie rozumiem, sorry. Bo według mnie skoro poświęcam czemuś energię i cos ciągle robię, powinno się w końcu udać, tak? A nie udaje się!

            10. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 20:20

              Wcale nie, wszystko zależy od tego jakie wibracje temu towarzyszą. jakie programy masz nałożone, co wyprawia z Tobą własne ego, czy potrafisz przebić się przez emocje, aby posłuchać siebie prawdziwego.

            11. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 20:32

              Właśnie ja tego nie rozumiem, o czym Wy tu mówicie. Wibracje, ego, dla mnie to kosmos jest.

              Nie wiem, mam podać konkretny przykład żebyś mogła to zilustrować?

            12. Ssk-ji 26 stycznia 2018 o 22:11

              Sięgnij po potęgę teraźniejszości Tolle, zaczniesz się budzić, poznasz siebie, bo póki co znasz tylko własne ego, czyli Twoją fałszywą osobę.

            13. freakout 26 stycznia 2018 o 22:46

              @InnyKtos, musiałbym znać miejsce oraz dokładną datę Twoich urodzin, a tu mi takich danych raczej nie podasz 😉 szkoda że nie ma tu funkcji prywatnych wiadomości – wtedy nie byłoby problemu…

            14. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 08:56

              Aha, czyli uważasz, ze to moje ego blokuje mnie przed pójściem do pierwszej lepszej śmieciowej pracy, gdzie człowiek jest w jawny sposób wykorzystywany przez pracodawcę? Bo tak wynika z Twojego toku rozumowania.

              Książkę kiedyś przeczytam, nie mam kasy na jej kupywanie. Takie są realia niestety. Ja żyje w PL, ty w UK. Dwa rożne światy i ekonomie,.

            15. Ssk-ji 27 stycznia 2018 o 11:03

              Inny Ktoś bardzo niskie wibracje tutaj wnosisz, skąd się tutaj wziąłeś, jestem ciekawa? `Naprawdę nie chcesz zrozumieć o czym tutaj rozmawiamy? Wyszukaj w necie De Mello Przebudzenie, może coś Tobą wstrząśnie. Może zaczniesz się budzić, bo śpisz snem głębokim jak prawie wszyscy to fakt, ale jednak tutaj przyszedłeś

          2. Keyt 26 stycznia 2018 o 15:22

            W sumie to patrząc na moje życie teraz, to chociaż totalnie z głupia strzeliłam z tym Marsem i tym drugim to by się nawet zgadzało ahaha 😀
            Ja z tym po prostu nie rezonuje ale nie jestem znowu aż tak na nie, to znaczy może kiedyś, życie z każdą chwilą mnie zaskakuje.
            Dzięki za wytłumaczenie, pozdrawiam :))

          3. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 11:13

            Stąd, gdzie my wszyscy, z Ziemi. Fakt, ostatnio nie wibruję zbyt wysoko ale trudno wysoko latać jak Cie uziemia ziemska rzeczywistość, zgodzisz się?

            Czy to takie trudne do zrozumienia nawet dla ,,przebudzonych”, że jak się ma problem ze znalezieniem pracy i nie ma się umiejętności poszukiwanych na tym rynku to jest nie za ciekawie?

            Ja nie jestem Eckhart Tholle. Nie aspiruje do tego, aby stać się kimś takim, jak on. Nie aspiruje również do roli kogoś, kto ma się cieszyć niczym, jak Wy to sugerujecie.Nie dla mnie to, sorry.

            A książkę z chęcią przeczytam, ale nie spieszy mi się. Wole papier, mi od kompa szybko oczy się męcza.

            1. Ssk-ji 27 stycznia 2018 o 11:28

              no ale powiedziałeś, że nie masz kasy, bo książka jest w empiku

            2. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 11:37

              Dlatego zaczeka aż ,,wpadnie” mi w ręce. Co to ma wspólnego z tematem w ogle?

            3. Aneta D Falkiewicz 27 stycznia 2018 o 11:50

              Ja też nie mam umiejętności potrzebnych do przetrwania na tym rynku. ale ten rynek ma wielorakie znaczenie. I wierz mi, ze da się całkiem wysoko wirować i być ponad ziemski matrix, można współpracować z nim, można wspólpracowac z wlasnym ego. mozna dostac wszystko czego potrzebujesz – nawet darmowe ksiazki o Tolle. de Mello czy Osho. Wystarczy chciec a na upartego wszystko sie znajdzie. Działaj, miej swiadomosc swojego lenistwa, pogadaj ze soba, pogodz sie ze swoimi wadami, ze swoja rzeczywistoscia, no jest jak jest, sam se tak wybrales, no trudno i co teraz? żyj. bo co innego Ci zostaje? no, chyba, ze zawsze zostaje Ci opcja samobojstwa i zdupczania z Ziemi, ale TAM nikt nie lubi takich wagarowiczow, co boja sie podołac wyzwaniom ziemskim…

            4. Aneta D Falkiewicz 27 stycznia 2018 o 17:00

              InnyKtosiu, znalazłam fajneg posta tutaj. http://ssk-ji.info/3-podpowiedzi-sie-odnalezc-matrixie/ moze rozjaśni?

            5. iGrażka 27 stycznia 2018 o 18:28

              Inny Ktoś – weź szpilę przekuj ten balon-twoje ego. Poczytaj więcej bloga Pepsi, Tolle i trochę pokory. Myślisz, że jesteś taki wyjątkowy, stworzony do wyższych celów ? A może spróbuj cieszyć się „niczym”, jeśli nie dostrzegasz w swoim życiu czegoś, czym można się cieszyć to masz problem. Wstajesz rano, jesteś zdrowy, słońce wschodzi, bierzesz głęboki oddech i to jest powód do radości i wdzięczności. Wyjdź z głowy i zejdź serca…

            6. Ssk-ji 27 stycznia 2018 o 19:10

              polać jej 🙂 <3

            7. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 19:35

              Anetka, dziękuję za link, cóż, 3D czy 4D…to nieważne, waże jest, że Ty i Pepsi wierzycie (albo cos innego), że Matrix nie tylko jest tu specjalnie, dla jakiejś potrzeby ale że tak ma być i nie powinno sie tego naruszać. Ja twierdze inaczej. Możemy porozmawiać, wymienić poglady, doświadczenia, mysli.

              Grażyna, oczywiście, że czuję się kimś wyjkakowym, a Ty nie? Czemu maiłbym rezygnować ze swojej wyjatkowości na rzecz innych?
              Dostrzegam w życiu mnóstwo rzeczy, zjawisk, mnóstwo czegoś, co powoduje u mnie radość ale blokuje to Matrix – dostęp do tego. Chcesz mieć – wejdź w Matrix. Coś za coś. Niestety, ja nie uważam, abym miał cokolwiek dawać od siebie za to, że chce doświadczać szczęścia bo szczęście i możliwość doświadczania jest dana każdej żywej istocie już z samego faktu jej istnienia. Tylko ci, którzy blokują dostęp do tego, ponoszą winę za taki stan rzeczy. I o tym chcę mówić, i nie tylko mówić.

            8. Ssk-ji 27 stycznia 2018 o 23:09

              Zobacz film Matrix, bo tak właśnie jest. Żyjesz w swoim programie komputerowym.

            9. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 20:25

              Zrozumcie, Matrixowi zależy na tym, abyście się cieszyli z niczego, wyzerowali swoje potrzeby. Ale nie te potrzeby odpowiedzialne za przysparzanie Matrixowi korzyści (produkcja zębnych rzeczy, tyranie w robocie za marna pensje a nawet jak za dobrą to i tak za tyranie, itp.). Matrix poprzez religie, poglądy społeczne, polityczne dąży do pozbawienia człowieka wolnej woli na polu fizycznym i duchowym. A jak można pozbawiać woli istoty, które są częścią Istoty Najwyższej (Boga, wpiszcie tu cokolwiek). Rozumiecie?

              Mam takie niejasne przeczucie, ze to co Wy nazywanie stanem Oświecenia czyli pozbycia się wszelkich pragnień jest kolejną pułapką Matrixa, wyzerowaniem pragnień Duszy do dalszego doświadczania. A jeśli Bog, cokolwiek, co stwarza ten cały Wszechświat istnieje, to jak może dalej istnieć, jeśli pozwala na ,,umieranie” swoich cząstek, przestawanie doświadczać?

              Na tym według mnie polega myk. Teraz siedzę w domu przeziębiony i zrobiłem na sobie pewien eksperyment. Od 4 dni siedzę zamknięty w domu, słucham muzyki, rozmyślam, czasami cos zjem, napiję się, i doszło do mnie, ze mając tyle wolnego czasu pozwalam mojej Duszy, temu czemuś, co jest we mnie podróżować, zadawać pytania, dociekać. Teraz weźmy przykład człowieka pracującego od rana do wieczora, nawet za te grubą kasę. Czy on ma czas rozmyślać, wprowadzić swoje ciało i umysł w stan obniżonej aktywności, przejść na częstotliwości, gdzie zaczynasz ,,nadawać na innych falach”, gdzie zaczynasz się doszukiwać powiązań, gdzie zaczyna się mądrość? Otóż nie. Dlaczego? Bo gdyby ludzie zaczęli myśleć, zadawać pytania, Matrix upadłby. Stąd mamy ciągle problem z pracą, mydleniem nam oczu tym całym kiczem wciskanym nam przez reklamy, po to istnieje tysiące zakładów produkujących nikomu niepotrzebne rzeczy itp. Zamknięte koło, w dodatku jak sprawnie funkcjonujące.

            10. Ssk-ji 27 stycznia 2018 o 23:04

              Matrix karmi się ciągłym strachem o pieniądze, o kredyty, jesteś dobrym karmicielem 🙂
              Matrix nie upada od zadawania pytań, tylko od niezadawania, pytania to ego.Od wchodzenia na barykadę, walki, każdy matrix się wzmacnia.

            11. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 05:51

              Pepsi, nie da się żyć na Ziemi bez środków, sama to napisałaś w artykule, który mi zalinkowałaś nieco powyżej :).

            12. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 09:28

              A kto Ci każe żyć bez środków, pieniądze to energia, po prostu przyciągnij ją

            13. Kats 28 stycznia 2018 o 10:13

              Inny Ktoś, poczytaj trochę więcej bloga i komentarze, bo Pepsi wiele razy odpowiadała na rzeczy o których piszesz;) Jest na prawdę full ciekawych artykułów i przemyśleń, a z tego co piszesz widać, że nie czytałeś tego:)

            14. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 10:19

              I tu tkwi pies pogrzebany: nie wiem, jak. Nie znajduję pomysłów, aby wstrzelić się z czymś na rynek i mieć z tego porządne zarobki.

            15. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 12:27

              przypomnij w jakiej dziedzinie działasz? masz konto firmowe na FB?

            16. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 13:20

              Branża produkcyjna-wydawnicza w szerokim znaczeniu.

              Poza tym czuję się całkowicie wypalony tym, co robię bo mija się to zupełnie z tym, co mnie sprawia radość, stąd brak pomysłu na coś innego. Gównie chodzi tutaj o to, że nie fascynują mnie absolutnie współczesne trendy, mody, zapotrzebowania jak i formy rozprowadzania tego typu produktów (Internet bardzo spłyca, zarówno pod względem treści, jak i jakości).

            17. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 15:31

              Oszaleję z Tobą Inny Ktosiu, cały czas mówisz „NIE”, nie uśmiechasz się, nie jesteś ciekawy tego co widzisz wokół, nie obserwujesz, człowieku zacznij się budzić: Kocham, dziękuję, proszę, wybaczam. Masz zadanie przez tydzień mówić na wszystko TAK. Na siebie przede wszystkim, Na otoczenie. Na wspólczesność. To nie są Twoje problemy, to schody do wzrastania.

            18. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 15:18

              Ciągle wywala mi odpowiedzi….napiszę później na prive’a bo to za długo by tłumaczyć tutaj.

            19. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 17:29

              A wiesz, dlaczego mówię nie? Zadałaś sobie ten trud, aby w ogóle zapytać, skąd się to bierze?

              Ułatwię Ci zadanie: z niezrozumienia oraz z niemożliwości dogonienia tego, co się dziś dzieje. Plus z tego, że należę do tzw. ostatniego pokolenia przed-cyfryzacyjnego czyli że dla mnie Internet, telefony komórkowe, cały ten cyber-life jest mi obojętny a nawet przeszkadzający w życiu i realizowaniu moich potrzeb.

              Wiesz, co to oznacza w praktyce? Że wszystkie moje zachowania, modele reakcji,wspomnienia wykształcone zostały w epoce, w której Internet i telefon komórkowy nie istniały. I dla mnie obecna epoka jest załamka w tym sensie, że poza postępem czysto technologicznym nie nastąpił żaden postęp. mam prawo tak to odbierać,chyba nie odmówisz mi tego, zgadzasz się ze mną?

            20. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 19:14

              Inny ktosiu w tej ostatniej sprawie skomunikuję się z Tobą na privie.

            21. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 19:33

              Zapraszam.

      2. eff 26 stycznia 2018 o 14:37

        freakout dawaj kosmogram pepsieliot 😀 !

        1. freakout 26 stycznia 2018 o 22:47

          nie znam jej dokładnej daty urodzin więc nic z tego 😛

          1. Inny Ktoś 27 stycznia 2018 o 12:32

            freakout @ spojrzysz na mój kosmogram bo ja kompletnie tego nie jarzę

            1. freakout 27 stycznia 2018 o 18:46

              spojrzę, tylko jak? 😉

            2. Inny Ktoś 28 stycznia 2018 o 05:52

              freakout @ napisz do mnie na [email protected] podam Ci datę urodzenia i inne info potrzebne do kosmogramu

            3. Inny Ktoś 31 stycznia 2018 o 21:06

              freakout @ jesteś ?

    11. astro 20 lutego 2018 o 17:26

      Podobno nie ma przypadków 😊 wchodzę, czytam od żołądka do serca kolejnością a tu o kosmogramach mowa 😊
      To moja wielka pasja i napęd atomowy i pozytywnie wibracje, chetnie umowie soe analize kosmogramu np. Na Skype,
      Sprawdźcie, czy to gwiazd naszych wina
      Polecam się w tej materii jesli można tu sie zareklamować, mysle ze skoro trafiłam to i jest taka potrzeba, po cos ti sie znalazłam jednak

      Na fejsie Ania Spytkowice, albo mailem piszcie to soe zdzwonimy/ pogadamy/ spiszemy etc.
      [email protected]

    Dodaj komentarz