Reptilianie to nie wszystko! Poznaj inne gatunki kosmitów zamieszkujących Ziemię - Ssk-ji- ssk-ji.info
logo

Medycyna postępuje...
Reklama

W 100% ORGANICZNE
BIAŁKO KONOPNE This is BIO

bcaa, pepsieliot, hemp protein

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Reptilianie to nie wszystko! Poznaj inne gatunki kosmitów zamieszkujących Ziemię

    Ostatnie lata były czasem międzywymiarowego otwarcia, energetycznego przenikania się i ogromnych zmian kolektywnej świadomości.

    Wielu specjalistów mówi, że rok 2017 był rokiem wybudzenia, rokiem przełomów w ludzkiej energetyce. Ci przebudzeni znajdują światło, Ci którzy śpią trafią do wymiarów odpowiadających ich snom, adekwatnych do ich stanu przebudzenia.

    Chociaż pierwsze oficjalne doniesienia o kosmitach pojawiały się pod koniec XIX, historia ich istnienia sięga znacznie, znacznie dalej.

    Zanim można było sfotografować kosmitów, przedstawiające ich rysunki pojawiały się w jaskiniach. W Peru chociażby, w Toro Muerto, odkryto zbiór rysunków skalnych ukazujących charakterystyczne, humanoidalne postaci z poświatą wokół głowy. Być może dałoby się uznać to za wytwór bujnej wyobraźni antentanów Peruwiańczyków, gdyby nie fakt, że bardzo podobne ryciny skalne znajduje się na całym świecie.

    Tymczasem posłuchajcie jak nawijam o rodzajach kosmitów:

    Aleksander Wielki wraz z armią miał dostrzec tajemnicze obiekty toczące ze sobą bój na niebie, UFO pojawiło się także w Biblii (Księga Ezechiela 1:13 – 1:26), a ponad tysiąc lat i dziesiątki doniesień później, u schyłku XVII wieku, Halley dostrzegł na niebie tajemniczy obiekt poruszający się, jak wyliczył uczony, z prędkością co najmniej 15 tysięcy kilometrów na godzinę.

    Ufolodzy od co najmniej 40-50 lat mają ogromne zasoby wiedzy dotyczące specyfiki gatunków, ich zamiarów i celów. Informacje owe znajdują się oczywiście poza głównym obiegiem, nie oznacza to jednak, że nie są one dostępne.

    Doniesienia na temat cywilizacji pozaziemskich są najróżniejsze, chociaż warto wziąć poprawkę na to, że zgodnie z dostępną wiedzą ufolodzy, pasjonaci tematu i osoby bezpośrednio związane z podróżami kosmicznymi, a także pomiędzy wymiarami i liniami czasowymi, często są przez ufoków infiltrowane i manipulowane.

    Poniżej pokażę jak się ma klasyfikacja według podsumowania Simona Parkes’a, brytyjskiego radnego, potomka brytyjskich dyplomatów związanych z siłami specjalnymi USA, a przede wszystkim badacza UFO, który kontaktów pozaziemskich doświadczył na własnej skórze, czym dzieli się przedstawiając spójne dowody i trafnie przedstawiając przyszłość, co niejednokrotnie udowodnił.

    Jednym z głównych kolonizatorów są Mantis:

    Są oni swojego rodzaju arbitrami pomiędzy innymi obcymi cywilizacjami i ziemią. Jest to o tyle paradoksalne, że jednocześnie to oni ponoszą odpowiedzialność za badania genetycze i porwaniach ludzi.

    Mają oni częściowo ziemskie DNA. Mantis są pozbawieni miłości, potrafią jednak współczuć. Nie są pozbawieni empatii i generalnie sprzyjają rozwojowi ludzkości, mają w tym ukryte cele, jednak nie stanowią zagrożenia dla gatunku ludzkiego.

    Według hierarchii dzielą się na trzy grupy, czyli, począwszy od najniższej: lekarzy, operatorów statków kosmicznych (techników) i kapłanów liczby trzy. Kapłani liczby trzy odziani są w symboliczne purpurowe szaty, stoją na straży wielowymiarowego świata i stanowią potwierdzenie tego, że żyjemy w multiwersie, czyli wielowymiarowym świecie, na straży którego stoją.

    Mantis kontrolują ludzi z pomocą niebieskiego światła – światło to, znane z sygnalizacji służb porządkowych, ma moc paraliżowania ludzi; wyłącza ich prowadząc do chwilowego paraliżu. Pręty zakończone niebieskim kryształem i siła umysłu są jedyną bronią Mantis. Zgodnie z przypuszczeniami, podczas eksperymentów około dwóch tysięcy lat temu umieszczono w głowach ludzi wyłączniki reagujące z tego typu światłem.

    Mantis mają własny układ solarny podobny do naszego i funkcjonują na planecie pozbawionej tlenu. W ich świecie nie ma pojęcia granic, a prawo jest bardzo ogólne.

    Oprócz Mantis na Ziemi znajdują się Reptilianie i ich posługacze (50% reptiliańskiej i 50% ludzkiej krwi, najczęściej grupa krwi RH-)

    Reptilianie pozbawieni są miłości, empatii i współczucia. Posługują się okrucieństwem i nie szanują ludzkiego życia. Są zawistni i zakłamani. Pragną utrzymać ludzi w ciemności, strachu i niewiedzy, a w ten sposób stają się oni niewolnikami, bateriami zasilającymi matriks.

    Ich DNA się nie zmienia, przez co uważają się za lepszą rasę. To oni rządzą politykami i możnymi tego świata, którzy w zamian otrzymują pozór władzy. Wystarcza spojrzeć na historię Napoleona i Hitlera, którym strategię działania podpowiadano w snach. Wystarczy spojrzeć na bieżące wydarzenia – poczucie wyższości jednej rasy nad innymi zawsze prowadzi do bestialstwa.

    Dlatego też jaszczurzy Reptile są szczególnie niebezpieczni. Wraz z Illuminati są w stanie manipulować czasem i ograniczać dostęp do różnych wymiarów.

    Multiwymiarowość

    O Multiwymiarowości możni wiedzą od co najmniej pięciuset lat. Portale często znajdują się w miejscach kultu, najczęściej związanych z kościołem katolickim. Możliwe, że symbolem przejścia między wymiarami jest swastyka. W kulturze dalekiego wschodu jest ona symbolem przejścia do raju, w katolicyzmie była jednym z pierwszych symboli wiary. Jedną z najstarszych swastyk, znalezionych w Armenii, datuje się na 10 tysięcy lat przed naszą erą. Symbole swastyk znajdują się w wielu kościołach i świątyniach na całym świecie.

    Coraz częściej mówi się o tym, że dzięki zmianom w energetyce, ludzie ostatecznie wyjdą z więzienia (symulacji komputerowej?), do której wprowadziły ich ciemne siły.

    Simon Parkes pośród kosmicznych ras, które niebawem będą liczyły się na Ziemi wymienia Lyrian, Plejadan, Syrian i Mantis, nie wspomina jednak Reptilian, co rzuca nowe światło na duchowy rozwój i wzrastanie.

    Apropo światełka, nie idź w stronę światła – idź w stronę fioletu (kolor bezpieczeństwa) i złota (manifestacja siły ludzkiego umysłu), ale o tym więcej następnym razem.

    Źródła: ,,

    Piona!

    (Visited 10 228 times, 3 visits today)
    Kapitan Pompa - na tropie niewyjaśnionych zjawisk, zagadek z historii dziejów i tajemnic skrywanych w zakamarkach Matrixa, wprowadzi czytelników bloga w inny wymiar świata skrywanego poza naszymi szeroko zamkniętymi oczamiZ wykształcenia prawnik, z zamiłowania sportowiec, zwolennik filozofii harmonijnego rozwoju, adept wschodnich sztuk walki.
    Blog ssk-ji.info nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Marek 26 stycznia 2018 o 10:39

      Świetny artykuł kapitanie ! 50% reptiliańskiego DNA ma tzw naród wybrany – „ulepszona” rasa – bardziej posłuszna swemu „panu/bogu” – prawdopodobnie w głowie słyszą cały czas jego (boga) głos, mają jako rasa większe zdolności zapamiętywania, ale są odcięci od serca. Są przekonani, że bóg wyznaczył im rolę panów tego świata. Znajdziesz ich na najwyższych, kluczowych stanowiskach w rządach, sądach, wojskowości, kościele, mediach, bankowości, ale również przemyśle rozrywkowym (tzw gwiazdy muzyki i filmu).

      1. Anna 26 stycznia 2018 o 21:11

        Czyli majac zwykle dna nie mozna osiagnac sukcesu?

        1. Marek 28 stycznia 2018 o 10:14

          Aniu, a czy potrzebujesz sukcesu, by być szczęśliwą ? Przed modyfikacjami człowiek miał 12 helis DNA, teraz mamy 2-3 helisy – był świadomą, pełną mocy stwórczą istotą.

          1. Chor Wirap 24 czerwca 2018 o 20:56

            Żydzi nie są odcięci od serca czy jakimiś tam 50-procentowymi reptilami tylko bio-robotami, krzyżówką genetyczną Szaraka i człowieka. 🙂 Nie mają dusz.

    2. Keyt 26 stycznia 2018 o 10:57

      Im bardziej się wkręcam w te tematy tym bardziej jestem przekonana, że mój ojciec to Reptil. No taka negatywna energia od niego bije, istny gadzior. Całe życie zatruwa mojej rodzinie, pasożytuje na naszych pieniądzach, sam od siebie nic nie daje tylko wymaga, wymaga i każdego krytykuje. A on święty. Wmawia sobie, że każdy go lubi, a nikt go nie jest w stanie znieść. Każdego w pracy oczernia, wyzywa a potem się skarży. Ofiarę losu z siebie robi. Grupa krwi też się zgadza, no ale abstrahując od krwi, jakkolwiek to zabrzmi nie zmartwie się jego brakiem. W obecnym stanie rzeczy patrzę na niego, mimo wszystko, sercem. Nie mam mu za złe tego jaki był, nawet jaki jest choć z mojej wypowiedzi aż wibruje pogardą, ale to tylko obiektywne spostrzeżenia. Nienawidzi siebie i rozsiewa te nienawiść wokół i albo to fsktycznie niespełniony Reptil ( siedzi w matriksie politycznym, aż wióry się sypią, w zasadzie żyje tylko tym) czy po prostu aż tak jest pogrążony w nieświadomości.

      1. grzegorzadam 28 stycznia 2018 o 21:49

        że mój ojciec to Reptil. ”

        🙂

        1. Keyt 29 stycznia 2018 o 00:09

          Tak, wiem, że to niedorzeczne ale nie mam na niego żadnego wytłumaczenia. To jest tak skrajna postać, że słów brakuje. Trzeba by go poznać, choć dosyć skutecznie się przy obcych maskuje, ale rodzina nawet dalsza się na nim zdążyła poznać i patrzy pobłażliwie na jego egotyczne poczynania. Cóż. Jest jak jest 🙂

    3. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 11:12

      To by wiele wyjaśniało, dlaczego od dziecka mam wszelaką awersje do jakichkolwiek służ mundurowych, z policją na pierwszym miejscu. Na mnie niebieskie, migające światło działa jak płachta na byka, uderzam do ataku. Nie boje się go, co więcej, przeszkadza mi ono swoja agresywną częstotliwością.

      Wszelkie próby narzucenia mi porządku, podporządkowania wywołują u mnie skrajna niechęć, wręcz agresję. To samo z ubraniami typu garnitur bądź takimi, gdzie kolory i forma odpowiadają hierarchii (tzw. dress code). Kiedyś z kolegą mówiliśmy na ten temat i on powiedział, że ludzie idąc np. do banku i widząc kogoś z długimi włosami i luźnym ubraniem nie mieli by do niego żadnego zaufania. W tym momencie poczułem, że całkowicie różnie się postrzeganiem, bo dla mnie to byłaby największa forma zaufania – ja od zawsze czułem w stosunku do ludzi ,,wolno się ubierających” ogromne zaufanie i poza naprawdę kilkoma pojedynczymi przypadkami ci ludzie okazywali się sympatycznymi, pełnymi empatii osobami o bardzo dużej świadomości. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o wielu osobach noszących tzw. inform. Nawet, jeśli spod niego przebijała jakaś pozytywna energia, ten uniform jakby zakładał na tych ludzi pancerz ochronny i automatycznie tworzył barierę nie do przeskoczenia. Mam w swojej dalszej rodzinie prawników i lekarzy i nigdy nie czułem od nich ciepła ani sympatii, za to pełno było zasad, nakazów i tzw. społecznego podporządkowania, na które ja reaguję tak samo, jak na światła koguta :).

    4. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 12:31

      A co jeśli ktoś w ogóle nie reaguje/ ma gdzieś takie niebieskie światła w każdej postaci? ma gdzieś prawo, politykę, systemy, itd? to zasada rezonansu – nie rezonujesz z nimi, nie istnieją dla Ciebie, nie ma CIę tam i nie czepiają się Ciebie, wiedzą, że nie mają nad Tobą władzy? czekam o światełkach, może będzie wyjaśnienie dla moich ‚gwiezdnych’ wizji <3 dziękować Kapitan!

      1. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 12:54

        To prawda dlatego publicznie nie okazuję tych emocji.

        1. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 13:35

          Ktosiu, publiczne okazywanie emocji a faktycznie nieposiadanie emocji & żadnych uczuć do tej kwestii to zupełnie różne sprawy 🙂 ja mam na myślę tę drugą opcję.

          1. Inny Ktoś 26 stycznia 2018 o 14:08

            No widzisz, jesteśmy dwoma różnymi osobami (Duszami), rezonujemy z czym innym. ja nie mówię, że wszystkie oznaki tego typu działają na mnie od razu w ten sposób ale generalnie odczuwam do nich duża niechęć i brak wewnętrznej aprobaty.

            1. Aneta D Falkiewicz 26 stycznia 2018 o 14:32

              No to działaj!! :)) myślę, że odpowiednia suplementacja ewentualnych niedoborów tudzież oczyszczenie ciała też dużo pomoże. Trzymam kciuki!

    5. Olewaczka 26 stycznia 2018 o 12:38

      Keyt, doskonale cię rozumiem, wypisz wymaluj mój własny osobisty ojciec! Jakiś czas temu totalnie się od niego odcięłam i teraz czuję już tylko spokój gdy o nim pomyślę 🙂 A dzięki tobie uświadomiłam sobie, że on jest tylko takim małym gadem reptilem z niespełnionymi ambicjami, ot taka totalna porażka! 🙂

    6. Keyt 26 stycznia 2018 o 13:44

      Ja ze swoim wciąż mieszkam, ale mijamy się. W jego towarzystwie, w trakcie gdy on się tymi gadzimi oczkami wpatruje w polityczne wywody to aż czuć fale negatywnej energii, ale mnie to już nie rusza. W miarę uciszania się dialogu w mojej głowie, wchodzenia na wyższe wibracje tak jak mówiłam patrzę się na niego sercem i nie oceniam ( no dobra, coraz rzadziej). Jest jaki jest, na mnie już zwyczajnie nie ma wpływu. Ja mam swoją drogę do przebycia.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i fajnie wiedzieć, że ktoś ma podobne doświadczenia :))

      1. Olewaczka 26 stycznia 2018 o 15:37

        Buziaki 🙂

    7. Marek 26 stycznia 2018 o 14:01

      Kapitanie, małe sprostowanie, nie ma na Ziemi ras obcych opartych na Miłości, są tu tylko istoty załatwiające własne interesy, a dokładniej PASOŻYTUJĄCE na ludzkości.

    8. jabolpan 26 stycznia 2018 o 17:23

      czytałem kiedyś o tym ale dla mnie to jakieś sci-fi, coś gdzieś ktoś ale nikt nic.
      znajdźmy najbliżej nam osobę obcego i weźmy go pod obstrzał, zgłaszam się nawet na ochotnika żeby go dźiabnąć nożem żeby sprawdzić kolor krwi 🙂

    9. Madzia 26 stycznia 2018 o 18:50

      Mam pytanie konkretne a co na temat Drunvalo Melchizedek pytam ponieważ bardzo niespójne wiadomości krążą na temat tego gościa ,albo mistrz ,albo demon wcielony ????? A może reptiljanin ??? Tudzież plejadianin ? Zainteresowalam się tematem merkab i ta na niego trafilam ,przyznam ze nie wiem co myśleć ???? Jakąś podpowiedz ????? Dzięki za świetny artykuł …. Wydaje mi się ze szaraka spotykalam wielokrotnie …..tylko ze dzieckiem byłam i zawsze wydawało mi się zevto był wielki ptak bo ciemno było a łeb trochę podobny ma …..

    10. fila 27 stycznia 2018 o 22:49

      Wow! Film jest 🙂

    11. Aneta D Falkiewicz 28 stycznia 2018 o 08:52

      To dlatego ja wciąż wszystko wykluczam i nie wierzę w żadne kryształy (chociaż mój ulubiony mołdawit bywa rozmowny), czanelingi, anioły, lightworkerów, duchy ziemskie (inni tego doświadczają niemniej, szerokie pole, ale nie dla mnie), Wszystko to projekcja naszego umysłu w połączeniu z z zasadą rezonansu. Ludzie jak to ludzie po prostu kochają etykietować i nazywać to co im nieznane, czego się boją a im więcej osób takie zjawiska doświadcza i nazywa tym większe bezpieczeństwo się tworzy, a w strefie komfortu nigdy nie ma wolności 😉 Zamiast wyżej sięgaj głębiej, bo tylko we własnych, nieznanych nikomu głębokościach poznasz Prawdę 🙂

      1. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 09:23

        🙂

      2. Kats 28 stycznia 2018 o 10:05

        To ciekawe, bo choć w sumie takie „ezoteryczne” tematy interesowaly mnie od małego, jakoś nigdy nie chciałam nawet iść do wróżki:) Niby na zasadzie, że no fajnie kiedyś bym się przeszła, ale ostatecznie nigdy nie chciałam tego robić. Zawsze mnie coś od korzystania z usług wszelkich takich practitionersow;) odrzucalo wewnętrznie. Ciekawie jest się temu przyjrzeć ale za udział podziękuje;) Jakoś lubię sama się zajmować swoimi sprawami;)

      3. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 19:12

        Każdy ma Janioła Stróża. Ja nawet znam swojego 🙂

      4. Aneta D Falkiewicz 28 stycznia 2018 o 19:20

        Wygeneralizowałam. Anioł aniołowi nierówny 🙂 sama mam pochodzenie w połowie anielskie i zdarza mi się wyczuwać swoich 🙂

        1. Kaki 16 lutego 2018 o 11:10

          Aneta D Falkiewicz, co to znaczy, że masz pochodzenie anielskie? 🙂

        2. Aneta D Falkiewicz 16 lutego 2018 o 16:20

          Kaki to znaczy, że moja dusza inkarnowała się sporo jako anioł, w różnych wymiarach i planach. Nie podniecaj się, bo anioły to cywilizacja kosmiczna jak każda inna, i wcale skrzydeł nie mają 🙂

    12. Marek 28 stycznia 2018 o 13:18

      Cytat rzeczywiście ciekawy i mądry. Te wszystkie zabawy z „energiami – kryształami – reiki – dwupunkt – channeling – tarot – kontakty z tzw mistrzami wzniesionymi, opiekunami, uzdrowicielami, wrózkami, astrologami – rzeczywiście są nam niepotrzebne i niebezpieczne. Oddala to też nas od właściwej pracy jaką jest zagłębianie się w sobie, a dokładniej: w odczuwaniu sercem – bo tylko tam jest PRAWDA która może nas wyzwolić
      Ludzkie umysły są podpięte pod świadomość zbiorową, a ta jest właśnie kontrolowana przez drapieżne istoty-pasożyty – twórców programu zwanego Matrixem.
      Podpięcie jest de facto OPĘTANIEM. Gdy jesteś w umyśle, jesteś podpięty i karmisz swoją energią (utrwalasz/tworzysz) Matrix – nasze zniewolenie.

      1. Ssk-ji 28 stycznia 2018 o 15:31

        łi

      2. Aneta D Falkiewicz 28 stycznia 2018 o 19:52

        🙂 nie wspominałam o tarocie. korzystam z niego, chociaż na tarocistę musiałam odczekać i nachodzić się, by znaleźć tego właściwego 🙂 czasem i my potrzebujemy takich przewodników, wybudzaczy, czasem tacy jak Pepsi nie wystarcza 🙂

        1. Aneta D Falkiewicz 29 stycznia 2018 o 05:45

          Wiem, za późno sie zreflektowałam, przepraszam. Odpowiadam czasem bezpośrednio z appki Wordpresa 🙂

      3. Marek 8 lutego 2018 o 23:23

        freakout – jako ludzie jesteśmy stwórczymi istotami i wszystko co nam się „przydarza” sami kreujemy (najczęściej nieświadomie). Być może naiwnie myślisz, że istnieją tzw przypadki i że ktoś może Ci przepowiedzieć przyszłość. Prawda jest taka, że jeśli uwierzysz wróżbie, to ona może Ci się sprawdzić, bo oddajesz swoją kreację matrixowi, który zasilony Twoją energią Ci to wykreuje, tyle, że taka pomoc wyjdzie Ci bokiem, bo postawiłeś wyrocznię (karty, planety lub cyferki) ponad sobą jako boga, tracąc własną tożsamość. Pewnie jeszcze potrzebujesz bolesnych lekcji, skoro rezonujesz z tak niskimi wibracjami, niżej są tylko religie.

    13. agga 28 stycznia 2018 o 16:15

      Ekstra filmik, Kapitanie:) Czekam na następne (i dłuższe, jeśli można…:)

    14. Przemysław vel dr Pompa 1 lutego 2018 o 08:39

      Zobaczymy gdzie gwiezdne wyprawy zaprowadzą mnie następnym razem 🙂

    15. Monika 19 lutego 2018 o 23:02

      Wifzialam tyle dziwolongowatych ludzi! Niestety zadnego UFO! Mieszjakam w polowie Europy, i nadal nic! Ciekawe jak moge zobaczyc jednego:-)

      1. Ssk-ji 20 lutego 2018 o 07:29

        widziałaś, widziałaś, tylko nie wiedziałaś 🙂

    16. Ewa 22 lutego 2018 o 13:53

      …a ja mam Rh- ! buuuuuuuu. A co mi tam,odśpiewam se jeno:reptilianka jestem,łoj dana,dana. Najważniejsza informacja to ta,żeby po odłożeniu widelca nie lecieć w tunel białego światła.Tylko kurcze blade-czy będzie możliwość ogarniecia się?Pewnie tak.Słoneczno,mroźny buziak

    17. Chor Wirap 24 czerwca 2018 o 21:00

      Nie iść po śmierci ani w stronę złotego ani fioletowego. W ogóle sam pomysł świętych i mniej świętych kolorów wydaje mi się śmieszny. Fioletowy to według mnie kolor fałszywych nauczycieli duchowych a złoty Żyda Jehowy. I co z tego? Jakbym był muzułmaninem to mój mózg automatycznie kojarzył by wszystko co duchowo najlepsze z zielonym, jakbym tak się wytresował w tym życiu żeby pozmieniać sobie estetyczno-mistyczne definicje to być może też, jak pigmejem to żadnego z tych kolorów być może nie umiałbym nawet nazwać. Życia pośmiertnego najbezpieczniej w ogóle nie wytwarzać sobie żadnych wyobrażeń. W religiach dharmicznych istnieje pogląd że to czego doświadczymy w stanie bardo jest uzależnione od tego ile czasu jesteśmy w stanie wytrzymać w medytacji; moim zdaniem więź ze światem Ducha można tworzyć na nieskończoną liczbę sposobów a dobry byt po śmierci zapewniamy sobie cały czas a nie tylko przez jakiś wybrany, lub za pośrednictwem ulubionej techniki wyobrażeniowej lub innej.

    18. KasiaM 14 sierpnia 2018 o 09:21

      Kapitanie, ja już zakodowałam: nie iść do białego. Czy mógłbyś kontynuować temat tak jak obiecałeś? Proszę <3

      1. Ssk-ji 14 sierpnia 2018 o 11:51

        Nic nie jest takie jak się wydaje – Karma i Białe Światło w tunelu
        Niniejszy esej ma metafizyczny a nie religijny charakter, więc może być zupełnie nieodpowiedni dla ludzi kierujących się mocno swoją religią. Autor nie ma dowodów na poparcie swoich poglądów i sposobu postrzegania spraw. Przedstawiam swoje dywagacje na ważny moim zdaniem temat. Nie wiem, czy mam rację, ale jeśli treść skłoni kogoś do wyjścia poza rutynowe postrzegania poruszonych tu spraw, cel jest spełniony. Nie udzielam dodatkowych wyjaśnień, jeśli temat Cię zainteresował, szukaj samodzielnie dalszych informacji. Gdy wiesz, czego szukać, znajdziesz.
        update: 28 02 2018
        Grzech naiwności
        Jeśli w sposób uproszczony, lecz bardzo praktyczny (Huna), zdefiniujemy grzech jako szkodzenie sobie, naiwność jest jego arcyważnym wektorem.
        To naiwność skutkująca np. durną wiarą w dobrą wolę establishmentu psuje zdrowie nam i naszym rodzinom, na przykład każąc matkom biegać do lekarza, bo dziecko ma katarek. Katar, który przez mądrych lekarzy postrzegany jako absolutnie nieodzowny element samooczyszczania się organizmu, gdzie jakiekolwiek zapobieganie mu postrzegają oni jako błąd w sztuce. To naiwność każe też niektórym ludziom – jak sądzę – wciąż wierzyć, że medycyna „akademicka” może pomóc w chorobach przewlekłych. To naiwność powstrzymuje wciąż tak wielu ludzi od wzięcia sprawy zdrowia jak i szerzej rozumianego losu we własne ręce. To naiwność każe nam wierzyć, że to, co widzimy, a raczej to, co wydaje nam się, że widzimy, jest rzeczywistością.
        To naiwność powoduje, że wierzymy mediom głównego nurtu, choć większość treści, jakie media przekazują społeczeństwom to łgarstwa. Ładnie to kilka dni temu (jest 7 lutego 2018) „wyszło” w USA w związku z ujawnieniem tzw. FISA memo. Gorzej, młody człowiek wystawiony jest także na nieświadomie, w najlepszej wierze mu przekazywane brednie pochodzące od jego bliskich, ponieważ ci już wcześniej w nie uwierzyli. Ogłupianie społeczeństw jest narzędziem łatwego rządzenia, nie trzeba żandarmów, bo ogłupione społeczeństwa samo z siebie działa w sposób oczekiwany.
        Jest kolejna przyczyna ogłupiania ludzi. Wydaje się, że o ile siłowe łamanie woli ludzkiej może wywoływać pewien alarm i czasem możliwość wyższej interwencji, to okłamywanie i ogłupianie ludzi już nie, a przynajmniej w znacznie mniejszym stopniu. Ogłupieni ludzie, a jest nas przytłaczająca większość, działają z własnej woli przeciwko samym sobie i to na różnych poziomach. Dlatego ważne jest ciągłe poszukiwanie prawdy, ważna jest praca nad sobą, nad powstrzymaniem się od nieuzasadnionej, durnej, nadmiernej, źle ukierunkowanej ufności. Należy budować system przekonań nie będącym „kalką” tego, co nam powtarza otoczenie. Informacji nie oczekuj w Evening News.
        Pomóc może korzystanie z Daru Bożego – umiejętnośjici myślenia. Odrzucenie tego Daru szkodzi nam, jest więc grzechem. Bowiem właściwy, oparty na krytyznym myśleniu system przekonań, zdobyty w tym życiu, zbudowany na gromadzonej tu wiedzy i szacunku do siebie, a nie oparty na naiwnym, bezkrytycznym pojmowaniu świata, da nam szansę na uniknięcie nieciekawego rozwoju sytuacji także w nowym wymiarze, po przejściu granicy zwanej przez większość z nas śmiercią.
        Dla mnie fakt, że duch i świadomość z łatwością funkcjonują poza ciałem fizycznym jest oczywisty. Ciekawe są relacje ludzi, którzy mieli okazję oglądać „tamtą stronę”, powracając do życia po śmierci klinicznej. Niektórzy czytali książkę R. Moody’ego „Życie po Życiu”. Powtarza się tu często scenariusz ze światłem na końcu tunelu. Dusza świeżo wyzwolona z ciała podąża ku temu światłu, które uważa za pełne miłości, a które w związku tym przyciąga ją do siebie. Następnie światło to oznajmia duszy (wiemy to od tych, którzy przeżyli śmierć kliniczną), że jej zadania na tym świecie nie są zakończone, że musi ona powrócić do tego życia, po czym tak się dzieje.
        Informacji podobnych do tych przedstawionych we wspomnianej książce Moody’ego znaleźć można obecnie znacznie więcej, na przykład mówi o tym m. in. Wayne Bush w Project Camelot1 – znajdziemy w tym, co pisze, dużo relacji ludzi, którzy wrócili „stamtąd”.
        Większość z nas ma skłonność do bezkrytycznego przyjmowania przekazywanych nam treści. Wierzymy naiwnie w to, co nam się mówi. A przecież nic nie jest takie, jak się wydaje. W końcu, nasze przekonania są ważne dla tych sił, które sterują tym „teatrem” w Matrixie udającym rzeczywistość. Naiwnością jest wierzyć, że nie spreparują informacji.
        Dlaczego mieliby pozostawić kształtowanie się naszych przekonań przypadkowi? Nie, nie pozostawiają tego przypadkowi. Poddawani jesteśmy stałej, totalnej dezinformacji. W wyniku tego wierzymy, że system medyczny leczy – coraz więcej ludzi przekonuje się, że tak nie jest. Wierzymy tzw. autorytetom naukowym. Gdybyśmy tylko wiedzieli, jak wiele tych „autorytetów” ogłoszono autorytetami, by wiernie powtarzały nam, co im każą ich tzw. prowadzący. A my w swojej naiwności wierzymy, bo to przecież autorytety. Wierzymy, że system edukacyjny edukuje – jeśli tak, to z pewnością nie służy to „edukowanym”. Wierzymy, że sądy wymierzają sprawiedliwość, no cóż, w tym przypadku to już sporo ludzi budzi się ze snu. Wierzymy mediom informacyjnym głównego nurtu – ostatnio ujawniono w USA, że większość tzw. newsów jest dosłownie „wyssana z palca”. Wiele wydarzeń jest kreowanych z użyciem „crisis actors” (zamachy, zarazy, wypadki), którzy na przykład grają ofiary (patrz zamach bombowy Boston Maraton). Mamy mamy żyć w strachu i obawie o życie, bo to nas osłabia, a negatywne bytności z innego wymiaru kierujące tym, co się dzieje, potrzebują naszych negatywnych emocji.
        Nieśmiertelny Duch Ludzki i Karma
        Jeśli przyjmiemy, że duch ludzki (oczywiście tych osób, które są nim obdarowane) jest nieśmiertelny, to w rzeczywistości (cokolwiek to znaczy) w jakiej żyjemy, przechodzi on cykl kolejnych wcieleń.
        Związane z tym cyklem wcieleń jest pojęcie tzw. karmy. Pojęcie karmy może być rozumiane jako rodzaj zapisu w pewnej – funkcjonującej w innym, nie fizycznym wymiarze – kronice Akasha, będącej zapisem budowanym w oparciu o nasze poczynania podczas kolejnych wcieleń. Zapis ten determinować ma nasze kolejne wcielenie. Karma miałaby, w popularnym ujęciu, obligować nas do odkupienia naszych złych uczynków w kolejnym wcieleniu, a nagradzać uczciwe życie lepszym wcieleniem. Kolejne wcielenia na ziemi można by więc postrzegać w kategoriach uczęszczania do swoistej szkoły, gdzie się uczymy i rozwijamy. Mamy tu opanowywać „ważne lekcje”. Zainteresowanym podsuwa się mgliste sugestie, że gdy już opanujemy te „lekcje”, zakończymy ten cykl inkarnacji i przejdziemy do nowych wyzwań w wyższym wymiarze.
        Te rzeczy wydają się być są potwierdzane przez tych, którzy powrócili ze stanu śmierci klinicznej, jak i ludzi, który opanowali umiejętność tzw. Projekcji Astralnej. Gdy umrzemy w tej rzeczywistości, niezwłocznie budzimy się do istnienia w innej, jako bytność niefizyczna (cokolwiek to znaczy), z możliwościami i zdolnościami wyższymi, niż te tutaj. Na pierwszy rzut oka może taki stan rzeczy wydawać się do zaakceptowania.
        Niektórzy jednak twierdzą, że wielu z nas ma za sobą już setki lub tysiące wcieleń, i że to się nie kończy. No to trochę dużo, jak się nie kończy. Przecież są jeszcze inne rzeczywistości do
        eksplorowania. Dlaczego ja mam tu tkwić całe eony? I jeszcze ktoś mi tu „ściemnia”, że to „dla mojego dobra, rozwoju”! Zawsze, gdy ktoś mówi mi, że robi coś dla mojego dobra, robię się podejrzliwy i generalnie dobrze na tym wychodzę. Jeśli ktoś zrobi coś dobrego dla mnie, sam zauważę i docenię. Jeśli jednak podkreśla to, zastanawiam się, o co tu chodzi.
        Przed kolejnymi wcieleniami wymazują nam pamięć. I znowu, to dla naszego dobra. Już to widzę. Jeśli mam się rozwijać, to żądam prawa do własnych decyzji i chcę dobrze pamiętać, no może nie traumę, ale to, czego się nauczyłem. Nauczyłem się sporo w tym wcieleniu i jeśli już miałbym się ponownie wcielić aby się jak mówią rozwijać i uczyć, to do diabła nie od początku, chcę zachować te zdobyte już doświadczenia i umiejętności, aby po raz dziesięciotysięczny nie otwierać już otwartych drzwi. Nie chcę „robić” za szkolną tablicę.
        A co, jeśli ktoś w ogóle nie chce się wcielić tutaj, bo chce przejść do zupełnie innej, nie ziemskiej rzeczywistości? Przymuszą? Otóż sporo wskazuje na to, że tak to wygląda. Przymuszają kłamstwem i podstępem. Czy więc cykl kolejnych wcieleń naprawdę służy nam?
        Życie w Matrixie
        Niektórzy dobrze zorientowani ludzie postrzegają życie na ziemi w formie, jaką ono sobą obecnie prezentuje, jako życie w wiecznym więzieniu, w okowach swoistej Prison Planet. Egzystencja na Prison Planet wydaje się być oparta na generowaniu pewnej wielopoziomowej siatki energetycznej, postrzeganej przez wtajemniczonych jako wynik działania pewnego bardzo skomplikowanego programu generującego ten tzw. Matrix. David Icke w swoich filmach i książkach nazywa Matrixem iluzję holograficzną w jakiej żyjemy. System ten jest tak zaprojektowany, aby utrudnić lub wręcz uniemożliwić duszy uwolnienie się z obszaru jego działania. Jakieś obce dziadostwo postrzega nas tu w roli zwierzą na farmie. Mamy tu żyć i umierać tak,jak każą i oddawać im swoją energię. To więzienie.
        Niestety, porzucenie formy istnienia w ciele fizycznym nie daje żadnego wyzwolenia. Byłoby z naszej strony naiwnością sądzić, że „ich” tam, gdzie przechodzimy, nie ma. Matrix jest, jak wspomniałem, wielopoziomowy. Nadzorcy Matrixu istnieją także w innych wymiarach. Gdy po śmierci ciała fizycznego dusza przechodzi do innego wymiaru, oni już tam są, aby się nią odpowiednio „zaopiekować”, nie pozwolić na opuszczenie Matrixu, jaki tu sobie stworzyli. Czatują na obrzeżu, abyśmy się broń boże nie wymknęli na wolność.
        Dość powszechny, choć niekoniecznie zawsze odgrywany scenariusz: odchodzisz z tego ciała. Widzisz tunel ze światłem na końcu. Większość świeżo oswobodzonych dusz dąży tam w te pędy. Odczuwają ogromną miłość bijącą z tego światła. Ogarnia je całkowite, bezwarunkowe zaufanie. Wyświetlany jest Ci filmik obrazujący Twoje życie. Sam widzisz, ileż to złych uczynków popełniłeś. Odczuwasz wstyd, oczywiste jest, że trzeba za to ponieść straszne konsekwencje. Nawet Ci do głowy nie przyjdzie, że fim może być zmanipulowany, sfabrykowany.
        Ale oto ta miłosierna, pełna miłości istota oznajmia Ci, że otrzymasz szansę naprawienia swoich błędów w kolejnym życiu. Czujesz wdzięczność, godzisz się na wszystko, szczęśliwy, że w ogóle masz szansę. Następuje zawarcie jakiegoś rodzaju umowy na kolejne wcielenie. Akceptujesz to, co Ci zaproponują i… tu popełniasz duży błąd. Przemówiła naiwność i niewiedza. Mogłeś właśnie zawrzeć umowę na pełne cierpień życie bez sukcesów. Umowa to umowa. Ważne umowy się negocjuje. Szczegółów nie poznasz, jest tam pełno ogólników, ale, wdzięczny i zobowiązany, nawet nie zapytasz, nie zażądasz szczegółów lub wykreślenia nieszczęść i bólu. Dałeś się właśnie złapać w pułapkę na dusze, jak ogromna większość ludzi.

        Z tamtej perspektywy wydaje Ci się, że to wszystko drobiazg, że przetrwasz, odkupisz swoje winy. Sam zgodziłeś się. Czy to jest łamanie Twojej wolnej woli? Z punku widzenia oszustów po tamtej stronie sam się zgodziłeś. A że zrobiłeś to z naiwności, nieuzasadnionego zaufania, z braku umiejętności bycia „street-wise” – to już Twój problem. O ile w tej rzeczywistości można dokonać przysłowiowego „wykręcenia rąk” i fizycznego przymuszenia, to tam nie jest to takie łatwe. Stąd konieczność uzyskania uzyskania naszej zgody, którą dajemy z godną potępienia ochotą, wynikającą z naiwności i z niewłaściwego systemu przekonań, bo nie zdołaliśmy go tu zbudować, ciągle wierząc w podsuwane nam banialuki.
        Badacz, muzyk, pisarz o pseudonimie Montalk (montalk.net – warta uwagi witryna, są tam też artykuły po polsku) w artykule Why Negative Forces Seem to Respect Freewill twierdzi, że istnieją poważne przyczyny, dla których jednak w nowej rzeczywistości po opuszczeniu ciała demony wydają się potrzebować naszej zgody na dalsze gnębienie w Matrixie. Więc dlaczego z tego nie skorzystać, pracując nad tym już teraz, aby tam pójść już z pewną wiedzą?
        Jak powiedziałem, „oni” tam też są. Spójrzmy więc na to inaczej. Val Valerian (prawdziwe nazwisko John Grace) – wiele artykułów na bibliotecapleyades.net – interesuje się sprawami z pogranicza różnych wymiarów od dawna. Twierdzi, że ta „pełna miłości i światła” istota czekająca u końca wspomnianego tunelu to odpowiednio „przebrany” obcy, a konkretnie np. szarak, często tylko klon (clone)! Oni dysponują technikami niewyobrażalnymi dla nas. Ta miłość jaka z niego promieniuje pochodzi od nas samych (on nawet nie ma duszy) – przechwytują nasze energie, odbijają naszą duchowość i powodują, że przypisujemy ją „rozmówcy”. Oszustwo. Podczas zbliżania się duszy skanuje ją, ekstrahuje wspomnienia i potrafi zrobić hologramy naszych bliskich, lub istot które współgrają z naszą wiarą. Filmik, który nam wyświetla jest, jak już wspomniałem pełen nieprawdziwych scen, pełen oszustw. To technologiczne kłamliwe sztuczki. Ta bytność jest „przedstawicielem” Demiurga, to ten dobry policjant. Nie należy dać się nabrać. To kłamca, nie posiadający nawet duszy, pasący się naszą energią. Tak widzi to Val Valerian, Montalk, Cameron Day i inni.
        Ktoś zapyta, a co z tymi, którzy powracają ze stanu śmierci klinicznej? Może takie wydarzenie było w kontrakcie? Powracający stamtąd ludzie mogą też być traktowani inaczej, nie wymazuje się im pamięci, stają się tu adwokatami szerzącymi wieść o dobrych istotach tam. Może to być fragment warunkowania nas, jak mówią ludzie z CIA, perception management (kierowanie postrzeganiem).
        Spore okruchy tej wiedzy są nam przemycane w filmach. Trzeci sezon serialu Star Trek, do znalezienia na youtube, odcinek „Janeway vs. evil Alien”. Kapitan Janeway jest w stanie śmierci klinicznej . Jest wciąż na statku kosmicznym, w stanie poza ciałem. Pojawia się nie kto inny jak ojciec. Chce ją zabrać ze sobą, aby jej oszczędzić cierpień. Wywiązuje się rozmowa. Kobieta jest bystra i spostrzegawcza, zauważając inne wzory zachowań, mówi rozmówcy, że nie jest jej ojcem.
        Robi się nieufna, – co ci tak zależy?
        Ten nie rezygnuje, – próbuję ci pomóc (o, tak!), przestań ze mną walczyć.
        Kapitan, – jesteś jakiegoś rodzaju obcym, czyż nie tak? Obcy początkowo nie reaguje, ale w trakcie dalszej rozmowy, wobec nieugiętej postawy kpt. Janeway mówi, – tak, to jest to, co mój gatunek robi. Nadal nieugięcie, sugestywnie namawia ją, aby poszła z nim, wmawiając jej, że nie ma innego wyjścia. Kpt. Janeway ma tymczasem przebicie, że towarzysze próbują przywrócić ja do życia, jest świadoma sytuacji. Zdecydowanie odmawia. Obcy nie przyjmuje tego do wiadomości, robi się natarczywy, mówi jej aby nie walczyła, mówi że to nieuniknione.

        Bystra oficer mówi mu, – jesteś jak sęp, czający się na umierających.
        Obcy odpowiada, – czekałem na ciebie, byłem cierpliwy. Chwyta ją za ramiona, – musisz iść ze mną. Kpt. Janeway zdaje sobie w tym momencie sprawę, że obcy, gdyby mógł zabrać ją wbrew jej woli, już by to zrobił. Mówi, – gdybyś mógł, zmusiłbyś mnie, ale potrzebujesz mojej zgody, musiałabym iść na ochotnika, co? Ten, – to będziemy tu stać i gadać bez końca? Ona, – możemy gadać przez wieczność, i nigdy z tobą nie pójdę. Obcy, puszczając ją, – masz niebezpieczny zawód, wrócę po ciebie, wciągnę cię do swego Matrixa i będziesz mnie żywić bardzo długo. Janeway, – idź do piekła. Obcy odszedł, znikając w świetlnym portalu.
        Cameron Day w swoich artykułach Why I Am No Longer a Light Worker oraz Tell the „Lords” of Karma that You Are Sovereign zawarł pewne sugestie dla osób chcących się uwolnić nie tylko od tej zwariowanej karuzeli wcieleń, ale także od już zawartego nieuczciwie ze strony „Panów Karmy” kontraktu. Pisze, że zostaliśmy uwarunkowani do uwielbiania tego holograficznego oszustwa (co ciekawe, starożytni znali je dobrze – Hindusi nazywali ja Maya zaś Gnostycy nazywali je Skorumpowanym Demiurgiem. Cóż, może po prostu trzeba się odwarunkowywać tu i teraz.
        Aby być w trybach tego oszustwa, konieczne jest, aby mu się poddać, co większość z nas robi, są w końcu dwa oblicza tego Demiurga – Nadzorcy. Bo oni grają w złego i dobrego policjanta :). Przejawiają się jako ciemne siły oraz… jasne (fałszywie jasne oczywiście). W tej grze, aby była ona interesująca dla wszystkich uczestników, jest więc pewien dualizm. Przejście do (niby) innej rzeczywistości ma dawać pewne uczucie spełnienia, podczas gdy wciąż nawigujemy w labiryncie tej demiurgicznej iluzji. Niektórzy, nieliczni, zdają sobie w zasadzie sprawę z tego, co się dzieje tu, po ciemnej stronie mocy, w rzeczywistości, która nazywana jest „fizyczną”, ale ponieważ na tej drabinie większość znajduje się pod nimi, odpowiada im to. Cóż, wymagają sporo czasu aby zobaczyć, o co tu chodzi na jeszcze dłuższą metę.
        Czy przymus wcieleń może pochodzić od Boga rozumianego jako Bóg Miłości? Moim zdaniem nie, ponieważ jednym z jego darów dla nas jest dar wolnej woli. Jakże więc mógłby nas jej pozbawić zmuszając do długiego łańcucha wcieleń?
        Wolna wola jest elementem planu boskiego. Umożliwia pomaganie innym, kochanie, rozwijanie i wznoszenie się. Ale także – jeśli ktoś tak wybierze – oddanie się nienawiści, szkodzeniu innym, pójściu na zatracenie, wybraniu zagłady. To jest właśnie wolna wola. Umożliwia wybranie Indywidualnej Ścieżki. W zależności od tego, jaki jest nasz wybór, może to oznaczać nieustanny rozwój lub pęd ku zatraceniu. To Ogromny Boski Dar. System przymusu nie pochodzi od Boga. Faktyczny przymus wcieleń tu, w tej konkretnej rzeczywistości, tylko dlatego, że służy to celom jakichś obcych nam paskudnych bytności, nie pochodzi od Niego. Duch istnieć i działać może w ogromnej liczbie zupełnie innych rzeczywistości, z których wiele dać mogłoby mu lepsze możliwości rozwoju, niż tkwienie w tym oszukańczym, więziennym Matrixie.
        Jednak my, tkwiąc w Matrixie, nie jesteśmy bez winy, a chodzi, powtórzę po raz setny, o naszą bezgraniczną naiwność i bezgranicznie bezzasadne zaufanie do dokładnie tych, którym nie wolno nam ufać. Prawo wolnej woli jest chyba generalnie dobrze ugruntowane we wszechświecie. Twórcy Matrixu (Archoni – twory AI) znają to prawo. Stosują więc sztuczki, które mają zrzucić odpowiedzialność z nich na nas, i udaje im się to przy naszej łatwowierności. Zawsze uważałem, że należy samodzielnie zdobywać wiedzę, nie posiłkując się tym, co jest nam podsuwane, bo to nie jest godne zaufania i prowadzi donikąd.
        W latach 60’ moneta 5 złotowa była dość duża. Na tyle duża, że w sprzedaży była taka sztuczna blaszana imitacja z wbudowanym wewnątrz mechanizmem odpalającym kapiszon po jej podniesieniu… Niektóre łobuziaki zastawiały te „5 – złotowe” pułapki na naiwnych, czając się za węgłem w radosnym oczekiwaniu na przestrach znalazcy. „Moneta” po podniesieniu jej przez znalazcę odpalała kapiszon, co powodowało u niego przestrach na granicy szoku, ku hałaśliwej uciesze zastawiających pułapkę łobuziaków.
        Sztuczka miała na celu uciechę łobuziaków, ale dla myślących niosła przesłanie „nie rusz, co nie Twoje”, a ja myślę, że niosła jeszcze inne, głębsze przesłanie: nie ufaj temu, co na wierzchu. Sztuczki Matrixu to oszukiwanie nas tak, abyśmy to my sami, w oparciu o kłamstwa w które w swojej naiwności uwierzyliśmy, podejmowali niekorzystne dla nas decyzje, jak choćby decyzję tkwienia w tej Prison Planet Matrixu. Uniwersalne (Boskie, jeśli ktoś woli) Prawo Wolnej Woli wydaje się być mocno ugruntowane we Wszechświecie. Niestety, będąc tu, bierzemy udział w grze, której zasad nie znamy, bo gramy z oszustami. Zauważcie, że nikt nas nie nauczy zasad, jeśli nie będziemy ich gorliwie, samodzielnie poszukiwać.
        Nadzorcy znają te zasady. Kreując świat ułudy, stosując oszustwo, manipulują naszym postrzeganiem spraw tak, że nie będąc w stanie dostrzec prawdy, gramy w pełną kłamstw grę, według ich zasad, nieznanych nam. W rezultacie tkwimy w tym ich Matrixie jakby z własnej woli, co być może uwalnia jakoś Nadzorców z odpowiedzialności za łamanie wolnej woli.
        Także filmy „Matrix” braci Wachowskich uchylają nieco rąbka tej tajemnicy. Sporo wątków tam pokazywanych wydaje się pokazywać elementy tego, co tu się dzieje. Może warto traktować je bardziej dosłownie, niż większość z nas to robi. „Oni” nam sporo pokazują, a my niesłusznie myślimy, że to tylko jakaś fantazja.
        Morpheus (nomen omen) mówi do Neo’ – Matrix jest wszędzie, nawet tu, w tym pokoju. Zobaczysz go, gdy wyjrzysz przez okno lub włączysz telewizor. Czujesz go w pracy, w kościele i płacąc podatki. Zasłania ci oczy – abyś nie widział prawdy.
        Neo, – Jakiej prawdy?
        Morpheus, – Że jesteś niewolnikiem systemu. Że urodziłeś się więźniem, i nie czujesz tego. Jesteś więźniem umysłu. Niestety, trudno wytłumaczyć, czym jest Matrix. Trzeba to ujrzeć samemu. Większość ludzi kocha ten sen. Ta rzeczywistość bólu i cierpienia im odpowiada. To jest narkotyk, i wielu się od niego uzależniło. Neo, Matrix to system będący naszym wrogiem. Ale jesteś w nim, w środku i jeśli się rozejrzysz, to go zobaczysz. Zobaczysz ludzi, którzy nie są gotowi opuścić ten system, którzy tak się uzależnili, że będą go bronić.
        Zakończenie
        Co więc robić? Nie mam uniwersalnj recepty. Jestem takim samym poszukującym, jak Ty.
        W przyszłości będę więcej wiedział. Chciałbym zachować system przekonań, nad jakim pracuję i przenieść go tamtej rzeczywistości. Myślę, że ma to też związek z zachowaniem zdrowia, także fizycznego, tu, na tej płaszczyźnie, bo daje energię – także mentalną.
        Badacze tematu radzą, aby nie lecieć jak ćma do tego fałszywego światła, wszystko inne ma być lepsze, trzeba działać bez pośpiechu, nie należy dać złapać się w tę standardową pułapkę światła, jak prawie wszyscy. Gdyby jednak doszło do spotkania, nie wolno dać się ogłupić temu fałszywemu światłu, kłamliwemu filmikowi i dać sobie wmówić nie popełnione rzeczy, co jest ich standardową procedurą. Cameron radzi pamiętać, że ma się do czynienia z oszustami. Nie ufać. Nie bać się. Celem tego czegoś tam jest „recycling duszy” – uzyskanie zgody na ponowne wcielenie, możliwie pełne cierpień, bo pasą się naszym cierpieniem. Nie wolno się godzić, jeśli już, to wywalczyć korzystne dla siebie warunki kolejnego wcielenia (aby wrócić jeszcze silniejszym) i trwać przy nich nie dając się wystraszyć żadnym piekłem – które jest kolejnym kłamstwem.
        Cameron radzi zadawać tej fałszywej bytności udającej tam Hierarchę Światła (nazywa ich pogardliwie Turds of Light – nie przetłumaczę) pytanie „czy jesteś ze światła” trzy razy – Cameron twierdzi, że nie wolno im skłamać trzy razy. Wezwać pomocy Nadświadomości. Nie bać się odrzucać ich mistrzowsko kłamliwe (w masce miłości, z argumentami „to dla naszego dobra”) zarzuty. Nie bać się nazwać toto oszustem.
        Badacze tematu wielokrotnie podają, iż my ludzie jesteśmy potężnymi ale naiwnymi istotami nie zdającymi sobie sprawy z własnej mocy. To właśnie nam szkodzi, z własnej woli oddajemy się w niewolę. Ludzie ci mówią nam: obudźcie się! Nie pozwólcie więzić się oszustom!
        Radzą pracować już tu, teraz, nad zdobywaniem tej wiedzy, budowaniem gotowości do obrony. Inni twierdzą, że Pleyadianie podali, aby nie spieszyć się tak głupio do zwodniczego światła, dać sobie czas, pojawią się inne rozwiązania. Z innych źródeł słyszę, że ten system zaczyna się rozluźniać.
        Człowiek publikujący filmy o Matrixie jako ThunderWizarddotcom na youtube twierdzi, że jeśli nie chcesz już się inkarnować na ziemi, nie musisz. A chodzi o to, że większość po prostu chce. Mówi, że fałszywe istoty tam spotkane są bardzo przekonywujące. A nam brak asertywności kpt. Janeway :).
        Tekst ten nie ma na celu odpowiedzi na pytania, chodzi mi raczej o pokazanie innych punktów widzenia tej „rzeczywistości”. Może większość ludzi nie przyjmie mojego punktu widzenia. Ale może w niektórych wzbudzi on zainteresowanie i sprowokuje do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na dalsze pytania które się pojawią, pomagając się wyzwolić.
        Roman Nowak

    Dodaj komentarz

    biceps-ua.com/tribulus-biotech-2000.html

    steroid.in.ua/products/akvatest-kupit

    Нашел в интернете интересный web-сайт с информацией про Купить Сиалис гель www.pharmacy24.com.ua