logo

Medycyna postępuje...
Reklama

100% ORGANICZNA ASHWAGANDHA This is BIO TWÓJ ADAPTOGEN

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia, że odbieram dziecku szczęśliwą rodzinę

    Skąd my to znamy?

    Czyli wielka skucha, ups, skrucha w matrixie.

    Komć:

    Zawsze znajduje u Ciebie ukojenie, spokój i odpowiedź na każde pytanie, zanim zdążyłam je zadać. Dziś chaotyczne emocje i myśli mocno przytłumiły ów spokój, więc proszę o pomoc. Po ponad roku od rozstania i wyprowadzki od ex, zaczęłam układać życie na nową z bratnią duszą. Ex poruszyło to bardzo, postanowił odzyskać mnie, oświadczył mi się, oferują majątek, piękną przyszłość i czego dusza zapragnie. Dodam, że z Exem mamy dziecko. Systematycznie potwierdza gotowość do powrotu obsypując mnie co raz to wymyślniejszymi dobrami materialnymi.

    Dodam, że to był kilkunastoletni, trudny, toksyczny związek, decyzja o rozstaniu dojrzewała kilka lat i była czymś co mogliśmy zrobić dla siebie najlepszego (takiego zdania byliśmy oboje, do momenty, aż Ex nie skumał, że jest ktoś nowy). Nie chce do niego wracać, chcę iść dalej z kimś innym. Ale Ex nie zwalnia.

    Kiedy zauważył, że jego argumenty pt dom, majątek, życie w raju nie działają, zaczął się szantaż emocjonalny dot. dziecko – że jest smutne, bo nie jesteśmy razem, że to kolejny powód by do siebie wrócić, przecież chyba nie chcę, żeby było nieszczęśliwe, a tylko pełna rodzina potrafi dać szczęście dziecku, zagwarantować jego rozwój itd.

    Wiem, że to manipulacja. Wiem, że należy robić swoje, ale to strasznie trudne, kiedy słyszy się takie argumenty. Przyznaję, że niektórym ulegam i zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia, że odbieram dziecku szczęśliwą rodzinę. Mam wrażenie, że tracę grunt pod nogami, oddalam się od siebie, swojego spokoju, nowego związku. Chce krzyczeć i uciec daleko stąd, choć wiem, że to nie tędy droga.

    TU ZNAJDZIESZ sproszkowany organiczny SZPINAK This is BIO,
    super odżywianie & … odchudzanie

    Thx za komcia:)

    Wszyscy rodzimy się jako odważni ludzie, Ty też. Następnie wmówiono Ci, że trzeba być tchórzem. Oczywiście społeczeństwo nie powie Ci wprost, żebyś była tchórzem, ale robi to w zawoalowany sposób. Od dziecka słyszysz o konieczności kompromisów.

    Rób tak jak wszyscy, bo kim Ty jesteś, żeby się sprzeciwiać zwyczajom, tradycji, wigilii, jedzeniu mięsa, odchodzenia od ojca swoich dzieci, świadome ich nierodzenie (chociaż możesz), czemukolwiek?

    Jesteś rozdarta, bo w Tobie budzi się osoba, która chce podążać w kierunku tego co nieznane, a druga osoba aż rwie się do tego wszystkiego co zna z przeszłości. Stąd tak zwane wyrzuty sumienia. Jedna z was chce wciąż zadowalać społeczeństwo, rodzinę, kochanka, męża, polityków, księdza, sąsiadów, teściową, własną matkę, szefa, korporację, a druga osoba w Tobie chce odnaleźć swój pewny grunt, swoje korzenie, osobistą indywidualność.

    Gdy skupisz się na własnej uczciwości uczuć, zejdziesz do serca, wtedy przestaną mieć dla Ciebie znaczenie konsekwencje. Ten kto to wie, wie z pewnością, że nic złego się nie stanie. Ale ten kto tego nie wie, będzie nieustannie roztrzęsiony, będzie się zamartwiał, będzie rozdarty. Przez te nerwy, strachy, niepokoje idzie ze wszystkimi na kompromis, aby yyy … zapewnić sobie bezpieczeństwo, aby nie zostać skrzywdzonym, aby nie mieć wyrzutów sumienia, które są wymysłem ego.

    I dochodzi do paradoksu, że robisz coś tylko dlatego, że się tego boisz.

    Pomyślmy …

    Co Ci daje to, że ponownie chcesz podążać drogą, którą znasz, którą już przeżyłaś? Dokąd doszłaś? Czy nie zamierzasz zostać człowiekiem kumającym czaczę? Nigdy? Człowiek kumający czaczę to taki, który w każdym momencie umiera dla przeszłości i odradza się dla przyszłości.

    Jego teraźniejszość to nieustanna zmiana, odrodzenie. Osho powiedziałby zmartwychwstanie co chwilę. I to nie ma wiele wspólnego z odwagą, tak po prostu jest, tak powinno być.

    Zresztą odwaga to nie jest żaden prezent, nikt Ci jej nie podaruje, po prostu każdy ją ma, urodziłaś się z nią. Urodziłaś się odważna, a następnie społeczeństwo powiedziało Ci głosem wszystkich po kolei, w tym własnych rodziców, że to kijowe, że lepiej się układać, iść na kompromis. Twój były partner jedzie na tym koniku, bo wie, że się boisz. On dobrze zna strach i wkręca Cię w ten najprostszy mechanizm działania w matrixie. Robienie rzeczy ze strachu.

    Jesteś brana pod włos.

    Żadne społeczeństwo nie chce, żebyś była odważna. Nie chce tego Twoja przedszkolanka, mąż, ani świekra. Nikt nie powie Ci, abyś była tchórzem, bo jeszcze zaczęłabyś drążyć, oni powiedzą Ci: – bądź ostrożna, pomyśl dwa razy zanim skoczysz, zobacz na Tatry, są spore, a Himalaje jeszcze większe, a Ty jesteś tylko małym kamyczkiem, po co Ci to? Ojciec dziecka, to ojciec dziecka, obcy nigdy go nie zastąpi. Na „krzywdzie” dziecka bez „pełnej” rodziny nie da się zbudować dobrego związku. To się zemści.

    I już jesteś wmanipulowana w strach o dziecko, o „karę za swój czyn”,  a matrix tylko zaciera graby, bo znowu się obeżre emocjami. A strach jest najsmaczniejszy.

    Prawdziwa buntowniczka (nie rewolucjonistka) nie może odrzucać świata i społeczeństwa, ale odrzuca tak zwaną moralność narzuconą jej przez społeczeństwo. Odrzuca to, co społeczeństwo uznało za ogólne wartości nie pytając się buntowniczki o zdanie.

    Społeczeństwo już od dawna ma gdzieś, żeby dobrze wiodło się Tobie. Ty się nie liczysz. Są tak zwane wyższe idee, cele, które zawsze sprowadzają się do ochrony interesów „nadrzędnych”. Tymczasem interesy dziecka są mega ważne, ale nie ważniejsze od Twoich interesów.

    Jednak Twoje ego z tego powodu obdarzy Cię potężnymi wyrzutami sumienia, a z pewnością nie da Ci spokoju. Będzie Cię straszyć. Tak jest zresztą z każdą decyzją, którą chcesz podjąć, a która nie jest powtarzaniem tego co wiesz z przeszłości. Chociaż urodziłaś się odważna jak lwica, a dopiero potem dałaś się wpuścić w maliny.

    Tymczasem sytuacja buntowniczki jest niezwykle emocjonująca, bo napotyka na wyzwania na każdym kroku. To cudowne, wiesz że żyjesz tu i teraz. Nie można żyć w zgodzie z narzuconymi Ci czyimiś zasadami. Tylko Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre tu i teraz. W każdej chwili odradzaj się na nowo. Rób tylko tak, jak dyktuje Ci serce. Tu i teraz nie ma strachu. Każda decyzja, którą podejmiesz tu i teraz będzie właściwa, bo będzie odpowiedzialna.

    I znowu pomylenie pojęć. Wszystko czego się uczysz wymaga od Ciebie odpowiedzialności. Znaczenie pięknego słowa „odpowiedzialność” zostało zniszczone już dawno i praktycznie zlało Ci się w jedno, ze słowem „obowiązek”. Obowiązki wobec ludzi wokół to nie to, co znaczy odpowiedzialność. To słowo dzieli się na „odpowiedź” i „dzialność”.

    A Ty możesz albo reagować, albo odpowiadać. Reakcja, to będzie bycie z facetem, który manipuluje Tobą, bo macie wspólne dziecko, bo tak robią tak zwane dobre matki, matki Polki,  bo tak trzeba. Natomiast odpowiedź, to będzie odpowiedź na Twoją prawdziwą potrzebę.

    Jeśli masz potrzebę bycia w nowym związku, to w nim bądź. Jednak, gdy nie znajdujesz w sobie takiej potrzeby, gdy jest to tylko pragnienie nowości, motyli w brzuchu, jeszcze raz przeżycia stanu zakochania, to odpowiedzialnie będzie, gdy powiesz to sobie jasno. Po czym zrób to, co chcesz i zaakceptuj każdą swoją decyzję. Tylko się nie okłamuj.

    Każda decyzja, którą podejmiesz będzie rezonowała z Twoim aktualnym stanem i wszystko co się wydarzy, tak czy siak, będzie najlepszym dla Ciebie doświadczeniem. Tak działa Wszechświat.

    love

    (Visited 4 699 times, 1 visits today)
    Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
    Blog ssk-ji.info nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. dziecko szatana 3 lutego 2018 o 18:28

      ojej znowu za dużo myślę, czy na this is bio będzie kiedyś jakiś wysokiej jakości probiotyk, chyba natenczas nie ma, a może coś polecisz?

    2. Kuna 3 lutego 2018 o 18:36

      Byłam w identycznej sytuacji dwa lata temu. Szantaż emocjonalny nie miał końca. Wytrwałam. Jestem szczęśliwa i lubię siebie za tą odwagę. Warto było. Nie ma nic gorszego niż byle jaka przeszłoś którą znamy i której tak naprawdę już nie chcemy. Love Lwice 🙂

    3. monika 3 lutego 2018 o 19:51

      „Każda decyzja, którą podejmiesz będzie rezonowała z Twoim aktualnym stanem i wszystko co się wydarzy, tak czy siak, będzie najlepszym dla Ciebie doświadczeniem. Tak działa Wszechświat. ”

      Dokładnie takich słów potrzebowałam.
      Wiem, że tak jest, cały czas jakoś to sobie powtarzam, ale w takich słowach i w tej chwili mi tego brakowało.
      DZIĘKUJE!

    4. Majka 3 lutego 2018 o 20:33

      A czy nie jest tak ze ta osoba manipulująca ma dobre intencje i sie zmieniła ? I chce zbudować związek na nowych warunkach ? Czy nie warto spróbować ?

      1. Ssk-ji 3 lutego 2018 o 23:38

        przecieź to nie o to chodzi, wpis nie dotyczył oceny tamtego człowieka

      2. Tat 4 lutego 2018 o 18:35

        Nie ma czegoś takiego jak manipulacja i jednocześnie dobre intencje. Albo ktoś manipuluje albo ma dobre intencje i wtedy nie przyjdzie mu nawet do głowy, żeby manipulować. Dla mnie w tym komentarzu najbardziej było uderzające to, że ten facet próbuje ją przekonać do powrotu obiecując kasę. To tak jakby chciał ją kupić. Jeśli ktoś chce mnie kupić czy przekupić, to nie ma dla mnie szacunku, a bez szacunku nie ma związku i choćby z tego powodu ja bym z kimś takim być nie chciała.

    5. Mifi 3 lutego 2018 o 21:35

      Pepsi droga, a co począć w takiej sytuacji. Mam męża, jesteśmy razem od ośmiu lat mamy dziecko. On jest jakby z zupełnie innej bajki niż ja, chłodny, zamknięty w sobie, nieczuły, jakby nie potrzebujący bliskości. Bardzo się oddaliśmy od siebie, było wiele rozmów o rozstaniu. Ale żadne z nas nie ma chyba odwagi.
      I pojawił się po latach inny facet, wiadomo motyle w brzuchu, fajny seks, w końcu uczucie. Ale chciał mojego rozwodu, chciał mnie dla siebie. Biłam się z myślami, nie odwazyłam się. Odszedł.
      Teraz pojawił się następny. Sporo młodszy. Ja spragniona uczucia, już zakochana po uszy, on również.Robi już plany, chce mnie tylko dla siebie. A ja jakby się wycofuję i znowu zostanę w małżeństwie, nieszczęśliwa, samotna. Znów zrezygnuję ze szczęścia. Bo jestem tchórzem.
      Proszę, poradź, jak odnaleźć w sobie tą siłę?

      1. Ssk-ji 3 lutego 2018 o 23:33

        przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i przestań się oszukiwać. Nieczuły, chłodny, zamknięty w sobie, a Ty jaka byś była, jakbyś była zdradzana? Przecieź on wszystko wie.

      2. Keyt 4 lutego 2018 o 09:48

        Przyciągnęła go do Ciebie Twoja siła. Imponowało mu to jaka jesteś. A kiedy dotarło do Ciebie, że coś Ci w nim zgrzyta? Bo na pewno dotarło, ale może próbowałaś to gdzieś zepchnąć. Kobieta pewna siebie ( możesz taka być, nie wiedząc o tym) ale jednocześnie zupełnie nieświadoma, traktuje facetów którzy do niej lgną przedmiotowo. Gdybyś wówczas miała choć odrobinę świadomości , bo świadoma pewność siebie to jednocześnie szacunek i akceptacja innych, więc zero zdradzania to byście się rozstali albo zaczęła byś go kochać takiego jakim jest. Albo nie wlazłabyś w tę relację. Ale teraz nieważne. Ja wiem, że jest dziecko, ale Ty tego faceta krzywdzisz. Usprawiedliwiasz samą siebie pretensjami do Niego. Samica alfa, z moich spostrzeżeń będzie szczęśliwa w związku ze swoim przeciwieństwem pod warunkiem posiadania instynktu macierzyńskiego. Albo w przypadku jakiejś tam świadomości wejdzie w taki związek o ile w ogóle będzie się chciała z kimś związać bez małżeństwa, bez dzieci. Szsnując tego faceta i wiedząc że to ona ma większe jaja w tej relacji.

        Ale oj tam oj tam, takie tam dywagacje mojego rozbuchanego ego na poziomie matriksowym.

    6. Mifi 3 lutego 2018 o 23:45

      Pepsi, ale to nie jego chłód jest wynikiem moich zdrad. Tylko zdrady są nastepstwem jego zachowania. Zanim kogokolwiek poznałam było źle w tym małżeństwie.
      Ale faktycznie, obecne jego zachowanie może być spowodowane tym, że wie.

      1. Ssk-ji 3 lutego 2018 o 23:49

        on po prostu taki jest, i z pewnością był taki zawsze, wiedział że jesteś typem zdrajczyni 🙂 faceci czują

        1. Mirianka 4 lutego 2018 o 08:57

          Jejku Pepsi czemu taki ostry komentarz i ostra ocena? Aż mi, osobie postronnej, się dziwnie zrobilo a co dopiero autorce postu pewnie… To skoro on „wiedział” jaka jest autorką posta to po co się z nią wiązał?

          1. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 09:19

            zdrada może się przydarzyć, ale życie w zdradzie, robienie z drugiego cżłowieka mimowolnego wspólnika takich kijowych wibracji na codzień działa na cały wszechświat. Dom, w którym mieszka zdrajca trwający w zdradzie już nie jest domem, ulica nie jest ulicą, miasto nie jest miastem. Gdy trwasz w zdradzie zatruwasz nas wszystkich. Trwanie w zdradzie można zakończyć w jednym momencie, trzeba odejść od zdradzanego jak najszybciej.

            1. Mirianka 4 lutego 2018 o 10:52

              Pepsi dziękuję, teraz rozumiem o co Ci chodzilo 🙂 Po prostu mi ten komentarz wydał się przeciwieństwem tego, co napisałaś w powyższym tekście (moralność, „grzech”, wybory życiowe i podążanie droga przeszlosci itp.). Swoją drogą jeśli tak było od początku, jak twierdzi autorka posta to sama powinna pomyśleć o rozejściu już wcześniej, zanim się tak napetlilo…A z doświadczenia wiem, że czasami się „nie da” podjąć takiej decyzji bo a to „może się zmieni”, a to coś tam coś tam i się odkłada decyzję na później a potem już tylko padaka i masakra za masakrą :/ To trwanie na skrzyżowaniu pełna gębą 😉

            2. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 16:20

              wiem jedno, życie w zdradzie to kiła i totalny brak empatii i szacunku. Jesteś w zdradzie? To idź sobie, nie wracaj do domu, bo już nie ma domu. Tymczasem ludzie nagminnie zdradzają bliskich i przyjaciół, i nie mam tylko na myśli seksu, ale zdradę jako taką.

            3. J 5 lutego 2018 o 10:09

              „zdradę jako taką” – możesz rozwinąć?

              zorientowałam się , ze mąż przez ponad pół roku gaworzył telefonicznie niby ze starą koleżanką ze szkoły
              (nie wiem czy tylko to)
              nic oczywiście mi nie mówił o niej – jak go przyłapałam z numerem tel.
              -wypierał się, ze nie zna jej numeru – kłamał prosto w oczy
              – potem jak mu udowodniłam kłamstwo – prosił o wybaczenie, zerwał „niby kontakt – tłumaczył się.
              i próbuje mi wmówić,ze to nie była zdrada.

            4. Ssk-ji 5 lutego 2018 o 12:53

              Zdrajca, to człowiek, który żyje na dwa fronty, to kolaborant we własnym domu. Kwalifikacja do zdrady niekoniecznie musi być seksem. Czasami jakiś seksualny wyskok w bok jest mniejszą zdradą, niż trwanie w zdradzie psychicznej, miłosnej, zainteresowania, ekscytacji. Zauważyłam też taką prawidłowość, że kolejna zdrada jest łatwiejsza, że ludzie zwykle nie zdradzają tylko raz. Śmieję się z zawierania związków małżeńskich, składania obietnic na wiele lat do przodu, bo to działania bardzo matrixowe, chęć zagarniania ludzi pod siebie, chociaż nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki, czyli, ze wszystko się zmienia.Jednak skoro obie strony idą na taki układ, nigdy nie powinno się zdradzać. Jeśli ktoś żyje w zdradzie, nie gadam z nim. Nie chce mi się.

            5. Mirianka 5 lutego 2018 o 13:48

              Pepsi a z ciekawości czy po zdradzie jak osoba zdradzająca uporządkuje swoje uczucia i zaniecha zdradzania to może odzyskać „dom”? Znam takie historie od ludzi wokół i twierdzących ze paradoksalnie rzeczy są lepsze niż były przed? 🙂 Czy wyjściem jedynie słusznym jest odejście na stałe od zdradzanego?

            6. Ssk-ji 5 lutego 2018 o 16:57

              to inna sytuacja, niż gdy ktoś jest z kimś i ciągle jest podszyty zdradą

            7. J 5 lutego 2018 o 15:21

              tez tak uważam, każdy z nas jest suwerrenną jednostką
              jak ktoś kłamie, zdradza, czy cos w tym stylu – bo chyba to podobne
              …a wtedy jak się ma miłość do wszystkich ludzi, jak się ma wybaczenie??
              rozumiem, ze kochamy , wybaczamy, ale idziemy drogą serca?
              jak kochamy jednak tą osobę tu w 3d – pomimo tego ze kłamie, zdradza.
              ja koleżance bym tez tak radziła – odejdź, ale jeśli to już dotyczy mnie już trudniej
              wtedy możemy być odebrani, jak bez uczuc wspolczucia, jakbyśmy nie potrafili wybaczyć, ze kierujemy się złymi pobudkami

            8. Ssk-ji 5 lutego 2018 o 16:55

              nie zawsze trzeba odchodzić, gdy się o tym pogada i to zostanie zaakceptowane przez drugą stronę, ale jak związek jest podszyty zdradą to zupełnie co innego

            9. Mirianka 5 lutego 2018 o 17:35

              Pepsi dziękuję że cierpliwie odpisywałaś <3 Twoje odpowiedzi ukazały mi szerszy horyzont tego zagadnienia 🙂

            10. banan 8 lutego 2018 o 17:01

              zdrajca prawdziwy to zdrajca permanentny ? a jeśli zdrajca, zdrajczyni zdradził/ła pod wpływem alkoholu parę razy i to nic nie znaczyło dla niego/niej nic a nic, bo to były demony jak to mówisz w ciele alkoholowym a nie on/ona sama, to kwasu nie ma już, bo jest teraz, ?

        2. Mirianka 4 lutego 2018 o 17:29

          Pepsi a co w sytuacji jak dana kobieta kocha dwóch mężczyzn naraz? Moja siostra ma taką sytuację – jest osobą do rany przyłóż, kocha ludzi i akceptuje ich takich, jakimi są 🙂 zawsze pragnienia innych były najważniejsze do spełnienia. I nie nazwałbym jej nigdy „zdrajczynią” ani ze takim typem zawsze była… Czy mogę jej jakoś pomóc? 🙁 Strasznie cierpi ich huba stąd to moje zainteresowanie tym tematem 🙁 wiem że parę postów nawiązujących do tego tematu na blogu już było ale może napisałbys jakiś ogólny jeszcze? 🙂

          1. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 18:45

            niech i powie obu co i jak

            1. grzegorzadam 5 lutego 2018 o 20:47

              Na pewno zrozumieją 🙂

      2. Inny Nick. 4 lutego 2018 o 01:08

        Nie Kochana, nie mozesz zwalac winy na meza zeby sie lepiej poczuc. To pisze ja ktora zdradzala meza z zonatym facetem przez ponad rok. Moj maz jest czuly i troskliwy, I przez ponad 11lat bycia razem, motylki zostaly strawione, mezus zmienil sie w typ kanapowca a moje ego chcialo nowego uznania I adrenaliny. Oczywiscie sama siebie skopalam tym doswiadczeniem ale sklonilo mnie to do zajrzenia wewnatrz siebie po latach abdukcji wewnetrzego Ja. Pytam sie siebie idac za Osho, czy zrobilabym to ponownie majac dzisiejsza wiedze? Nie chodzi o knowledge ale o wisdom. Nie wiem czy tak ale z pewnoscia nie obwiniam swojego meza. I gdy ten odmawia mi spaceru bo mu sie niechce z kanapy zejsc moje ego krzyczy „Ty nudziarzu, skisnij na tej kanapie a ja sobie znajde innego I nowe doznania” iiiiiii zaraz sie z siebie smieje. Drama Queen. O tak chyba nazwe swoje ego.

        1. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 09:31

          za fajna nazwa dla ego, egotyczna 🙂

        2. Gonzo 4 lutego 2018 o 17:35

          Też mi się komentarz za mocny wydał na początku… Ale po przemyśleniu – jest „w dychę”. Też przy okazji dziękuję.

    7. Lucia 4 lutego 2018 o 00:05

      Cześć Pepsi, jak użyć priva na twoim blogu?

      1. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 09:35

        nie ma tutaj priva, jeśli chcesz do mnie napisać, wejdź w kontakt na pasku

    8. Mifi 4 lutego 2018 o 00:35

      W takim razie po co ten cały cyrk? Przecież mógł odejść, a nie dręczyć mnie swoim milczeniem i budować wokół siebie mur. To jakaś kara?

      1. Ssk-ji 4 lutego 2018 o 09:33

        to Ty powinnaś odejść, bo zdradzasz

      2. ciocia dobra rada 4 lutego 2018 o 21:16

        Droga Mifi, powiedz swojemu mężowi to, co napisałaś w pierwszym komentarzu, prosząc pepsi o dobrą radę. Pokochałaś jednego, miałaś z nim fajny seks, teraz zakochałaś się w drugim, chciałabyś się z nim związać bardziej niż tylko przez seks, ale że brak Ci odwagi to znowu tkwisz nieszczęśliwa w tym marnym związku małżeńskim. Jeśli wyznasz to szczerze swojemu małżonkowi (wystarczy, że przeczytasz mu swój pierwszy wpis pod tym tematem), gwarantuję, że nie będziesz musiała już tkwić w tym związku, ani odchodzić od męża. Sam Cię od siebie uwolni. Prawda naprawdę wyzwala.

    9. Sartre 4 lutego 2018 o 04:38

      Dla dziecka lepiej jest sie rozstac i budowac cos nowego lepszego i dawac to lepsze jutro maluchom …. W to trzeba wierzyc i to dzieciom powtarzac. Bo to prawda. najbardziej cierpia dzieci rodzicow, ktorzy sa niezdecydowani i maja wyrzuty …. Wtedy jest prawdziwy dramat.

    10. Keyt 4 lutego 2018 o 08:57

      Jak to jest z przebudzonymi, jakich ludzi oni spotykają na swojej drodze skoro zawsze spotykamy odbicia? Nie jest to aby zupełnie samotna ścieżka? A jak to w ogóle jest, to ludzie spotykają nas czy my ludzi, jak to jest z wchodzeniem do autobusów czy sal kinowych, jak duże trzeba mieć ego żeby stwierdzić że mam powołanie do dzielenia się tym o czym mówi Osho, ale to przecież i tak jest we mnie więc każdemu kto mi się nawinie chce to uświadamiać. Tak, dotarłam do tego, że moja osobowość to wielkie ego. Uwielbia mówić ludziom co zrobić by żyło im się lepiej. Zdemaskowała je, ale zaakceptowałam, że to w matriksie wielkie ego jest przydatne.
      A co z małym ego, to nie jest tylko stłumione duże ego, więc jakie ego mają przebudzeni skoro piszą książki i robią wykłady o braku ego?
      Tak. Ego mnie miażdży swoją ciekawością.
      I jak to jest z sukcesami życiowymi tu na tym polu, warto akceptować duże ego, jeśli wysokie przyciąga wysokie, to jak mogę przyciągać wysokie mając duże ego? Jeśli przyciągnęlam sobie pracę która chciałam to fsktycznie wysokie wibracje, czy duże ego? Niby wiem, a nic nie wiem. Jedyne co wiem, że ten wystrzał pytań to ego, nie ja.

    11. Fila 4 lutego 2018 o 22:33

      Uczciwość uczuć <3

    12. meryenn 6 lutego 2018 o 11:37

      matko jakżesz się identfikuję z tą sytuacją! normalnie jak ja bym tego komcia napisala, tylko ze ja mam dwojke dzieci…
      dzieki za wsparcie:):*

    Dodaj komentarz